[722]. Ludwig.

Wolno, wolno się na mnie goją rany. Nad ranem, kiedy nie zgęstnieje światło otwieram księgi psalmów snu. Po wieki powieki sklejone formy odczuwania- myślą się myśli zmyślą się zmylenia zamydlą znaczenia. Znam znak poszczególny choć może być znakiem ogólnie ogólnym. Życie filozoficzne nie jest, oczywiście, „życiem”. Nie jest nim także życie psychiczne. Życie to świat. Szpetnie szepce mi Ludwig. Co za myśli udźwig. Z rana. Przed pierwszą. Kawą. Biorę w kieszenie ów świst świata, z którym światów mam siedem. I nie jest to, ósmy cud, cóż, chociaż czasami bywa. Bywa. Bywaj. Mniej mnie, wiem, i to minie. Moja zmarszczka na minie. Minie.

Jedna odpowiedź na “[722]. Ludwig.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s