222. Afar.

Przeszłość jest nieprzenikniona, nieruchoma I bardziej zagadkowa niż teraźniejszość, ponieważ została zatrzymana raz na zawsze, a jednocześnie rozprasza się, jest nieuchwytna i niedostępna wszelkim próbom „przywrócenia jej do życia” (choć zwykło się uważać, że w sposób magiczny dokonał tego Proust. Przeszłość tkwi już na zawsze tam, gdzie tkwi, i nie istnieje. Jest faktem, który miał … Czytaj Dalej 222. Afar.

(618). Ponudźmy (się) i ponućmy z z(a) Josephem-Mauricem…Może trochę posmućmy, a na pewno po: wspominajmy.

Cisza na skronie, na powieki, stopy cytaty z nieznanych dzieł otwierają nagabywania otchłani równań z wieloma niewiadomymi. Ravel po tym jak skomponował utwór, ten, który był zamówiony przez Idę Rubinstein do udźwiękowienia przedstawienia baletowego, tak, ten sam, który na początku był wyszydzany, krytykowany, ludzie wychodzili z teatrów i filharmonii, gdy rozbrzmiewał, można śmiało nazwać go … Czytaj Dalej (618). Ponudźmy (się) i ponućmy z z(a) Josephem-Mauricem…Może trochę posmućmy, a na pewno po: wspominajmy.

[614]. Sen Stefana, albo wehikuł czasu.

Przejrzeć się, wejrzeć, zobaczyć, dotknąć… Zapraszam Cię dzisiaj w podróż. Możesz wziąć ze sobą myśli, zdarzenia i w kubku ulubiony napój. Zapraszam, 🙂 miłego czytania. Do zobaczenia w komentarzach.
PS. Kubek jest tu nie bez kozery, najlepiej przeźroczysty… Pozostaje pytanie:Dlaczego w czasach starożytnego Rzymu dobrze było władać podręcznym piorunem…? Na szczęście nie bez odpowiedzi.

533.Kropka, albo żyłki koronkowe.

Zaszurałam uchem (no bo jak można mrugnąć okiem to dlaczemu nie…odwrotnie?) I w ramach żaru z żartu (albo porannych ćwiczeń- nikt nie ucierpiał) czyli i trach tak w proch się obrócimy. Niezależnie od tego jak rozruszamy kończyny. Konstelacje myśli. I po(d)rzuciłam starty kawałek Siedmiu życzeń, ale słucham i nie mogę się napełnić to naprawdę dobry … Czytaj Dalej 533.Kropka, albo żyłki koronkowe.

(29/30). Ognie (sztuczne) kompas, czyli (takie) taczki(#iskierki).

Cofnijmy się w czasie. Około pięć tysięcy lat temu. Pstryk. Po obu stronach Himalajów Wielkich (bo taka jest poprawna nazwa tego największego na Ziemi pasma górskiego) rozkwitały  starożytne cywilizacje. W porozrzucanych miastach i miasteczkach w dolinach Indusu i Jangcy ludzie żyli dostatnio, dzięki temu, że przebiegały tam morskie jak i lądowe szlaki handlowe. A to … Czytaj Dalej (29/30). Ognie (sztuczne) kompas, czyli (takie) taczki(#iskierki).

[463]. Wujek Staszek, ten co na nazwisko miał Lem. Dyktanda czyli… W jaki sposób wujek Staszek wówczas Michasia – dziś Michała – uczył pisać bez błędów.

  Zastanawiam się Zastanawiam nie zasłaniając, słaniając raczej, składając, słaniając się stojąc na jednej myśli bardziej wyg(ł)odnie  głodnej chłodem  zmierzwioną potem niż, niż tak, to on na drugiej długiej, może chmurnej. Zastanawiam się, a myśl owa gnie się ginąc do wypłynięcia gotowa, gotować się w dół przez mur z chmur. Dlaczego to nastrój trzeba stroić … Czytaj Dalej [463]. Wujek Staszek, ten co na nazwisko miał Lem. Dyktanda czyli… W jaki sposób wujek Staszek wówczas Michasia – dziś Michała – uczył pisać bez błędów.

[423]. Czytanie jest jak siłownia dla umysłu. [I o tej czynności znów].

Mogłabym zacząć, i to (z)robię, a co, takim okrągłym (z)daniem. „Czytanie jest jak siłownia dla umysłu” tak, tak, Panowie i Panie z takim oto stwierdzeniem się spotkałam. Spotkałam i minęłam się grzecznie, bo przecież bywają i uogólnienia, i to jest przykładem (i nie chłodzi o to, że stoi przy kładzie, albo, że się pokłada przy … Czytaj Dalej [423]. Czytanie jest jak siłownia dla umysłu. [I o tej czynności znów].

[405]. Klops,czyli keks, kleks znaczy…

Myślę nad tym by powrócić do korzeni. Jeśli chodzi o blog.Pod względem treściowym, słowem, a raczej trzema: szykują się zmiany. Jeszcze nie do końca doprecyzowane,są, są w przedsionku, albo w przedpokoju, jak zwał/a tak zwał/a, ale to nie zawał, ani trzęsienie ziemi, czy klawiatury. Chciałabym by artykuły pojawiały się w poniedziałek i czwartek, albo chociaż … Czytaj Dalej [405]. Klops,czyli keks, kleks znaczy…

[317+1]. O grzaniu, rachowaniu i śpiewaniu. (# bo świat jest ciekawy! [2])

Dojrzewała. We mnie. To ją przyjmowałam, to znów była daleka ode mnie. Może przez ekspozycję? Niemniej, zawsze doceniałam kunszt tekstu Pana Wojciecha Młynarskiego i muzykę Pana Władysława Korcza. Teraz, i o nie przez meteorologiczne fantasmagorie, i niezdecydowanie zimy, czy ma zostać, czy jednak odejść bardziej wgryzam się w mięsisty tekst. Errare humanum est. Nawiązując do … Czytaj Dalej [317+1]. O grzaniu, rachowaniu i śpiewaniu. (# bo świat jest ciekawy! [2])