[716]. Twój vincent: Wiry, góry, fale spirale, spirale nie znam, nie znam Vincenta wcale.

(akapit poniższy można pominąć, co więcej dalszej części też nie musisz czytać…

Ale możesz.)

skrócony odnośnik do tekstu:

Mam pytanie: O czym chciałabyś, chciałbyś przeczytać, tutaj, na tym blogu? (To co sobie zastrzegam to a) kwestie bardzo prywatne- mam wrażenie, że nie są one po prostu interesujące, tyle osób mówi, co przetrawiło na śniadanie, kolacje, bądź posiłki inne, w jakie dekoracje się ubrało, że jakoś Internety przetrwają bez moich wynurzeń, b)kwestie dotyczące bogów, boga jakkolwiek je rozumiemy, w co wierzymy, czy z małej czy z wielkiej litery, są miejsca, i ludzie, którzy dyskutują na Ten temat – ufam, że bardzo ważny przynajmniej dla części społeczeństwa, nawet być może dużej, o wiele lepiej niż ja bym to mogła uczynić. Wiara jest dla mnie kwestią bardzo prywatną. I bardzo proszę o uszanowanie tego aspektu i takiego właśnie patrzenia, przeżywania, czy istnienia wierzę w to, co wierzę, dlatego, żeby wierzyć, a nie dlatego żeby kogoś przekonywać, czy tłumaczyć się z tego właśnie puntu, czy postrzegania. Kolejnym, tematem, na który nie zamierzam dyskutować jest to polityka pojęta sensu largo. Podane przeze mnie argumenty dlaczego nie odnoszą się także do tego aspektu i tematu rzeczywistości, jest wiele, wiele miejsc, gdzie można podyskutować na te tematy. Coś wyjąć ze swojego koszyczka, dołożyć komuś, czy od kogoś wziąć. I jasne, fajnie, że są lecz to nie jest moje flow, więc jakoś nie spieszy mi się człapanie tym nurtem. Nie brakuje mi tematów, na które mogłabym sobie ułożyć, ulepić zdań kilkanaście posługując się tym, czy innym krojem czcionki, a czuję, że fajnie było by gdybyś napisała, czy napisał o czym chętnie byś przeczytał, przeczytała. Zachęcam! A może przeczytałaś przeczytałeś coś ciekawego? A co tam, skrobnij. Zapraszam

***

Jeśli jeszcze nie widziałaś, lub nie widziałeś to zapraszam do tego by zapoznać się z obrazem pod tytułem Twój Vincent. I tak, używam słowo obraz nie przypadkowo, gdyż oglądam tę produkcję warstwami, warstwami, warstewkami, przypływami i odpływami. Po pierwsze jako nawiązanie do biografii, albo bardzo luźną wariację na jej temat, po wtóre jako obraz zaszyty w obrazach, bardzo przyjemnie się patrzyło na ów palimpsest. Nie tylko ze względu na technikę i technikalia użyte do produkcji, czy spostrzeganie jak nasiąknięty jest ów film nie tylko post kropką, czy kreską, światłem, i czy w końcu i to, że zdecydowano się ożywić obrazy Vincenta. Takie odkrywanie, zdziwienie, co tu strzępić czcionkę, za bardzo, przyjemność. Chociaż Van Gogh nie jest moim ulubionym malarzem, nie wiem, czy jego Twórczość bardziej stoi mi w gardle, czy w sercu, czy może łezką w oku, czy łuską na nim, ale pytanie jest inne, czy w ogóle mam ulubionego malarza bądź malarkę, chyba nie… Wiry góry, fale, i spirale spirale… Nie tylko Teodorosa. To charakterystyczne dla stylu Vincenta także. Symetria w krystarografii, czy w równaniach, czy w bazgrołkach takich, a nie innych- i w obrazach wspomnianego przeze mnie artysty. Postmodernista, nasączony wiekiem dziewiętnastym, żyjący krótko, wierzę, że intensywnie, a może to tylko tarapaty interpretacji, może to tyko moje przekonanie? Emocje wylewają na płótna, czy aby na pewno? To, czego nas nauczono? Wszak, gdyby się temu przyjrzeć, to w sposób bezrefleksyjny, albo w sposób wprost przeciwnie: jak najbardziej sprzedano nam bardzo wiele mitów, czy to odnosząc się do choroby Holendra, wystarczy przyjrzeć się temu jak często – ba!- jak bardzo często dyskutuje się o jego kondycji psychicznej, a nie o tym, co wniósł jako postimpresjonista do sztuki jako takiej, czym to zaowocowało? W jaki sposób odnoszono się do jego sztuki, do tego co zaproponował. Co zdążył zaproponować. Z drugiej strony podkreśla się jego młody wiek i geniusz. Zamiast, odnosić się do źródeł. Trochę kojarzy mi się z dyskusją (że odniosę się do rodzimego podwórka) o Krzysztofie Kamilu ile to mógłby dokonać, wszak geniuszem słowa był, gdyby nie zginął… Pielęgnując jego kult, do czego, nie zapominajmy przyczyniła się matka, która była osobą bardzo zaborczą, tak wiem, że jest to podkreślane przez biografów, ale to ona dbała o spuściznę Krzysztofa… Niemniej czy to odnośnie van Gogha, czy odnośnie Baczyńskiego, którego gęstość słowa lubię, podkreśla się jego młody wiek i co mógłby gdyby… Nie wspominam o dysputach, rozmowach specjalistek czy specjalistów, ale o to z czym się spotkam na co dzień. Bardzo często, częściej dyskutuje się o jego biografii niż o sztuce, o biografii, która obrosła w mit, i to nie jeden, a może cała jest mitem… (Wiem, uogólniam) chodzi o zaproponowanie pewnej narracji? Pewnej wzniosłości…

[Dla mnie najlepsza interpretacja Tych miłości, przez Barbarę Raduszkiewicz, warto zwrócić uwagę na warstwę muzyczną sekcję pianisty, i perkusję źródło].

Od przerywnik. Odnośnik. Przyjemnostka. Zawracam do tematu, skoro tak ładnie nam się toczy. Okres, mroczny,trudny, brudny, gdzie mogę śmiało napisać Vincent czy to metaforycznie, czy to czysto, a raczej brudno, fizycznie pracuje na rzecz najbiedniejszych, doznających wykluczenia ze społeczności, górników i górniczek. Pamiętajmy, że i dzisiaj fedrowanie pod ziemią nie należy do zajęć bezpiecznych, czy znanych powrzechnie, chociaż pewnie o niebo lepiej poznanych, niż w wieku dziewiętnastym. Bieda nie ma siły piszczeć.

[Jedzący kattofle, jeden z dwóch obrazów o tej tematyce: źródło].

Można śmiało napisać, że czuł się powołany do pracy, z ludźmi doznawającymi skrajnego ubóstwa (jakby ubóstwo nie było skrajną sytuacją, tautologia w formie czystej, a może nieco przybrudzonej, zważywszy na okoliczności?) niemniej gdy zostaje wydalony z seminarium duchownego (a to okres dlań burzliwy) pisząc w wielkim skrócie swoje postulaty formuje w obrazy, posłannictwo w takiej formie, jeśli nie mógł kontynuować tradycji, którymi nasiąkł w domu rodzinnym, wszak, ojciec był pastorem. W swoim życiu będzie wiele peregrynował. Jedną z pierwszych destynacji będzie Nuenen, dlaczego właśnie tam? Dlatego, że wiele z cenionych przezeń osób zajmujących się sztuką, tam mieszkało. Mam wrażenie, ale może to tyko moje, że choćby się przyjrzeć twórczości malarza, nie tylko tego z kogo czerpał (dla przykładu Rembrandt, garściami czerpał z rodzimego malarstwa, weźmy pod lupę wiek siedemnasty) ale także to w jaki sposób widział i praktykował sztukę, co zaproponował pewnego rodzaju radykalizm (piszę pewnego rodzaju bo mam wrażenie, że myśląc radykalizm, to słowo jest niejako przywłaszczone przez osoby mówiące o religiach, ruchach religijnych) został przykryty, nie tylko usprawiedliwiony, ale przykryty właśnie poprzez dyskusje o jego zdrowiu psychicznym, malował w taki oto sposób bo np. przepisywane zostały mu takie a nie inne leki, albo dlatego, że posługiwał się toksycznymi farbami, które wdychał (w sposób nieświadomy) a nie dlatego, że taka zaproponował taką bądź inną wizję świata. Jakże ona była odmienna od dajmy na to… Tego co zaproponował  Alessandro di Mariano Filipepi! Oczywiście sam sposób nie tylko pewnej malarskości, ale i nakładania farby ma znaczenie, tak, także jej grubość. O czym nie często się mówi. Tak jak o realiźmie, który jest… Pozorny, tak mamy sceny rodzajowe, z życia, ale… To realizm magiczny, a może sarkastyczny… Jedzący kartofle, jako przykład przekładu. Jeśli się przyjrzeć w jaki sposób ukazane jest światło i forma to nie jest to portret formy czy to karykatura, zniekształcenie, a jeśli tak, to dekoracje nie są z tej bajki. Wszak jeśli wieczerzać to inaczej, przynajmniej marskie skojarzenia nie z tej strony cienia. A światło, wpisane w postaci, a nie kładzione na wierzch, które to wpisane jest w tradycyjne malarstwo. Światło jako środek, technika mająca na celu wyodrębnić wartości symboliczne. Vivat symbolizm vivat symbolizm. Ot, buty, kto w nich chodził, kto porzucił, a kto uszył… Czy był (a może była) spolegliwa, czy butna, czy czysta, czy brudna, czy strudzona on czy ona? Nie wiem. Dlaczego o tym wszystkim wspominam? Daruję Ci plecenie o fabule, niejednokrotnie miałaś, miałeś okazję, o niej usłyszeć, jest wiele opowieści takiej oto treści. Nie dlatego, żeby namalować Vincenta ale jeśli przyjdzie Ci oglądać Twojego Vincenta, miej to co napisałam gdzieś z tyłu głowy, własnej czaszki. Może wtedy uda Ci się zobaczyć w sposób bardziej pełny, albo w innym świetle, pewną propozycje, jaką wysuwają, tym sugestywnym obrazem jego twórczynie i twórcy. Może zobaczysz więcej… A może już widziałeś? A może wcale nie zamierzasz przyglądać się, ani więcej, ani po raz pierwszy, nie pisząc o kolejnym? Obrazie olejnym…

[źródło]

2 myśli na temat “[716]. Twój vincent: Wiry, góry, fale spirale, spirale nie znam, nie znam Vincenta wcale.

  1. Filmu tego animowanego nie widzialam. Jestem bardzo ciekawa bo mowili ze fajny. Od 16 roku zycia jestem wielka wielbicielka jego dziel. Duzo czasu spedzalam na reprodukcje jego dzial. Mama mi z Londynu przywiozla kilka albumow zawierajacych jego dziela. Ciekawie o tym napisalas. Brawo 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s