[768]. tekst o niczym.

Uprzedzam: Dzisiaj będzie o niczym.

Nie, o Nietzschem. Znajomy wykładowca był na rozmowie o pracę, interlokutorka go zapytała o temat jego doktoratu, na co on odpowiedział, że pisał o Nietzschem, na co ona, no niech Pan nie mówi, że o nieczem Pan nie pisał, na jakiś temat przecież musiał być to doktorat. Sytuacja autentyczna nie suchar. Jeśli ktoś lub ktosia chciał lub chciałaby to spokojnie może przeczytać starszy tekst o człowieku, którego nikt nie słuchał. Nie urodził się pod szczęśliwą gwiazdą. Niemniej porzucając personę Nietzschego tuptamy w kierunku tematu przewodniego.

Napisać, że w tych czasach, w których żyjemy obecnie jesteśmy bombardowane i bombardowani bodźcami, gdzie z powodzeniem mydli się zajętość z byciem na czasie, i byciem lubianą osobą, i jest to plasterek na jeszcze inne rany, zaradności, i tak dalej, i tak bliżej znajdziemy mnóstwo określeń, które przylepiają się na ten lep. Niemniej. Same i sami mamy obowiązki, które nałożyliśmy sobie na barki. Do wózeczka, i tak to to to to tu to tam ciągniemy przez minuty, godziny, dni, a może i lata, w pędzie. Nic nowego. Za to wszystko naglące, pstre, głośne, przykuwające uwagę, i na przedwczoraj. Cud, że nie sczerstwiało i że nie zapleśniało przez dwa dni. Do tego to z czym kładziemy się spać (technologia) z czym część nas wtaje (poranny biały śpiew – by nie napisać, ryk budzika) i cała galaktyka innych wpychających się między usta a brzeg pucharu spraw, o których tu nie wspomnę, a mam je na języku. Akapit oczywistości mamy już za sobą. No chyba, że inaczej ustawisz oczy.

Wielokrotnie temat ciszy, milczenia, przeplata się tutaj i płynie. Dla przekładu i przykładu proszę bardzo: ten tekst. Wyciszenie dla mnie jest bardzo ważnym elementem higieny. Naturalnie nam to przychodzi -i zostaje- w pięknych okolicznościach przyrody. Patrzenie na zieloność wycisza, uspakaja, bez wysiłku może nam wtedy przychodzić zanużenie się w stan flow. W galeriach sztuki, nie takich co się handluje nie tylko czasem, ale i pieniędzmi, czy przy wykonywaniu różnego rodzaju rytuałów, parzenia herbaty, czy przygotowywania kawy.

Mam dla Ciebie propozycję przez trzy tygodnie, rób nic. Usiądź i nie rób nic nie mierząc czasu. Może być tam gdzie teraz siedzisz. Może być nad jeziorem, albo gdziekolwiek. Nie, nie jest to łatwe biorąc pod wzgląd amplitudę, mnogość, gęstość działań, które podejmujemy, a jednak warto nie tylko spróbować, ale być konsekwentną/ konsekwentnym w tym ponieważ to właśnie wtedy nasz układ nerwowy się reguluje, uspokaja i wycisza. Rytm serca się normuje, oddech staje się mniej płytki, a bardziej świadomy. Polecam spróbować, i uprzedzam: na początku, albo w środku, może się okazać, że nie jest to takie łatwe jak nam się wydawało. Nagle z siłą wodospadu mogą oblepiać nas emocje, dawno zepchnięte na dalszy plan, słowa, zdania, potok myśli się myśli się myśli się przez cały czas wtedy warto skupić się na oddechu, zachowując takim jakim jest. Po prostu. Zachęcam do spróbowania. Możesz powtarzać sobie w myśli wdech przy wydechu i wdech przy braniu wdechu. Za każdym razem.

Zostawiam ten tekst sauté.

2 myśli na temat “[768]. tekst o niczym.

  1. „nie rób nic nie mierząc czasu” można zinterpretować „rób wszystko mierząc czas”. Chyba nie o to chodzi….
    A na poważnie: czy naprawdę uważasz że można przez 3 tygodnie siedzieć na … nic nie robiąc? To znaczy ktoś Ci będzie przynosił jedzenie i zabierał brudne talerze a będziesz kontemplować różnice między bytem a niebytem? Ja bym się wściekł już po jednym dniu….

    Polubione przez 1 osoba

    1. Nie o to chodzi, może faktycznie się nieprecyzyjnie wyraziłam. Chodzi o to, by z jednej strony poświęcić sobie chwilę czasu, by usiąść, tak bo najlepiej usiąść, i nic nie robić przez pewien czas, gdy oblepią nas myśli, a tak się prędzej, czy później stanie, to można sobie przy wdechu mówić w myślach wdech, a przy wydechu wydech. Można poświęcić na to pięć minut, ale nie chodzi o to, by siedzieć jak na szpilkach i wyczekiwać dźwięku budzika, komórki etc. Dlatego by nie mieć takiej pokusy, i nie uciekać w myśli |”o losie ile jeszcze zostało|””jak długo trwa minuta, czy to już?” wspominałam o nie mnieżeniu czasu . Daleka jestem od tego, by przez trzy tygodnie nic nie robić. Abstrahując od tego, czy tak się w ogóle da. Chodzi o to, by każdego dnia poświęcić sobie na wyciszenie w tej sposób dokonywane jaki opisałam powyżej. 🙂 Pozdrawiam, dobrego dnia!

      Polubione przez 1 osoba

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s