[423]. Czytanie jest jak siłownia dla umysłu. [I o tej czynności znów].

Mogłabym zacząć, i to (z)robię, a co, takim okrągłym (z)daniem. „Czytanie jest jak siłownia dla umysłu” tak, tak, Panowie i Panie z takim oto stwierdzeniem się spotkałam. Spotkałam i minęłam się grzecznie, bo przecież bywają i uogólnienia, i to jest przykładem (i nie chłodzi o to, że stoi przy kładzie, albo, że się pokłada przy … Czytaj Dalej [423]. Czytanie jest jak siłownia dla umysłu. [I o tej czynności znów].

187.Dukaj, dukaj, czyli czytanie na zimnie: albo coś niebieskiego,coś (po)_życzonego,coś przeczytanego.

Coś lekkiego. (no chyba,że mamy okazje/ zwyczaj czytać jeśli się przemieszamy, przemieszczamy). Ciało,  to potęga(…), ale umysł, jest jedyną rzeczą za którą człowiek w pełni odpowiada na tym świecie. [Lód, Jacek Dukaj, Wydawnictwo Literackie, 2007].     Wiem, wiem, co prawdopodobnie można usłyszeć na temat tej książki, że ambitna, ale za trudna, że fantastyczn[k]a, ale gruba, … Czytaj Dalej 187.Dukaj, dukaj, czyli czytanie na zimnie: albo coś niebieskiego,coś (po)_życzonego,coś przeczytanego.

[(366+1)]. A pies ci mordę lizał.

Nie lubiłam prozy Jacka Londona, a czytanie książki w ramach tortur czytelniczych (lektur szkolnych) pt. Biały kieł budziło we mnie ze strony na stronę z jednej nieprzyjemne uczucia, z drugiej strony, ze zdań unosił się klimat podróży… Jednakże dziś nie o tym. Chociaż można uznać ten artykuł jako nawiązanie do wcześniejszego. Toczy się opowieść. Sięgamy … Czytaj Dalej [(366+1)]. A pies ci mordę lizał.

[552]. Na głos.

Nie wiem, kto je napisał, wypowiedział (na głos. albo i nie), niewątpliwie zostało zapisane. I przetrwało. Tarło tarło i…Strawmy i…Zostawmy te przenośnie wypluwając ości zostawmy osie… Dotarło. Wedle których będziemy się poruszać. I gra i współgra, ale czy brzmi? Każdy z nas ma rozdział którego nie czyta na głos… [autor{ka} nieznan_a/y]. Zanim powędrujesz dalej, wróć … Czytaj Dalej [552]. Na głos.

[545]. Urodzić się pod szczęśliwą gwiazdą cios w nos albo: Ty, chono Tycho Brahe zostań moim brachem, czyli nie tylko o tym, że trzeba mieć nosa do gwiazd.

(tekst bez związku- można czytanie go pominąć) Pamiętam, wiosna w pełni, rok dla mnie przełomowy, miejscowość pod dużym polskim miastem. Rzęsisty deszcz, intensywne zapachy, wybijające się z szarości, zieleń aż przenika szuranie niebem, bo niebo się tedy otwierało, i pytanie, co dalej, co dalej w życiu? I dźwięk, ciężkich kropel. Pamiętam dokładnie, nie tylko zapachy, … Czytaj Dalej [545]. Urodzić się pod szczęśliwą gwiazdą cios w nos albo: Ty, chono Tycho Brahe zostań moim brachem, czyli nie tylko o tym, że trzeba mieć nosa do gwiazd.

(626). O suplementach i próchnicy,czyli znowu o czytaniu…

Uważam, że czytanie nie czyni ze mnie, ani lepszej, osoby, ani bardziej wykształconej, czy bardziej inteligentnej. Poza tym książki przestały być już nośnikiem idei, a w przeważającej większości nawet nie są rozrywką tylko produktem literaturopodobnym. Czy czytanie na akord, dla statystyk, z których często mamy do czynienia, nie nie używam Wielkich kwantyfikatorów, jest dobre, czy … Czytaj Dalej (626). O suplementach i próchnicy,czyli znowu o czytaniu…