[544]. Wymawiam: dwudziesty wiek…

Wymawiam: dwudziesty wiek i skóra mi cierpnie. Ogromy milczenia. Bo przy całym zgiełku mowy, miliardach słów na minutę,przy rozmnożeniu się prasy, filmu, telewizji,rzeczywistość nienazwana olbrzymieje, natomiast ta druga, przetłumaczona nie nadąża za nią, i jest proporcjonalnie słabsza, niż była w ubiegłym stuleciu. Wie o czym mówię, każdy, kto zdumiewał się nad przepadaniem bez śladu wydarzeń, … Czytaj Dalej [544]. Wymawiam: dwudziesty wiek…

[603]. Zaimki.

Prosty most na Krzywej kołysze się wytartymi balladami kroków. Prosty most na Krzywej wypolerowany względem uroków. Prosty most na Krzywej rozkasłany pięścią i pieśnią. Prosty most na Krzywej obiecuje daleką drogę. Prosty most na Krzywej, na który spoglądasz co świt źrenicami pełnymi mgły. ***’ Miłosz pisał w Zaczynając od moich ulic tak: Jak zmienić stosunek … Czytaj Dalej [603]. Zaimki.

[272+6]. Piękno jest dla mnie bramą do innego świata, czyli: wspinaczka to sztuka (czasami cierpienia, czasami piętna, nie rzadko: piękna)..

To książka podobna jak ta, o Piotrze Pustelniku, i jego drodze. A jednak bardzo odmienna. To publikacja o tym, jak można się różnić, skutecznie, od siebie sprzed lat, i wśród ludzi. A może to publikacja o wyobraźni? O tym jak można chadzać na obrzeżach mapy? O godzeniu, nie mylić z głodzeniem, przeciwieństw, czy jeśli chodzi … Czytaj Dalej [272+6]. Piękno jest dla mnie bramą do innego świata, czyli: wspinaczka to sztuka (czasami cierpienia, czasami piętna, nie rzadko: piękna)..

[242+1]. Nastąpił. Ciąg dalszy. Trzynaście miejsc zamieszkanych przez melancholiję.

Kiedy stoimy przed obrazem w muzeum, nie mogę wiedzieć co człowiek stojący obok mnie w nim widzi — może zupełnie nie to co ja. Podobnie wobec strony zadrukowanej wierszem.  czy prozą, w niewielkim tylko stopniu można s p r a w d z i ć, jak ją pojmuje i czego się w nim dopatrzy (…) … Czytaj Dalej [242+1]. Nastąpił. Ciąg dalszy. Trzynaście miejsc zamieszkanych przez melancholiję.

[15+2].[18+2]. Klamry.

Porządkuje [oczy]wistości. Spojrzenia wejrzeń i podejrzeń. Zmieniam świat , świst, świt na przedpołudnie, to drugie na popołudnie, złudnie marudnie albo wieczór na ten, który oddycha czernią nocy. Ogląd(_)[m]am. Oglądam. Ciało. Swoje. I przesypuje myśli. Klepsydra. Katedra. Hieronimus (Bosch) i Jan (Vermeer). Zaglądam przez ramię Czesławowi (Miłoszowi). Uczestniczę w życiu zużywając czas_ów_(ni[c]ki). Może zdarzy mi się … Czytaj Dalej [15+2].[18+2]. Klamry.

183.Świętosława i jazz. Wędrówka ku geometrii [s]maku.

    Urządzamy nasz świat. Wy i godnie. Szlifuj (i j)emy krawędzie miejsc i języków. Nadajemy audycje, pocztę, znaczenie i zna- i i_miona. Wdech i wydech. Wdech i wydech. Falowanie, unoszenie i zapadanie klatki piersiowej. Owej. Wdech i wydech. Wdech, wydech. Dech,dech…ech, ech..Mijamy.Mija, mija, mijamy. My, ech,ech, proch, och, och i mech,ech, ech. Niepozornie obracając w … Czytaj Dalej 183.Świętosława i jazz. Wędrówka ku geometrii [s]maku.

[122+2][146+1]. Między i po.

[— Co pan sądzi o przemijaniu? — Jestem przeciw.] [Czesław Miłosz]. Zaznaczając na tym blogu muzykę minimalistyczną, wspomniałam Jeroena van Veena, a wpis zatytułowałam nie inaczej, jak: O bieganiu. Powód był prozaiczny i nie związany z muzyką. Obecnie im dłużej słucham tego nurtu coraz częściej nasuwa mi się metafora związana z nauką chodzenia. Jeden krok … Czytaj Dalej [122+2][146+1]. Między i po.

69. Historia pewnej podróży, czy(li) krajobraz pełen nadziei.

…Szczupły, średniego wzrostu w koszuli z pagonami przechadza się ulicami pociągniętymi werniksem. Ulicami, które mogły być w każdym innym mieście. Ulicami, które prowadzą ku różnym (prze)znaczeniom. Chadzał, to tu, to tam. Szukając dobrze zainwestowanego czasu. Dni bezpowrotnie odzyskanych. przeszłych, dni, które dobrze znamy, a które warte są zapamiętania… Z przemokniętym cieniem, który wiesza na lampie  gubi … Czytaj Dalej 69. Historia pewnej podróży, czy(li) krajobraz pełen nadziei.

57. A jednak się (wz)rusza!

  Na prywatny użytek oswajam Słowo, które mierzwiło mi się niezgodą i nieprzyrzeczeniem,było mniej niż żartem. Oswajam szepcząc to tu, to tam. Od zdań pierwszych zamkniętych w książkach znacznie wolę ostatnie. Choć nie ostateczne. Nie dlatego,że te drugie dotyka niemożliwego, w sensie epikurejskim. Choć bywają takie dzieła ludzkiej psychiki, możliwości i myśli, które niewątpliwie poruszają … Czytaj Dalej 57. A jednak się (wz)rusza!