256. Patrzenie na zieloneość odpręża.

W huczące chrapliwym, przykrótkim i głośnym oddechem miasto, które wyziewa mieszanką zapachu gotowanych obiadów, potu, trunków i dezodorantów napiera na pory skóry. W  okraszone  skroplonym pośpiechem i  soczystymi przekleństwami  miasto, krztuszące się krokami, korkami i dymem złudzeń, spóźnień,obietnic i zaniechań, w to miasto, które śmierdzi pośpiesznie wypalanym papierosem,    oddychające, szybko i niemiarowo wgryza się … Czytaj Dalej 256. Patrzenie na zieloneość odpręża.