[(239+4)+1]. W piątek, o szewskim poniedziałku.

Zabraliśmy ze sobą blaszany dzbanek pełen soku, w razie gdyby nam się zachciało pić. Zachciało nam się pić dosłownie zaraz, więc wzięliśmy długie źdźbła słomy, położyliśmy się dookoła dzbanka i piliśmy. Bardzo przyjemnie było pić sok przez słomki. [Astrid Lindgren – Dzieci z Bullerbyn]. [Artur Andrus Piłem w Spale, spałem w Pile, Myśliwiecka, 2012 Mystic … Czytaj Dalej [(239+4)+1]. W piątek, o szewskim poniedziałku.

…I wiesz[cz], co jest grane. Absu[ra]da(va)lium (#1)

nie ruszać się stąd nie jechać nigdzie na żadne inne planety chyba że one tu – więc jak by co do czego doszło udać że się nie znamy [Miron Białoszewski, Nowe wiersze]. /***/   [Czyli] komu: bije dzwon[ek], [czyli gdzie:] w jakiej bożnicy, [czyli kto]: listonosz[ka], [czyli co] dzwoni, [czyli z jaką częstotliwością:] zawsze dwa … Czytaj Dalej …I wiesz[cz], co jest grane. Absu[ra]da(va)lium (#1)

[3+1]. Trop pro_ (i) wadzący na ulicę Słowiczą.

Gen porażki w sobie miał, albo: wpis okoliczn_ość i_owy: Szli tędy ludzie biedni, prości (widziałem ich) bez przeznaczenia, bez przyszłości (widziałem ich, słyszałem ich) Szli niepotrzebni, nieprzytomni, kto ich zobaczy, ten zapomni (widziałem ich, słyszałem ich) Szli ubogiego brzegiem cienia i nikt nie stwierdził ich istnienia (widziałem ich, słyszałem ich) Oni o nas, a my … Czytaj Dalej [3+1]. Trop pro_ (i) wadzący na ulicę Słowiczą.

[161+1].Liebster raz! Raz, dwa!

Mam kilka wpisów, grudniowo listopadowych (albo odwrotnie) sążnistych, piękniście zimowych,(ćwiczę afirmację) ale aktualnie się piszą. Mam też zaleglości, i szkoda, by zostały tylko ości, to co zalega, jest z dwudziestego pierwszego października, wiem, sprawdziłam. Ostatnio na blogu zrobiło się luźniej, to znaczy, wpisy, są krótkie, łatwe i przyjemne. Dagmaro, spieszę odpowiedzieć na Twoje pytania, aż … Czytaj Dalej [161+1].Liebster raz! Raz, dwa!

197. Obieranie cebul(i).

Noc zgęstniała werniksem mroku. Dyszy dusza. Susza. Próba oblizywania spierzchniętych wag. Susza. Nocy Nieumiarkowanie. Chłodem pewności faluje, chłodem pewności porusza , że jeśli żeglować, jeśli żeglować to tylko bez wioseł. Susza. Bez  snu. Bez nadziei. Nadzieje się Bezkres na rozciągniętą melorecytację ech.Ech! Bez spełnienia, z wiecznym i wietrznym pragnieniem wdech. Bez walki,wy[_]ech. Bez kiełkującej naiwności. … Czytaj Dalej 197. Obieranie cebul(i).

183.Świętosława i jazz. Wędrówka ku geometrii [s]maku.

    Urządzamy nasz świat. Wy i godnie. Szlifuj (i j)emy krawędzie miejsc i języków. Nadajemy audycje, pocztę, znaczenie i zna- i i_miona. Wdech i wydech. Wdech i wydech. Falowanie, unoszenie i zapadanie klatki piersiowej. Owej. Wdech i wydech. Wdech, wydech. Dech,dech…ech, ech..Mijamy.Mija, mija, mijamy. My, ech,ech, proch, och, och i mech,ech, ech. Niepozornie obracając w … Czytaj Dalej 183.Świętosława i jazz. Wędrówka ku geometrii [s]maku.

139.Wyżej, wyżej, wyżej…. Oooo taaaak…

[Huśtawki, Jacek Kleyff, Orkiestra na Zdrowie]. W malinowym chruśniaku, przed ciekawych wzrokiem Zapodziani po głowy, przez długie godziny Zrywaliśmy przybyłe tej nocy maliny. Palce miałaś na oślep skrwawione ich sokiem. [W malinowym chruśniaku, Bolesław Leśmian, źródło cytatu]. Żyj na hustawce, żyj! Nawołuje Jacek Kleyff z Orkiestrą na Zdrowie, Wołając, że nic jeszcze stacone nie jest. … Czytaj Dalej 139.Wyżej, wyżej, wyżej…. Oooo taaaak…

[Saturday Jazz Pianist].Wojciech MajewskiI Zamyślenie.

Sobota, sobota, sobota! Jest tak wiele pianistek i pianistów, i składów, że nie sposób zamknąć w szesnastu (co) sobotnich wpisów chociażby czołówkę, tych, których twórczości warto się przyglądać, przysłuchiwać… Biorę do ręki album, i pytam się dlaczego właśnie ten? A dlaczego nie? Przekładam płyty, i wykonawczynie, i wykonawców, i koncepcje, i skojarzenia… I tak sobie … Czytaj Dalej [Saturday Jazz Pianist].Wojciech MajewskiI Zamyślenie.

78. Daj ponieść się słowom!

Kurs zostaje nierozstrzygnięty, a w zasadzie trwa leniwie dalej. Drugiego kwietnia  1800 roku trzydziestoletni Beethoven wykonał swoją pierwszą symfonię. W 742 roku także drugiego kwietnia na świat przyszedł człowiek, który odmienił losy świata Karol zwany Wielkim. Dzisiaj świat rozbłyśnie na niebiesko na rzecz osób z autyzmem. Dzisiaj chciałam poruszyć zapomniany temat, było o kołysankach (nie … Czytaj Dalej 78. Daj ponieść się słowom!

69. Historia pewnej podróży, czy(li) krajobraz pełen nadziei.

…Szczupły, średniego wzrostu w koszuli z pagonami przechadza się ulicami pociągniętymi werniksem. Ulicami, które mogły być w każdym innym mieście. Ulicami, które prowadzą ku różnym (prze)znaczeniom. Chadzał, to tu, to tam. Szukając dobrze zainwestowanego czasu. Dni bezpowrotnie odzyskanych. przeszłych, dni, które dobrze znamy, a które warte są zapamiętania… Z przemokniętym cieniem, który wiesza na lampie  gubi … Czytaj Dalej 69. Historia pewnej podróży, czy(li) krajobraz pełen nadziei.

57. A jednak się (wz)rusza!

  Na prywatny użytek oswajam Słowo, które mierzwiło mi się niezgodą i nieprzyrzeczeniem,było mniej niż żartem. Oswajam szepcząc to tu, to tam. Od zdań pierwszych zamkniętych w książkach znacznie wolę ostatnie. Choć nie ostateczne. Nie dlatego,że te drugie dotyka niemożliwego, w sensie epikurejskim. Choć bywają takie dzieła ludzkiej psychiki, możliwości i myśli, które niewątpliwie poruszają … Czytaj Dalej 57. A jednak się (wz)rusza!