146. Mgnienie.

Tak już jest,że w powszechnej świadomości kompozytor(ka) to człowiek, który: programowo nie żyje, miał okresy (żył i tworzył „od” „do”), a jego (jej) dzieła, tak zmurszałe, co godne pochwały. Nabożnego wręcz stosunku. Bzdura. Nonsens. Kompozytorki i kompozytorzy muzyki klasycznej, to nie jest wymarły egzemplarz człowieka wyciętego z (programowo) odległych epok. Dowody? Raczej, ze względu na … Czytaj Dalej 146. Mgnienie.

(532). Szcze(lina) ledwie (albo dwie).

Szczelina. Nitka. Obręb, Obiecana, nie do końca obmacana Ziemia Niczyja. Mapa drgań, ruchu, czyli życia. Nierówność, dziurka od filiżanki i ucho od klucza. Albo na od_wrót— przez którą zerkamy na świat i na świt. (O tym, dlaczego rozcięcie papierem boli. Już wspominałam, i nie będę się tarzać, a tym bardziej -czkawka- wspomnienie po rybich przodkach … Czytaj Dalej (532). Szcze(lina) ledwie (albo dwie).

(519+1)Leniwa niedziela i (#Myśli luzem).

Przy niedzielnej kawie/ herbacie tudzież innym napoju, nasączmy się #myslami luzem. Nieobowiązkowo i z przypruszeniem oka, nie będzie o zespole opadającej powieki, ale po wieki, a może to tylko mgnienie? Nieważkie nie ważne, zapraszam na garść refleksji o …

[513]. Te(r)mit i orzech włoski, i kalafior, i o wiele więcej, czyli o udawaniu Greka?

Czy nie jest zdumiewającym fakt, że jak pijesz kawę, herbatę lub zupełnie innym płynem nawilżasz usta i przełyk, to,że czujesz, i temperaturę filiżanki, i jej ciężar, i odczucie chłodu lub ciepła danego płynu w ustach, smak, zapachy, i to tylko część bogactwa, które możesz nazwać i odczuć. Nazwać i zapamiętać.To, że potrafisz usytuować położenie filiżanki … Czytaj Dalej [513]. Te(r)mit i orzech włoski, i kalafior, i o wiele więcej, czyli o udawaniu Greka?

(7/30). Smutny uśmiech Konfucjusza(#iskierki).

Konfucjusz powiedział kiedyś, to co z namiętnością powtarza wiele liderek i liderów, menadżerów i menadżerek i rzesze ludzi o innych profesjach. Nieważne jak wolno stawiasz kroki, ważne byś nie zatrzymał się w drodze. Zdanie wytrych! Doprawdy? Do prawdy dochodzi się powoli z namiętnością wypływającej z ciekawości, z trudnościami, ale i z refleksją, fleksją i mgnieniem. … Czytaj Dalej (7/30). Smutny uśmiech Konfucjusza(#iskierki).

[447].

 Blisko blisko było choć miejsca nie wymościło zdarzeniem drgnięciem czy naddzieranym cieniem cięgiem ciągu zdarzeń zadrżeń rachunkiem chociażby prawdopodobieństwa (wdowieństwa) po godzin minionych minutach ułożonych w kalejdoskop głów czy gestów rozmów (z)milczeń znaki, tym bardziej, przystankowe bilans bardziej niż balans   bez szans i czasu na zapas  w zmyśleniu  w zamyśleniu  w myśleniu  w oka … Czytaj Dalej [447].

[432]. Po dzisiejszym,wczorajszym.

Jest piątek, albo jeszcze sobota zjeżdżająca na czwartek i do tek innych sennymi minutami uszczuplająca dzień, eń,en  podnoszone zadyszką do potęgi godzinę nader po_ranną, o losie, o l(og)osie jak trudno dno πeszcząca szeleszcząca dr.apaniem od spodu. Jak bardzo trudno rozprostować zwoje neuronaliów, albo nie, nie co to, to nie, bo jak się nie zwiną powrotem, … Czytaj Dalej [432]. Po dzisiejszym,wczorajszym.