[(15+2)+(334)]+1. Klamry (II).

Moment. Bez mięt. I ów skończyło się rumiankowanie. Bez. Podwyższonych pięt. Stóp znaczy. Nie procentowych, tych i owych ścięgien achillesowych. Temperatury utemperowane. Chmurlandia, i wino-wajca burza, grad znad myśli. Spal-onych. Bary ton ów takich już nie ma, odtaje czcionka. U…au. Upał. Uśmiecha się przez zielon-ość. Pomieszana, pomarszcz-ona hałasem. Trasa coraz to szybszego ruchu. Nawet w … Czytaj Dalej [(15+2)+(334)]+1. Klamry (II).

223. Lekko.Cicho. Przyjemnie.

Przechodzę nie tyle od młodości do starości, bo mam takie przeczucie, że w tej ostatniej zagnieździłam się od jakiegoś czasu, ale przechodzę kryzys czytelniczy. Nie będę się tu wdawała w szczegóły, chociaż to podobno w nich siedzi diabeł, może właśnie dlatego?dobrze, że nie chodzi. Tylko nieruchomo tkwi, jakżeż można tkwić ruchomo? Ale nie o tym. … Czytaj Dalej 223. Lekko.Cicho. Przyjemnie.

[95+4].(Saturday Pianist Jazz)./ Michel Petrucciani/Trio In Tokyo

Dla ludzi, którzy uczą się grać na pianinie (bądź fortepianie) od dzieciństwa ważnym momentem jest ten, kiedy to mogą palcami jednej ręki objąć oktawę. To otwiera przed nimi inne możliwości, daje asumpt do biegłości technicznej. Nie bez kozery mówi się o palcach pianist(k)i. Nie dlatego, polecam Trio in Tokio, że grał na nim facet, który … Czytaj Dalej [95+4].(Saturday Pianist Jazz)./ Michel Petrucciani/Trio In Tokyo

32. Czterdzieści dziewięć minut.

Mniej znaczy więcej. Wbiło mnie w fotel. Mniej więcej. Zadziwiam się,że mogę oderwać palce od klawiatury. Komputera. Bo uszu nie sposób wynurzyć. Noc. Gdy wszystko zasypia, oddycha miarowo i nachalnie mniej lepiej się skupić na dźwiękach. Chociaż uwaga sama podąża we właściwym kierunku. Jak po sznurku pięciolinii. Oto młody Szwed zasiada za parapetem pochyla glowę, … Czytaj Dalej 32. Czterdzieści dziewięć minut.