[567+3] MIKSTURY Z MINIATUR (MZM): o ciszy/o milczeniu (26/366).

Hektyczność tłoczona jest nam do żył, z mediów, z rozmów, z tła ,bardzo gęsto. Gęściej. Często, i jeszcze częściej. Jeśli iść za tym myśleniem to ludziom w takim stanie łatwiej jest zarządzać.

***

Nie wiem, czy częściej zauważamy niewygodę, czy doświadczamy niewygody, jeśli jest, czy jeśli jest nam zabrana, z naszych miejsc prywatnych? Milczenie, czy też/również cisza, dwie różne wartości, a może dwie strony tej samej monety? Czy można mówić o prawie do milczenia? A jeśli tak, to kto je posiada, i kto je komu udziela? A jeśli tak to w jaki sposób ma się do tego społeczne tabu np, śmierci, czy żałoby. Czy można mówić o prawie do milczenia? Albo: o prawie do rozmowy? Czy rozmawiać można o wszystkim, ze wszystkimi, a jeśli tak, to w jaki sposób to robić? Wiem, że to ostatnie pytanie może opierać się o oczywistość, żeby nie napisać o banał, ale pytam poważnie.

***

Może zawierać w sobie wiele rodzajów energii, czy też zamierzeń, intencji, może być ucieczką, albo wglądem. Podróżą ku, a nie od. Czasami niezamierzona, a czasami wręcz przeciwnie. Każda osoba skądś pochodzi, a cisza? Milczenie? Skąd pochodzi, dokąd zmierza, gdzie są linie dema damarakcyjne. Czy cisza to jest demo muzyki? Lutosławski, czy Jan z Oleju, postulowali żeby w Warszawie były wyznaczone strefy, jakby to dzisiaj określić ekologiczne, wolne od hałasów świata współ-, i niewspółczesnego.

To co brzmi. Między dźwiękami. Pauza może tylko?

Bodajże Tomas Clifton przyrównał mówienie o ciszy do dyskutowania o przestrzeni między drzewami w lesie – może to niewykonalne jeśli uświadomić sobie, że przestrzeń ta warunkuje postrzeganie przez nas owego lasu, w którym się znajdujemy. Takich odniesień i porównań jest więcej, a na pewno więcej niż jako ludzie, chcielibyśmy, żeby było. Chociaż w potocznym rozumieniu cisza rozumiana jako brak dźwięku i dźwięk czy to pojedynczy, czy akord, to dwie różne kwestie, w muzyce, pewna inżynieria kompozycji wyrasta w ekosystemie dźwięku i jest to warunek sine qua non powstania dzieła. Równocześnie dyskusja o ciszy, ją przełamuje, a więc to co ma okazję popracować w ciszy, zostaje przerwane, a ukierunkowanie uwagi, zmienia swój bieg, następuje przeniesienie. Rozróżnienie: Cisza przyporządkowana jest stanowi materii, a milczenie działaniu, lub jego brakowi. Może zapaść cisza, czy nastać, ale pogrążyć w milczeniu może się tylko człowiek. Gdybyście szukali rozróżnień. I tu się zawahałam, czy zwierzęta także mogą milczeć, a przynajmniej niektóre? Zostawiam to pytanie bez odpowiedzi.

Jakie są Twoje konteksty ciszy, i pejzaże akustyczne? Odczuwam pewną czułość do tego stwierdzenia, czy tak można pewnie można, nie jest to właściwe gramatycznie, statystycznie gram gramatyki może by się tu znalazł, czy ona by miała uzasadnienie, nie wiem. Pejzaże akustyczne. Jakie są moje? Niektóre z nich są bardzo osobiste.

***

Nie tylko intencje w jakiej cisza się pojawia np. pustego stadionu, ale także intencjonalna cisza modlitewna, czy szerzej ta, która ma szanse pojawić się w miejscu praktyk duchowych, albo pusta sala wykładowa na polskiej uczelni, albo cisza po___, albo cisza przed____. Albo w trakcie___. Może być sucha, może być łagodna, może być ostra, może być uzasadniona przestrzenią, w której się pojawia, albo intencją. Cisza, czy milczenie to nie jest brak informacji, ale może i tak być nie zawiera więc ta perspektywa całości. Cisza po człowieku, nie zapełni już dźwiękiem swojego kroku, nie wybrzmi już jego śmiech, czy łagodniej uśmiech, gest. Szelest, bo przecież nie milczenie, jeśli weń zaszyte jest ziarno intencji. Pejzaże akustyczne lubię tę ukutą przeze mnie frazę, i to w jaki sposób się we mnie instaluje. Rainer Maria Rilke, uważał, że tylko w ciszy, może wybrzmieć pieśń życia, tylko czyjego życia, i w czyjej ciszy, a słowa mogą oddziaływać na człowieka jeśli się ją zachowa, czy też kultywuje. Tylko gdzie chowa, i trzeba by było chyba ją potem znaleźć? Jeśli słowa wybrzmiewają w ciszy, to koniecznym jest by były one w jakiś sposób weń wpisane, czyli jej kontinuum nie jest stałe.

A może to jest tak, myślę sobie głośno, że cisza przychodzi ze środowiska zewnętrznego, a milczenie jest uwewnętrznionym procesem? Potrzebuję wewnętrznie tego rozróżnienia dlatego, że uświadomiłam sobie, że można dokonać przejścia z ciszy do milczenia. I w odwrotnym kierunku. Nie każda cisza jest milczeniem, tak jak nie każde milczenie jest ciszą, ale to przez jej zachowanie np. możliwe są niektóre rodzaje milczenia. Czy, a jeśli tak to w jakim wymiarze, proporcjach, milczenia i cisze są kontekstualne, czy cisza pustego stadionu, który został opuszczony przez wszystkich różni się od tej, która panuje tam od stu lat? Czy dla zaistnienia ciszy, bądź milczenia potrzebna jest świadkinia, albo świadek? Friedrich Nietzsche mówił, o tym, że poprzez milczenie możemy nadawać znaczenie, temu o czym milczymy, to w przestrzeni stworzonej dzięki milczeniu znaczenia mogą rezonować, słowa nasączać się znaczeniem. Od czego zarówno ów rezonans, jak i owo znaczenie jest zależne?

Z kim możesz milczeć bez napinki? Bez oczekiwań, swobodnie? A z Sobą? W jaki sposób ciszę przeżywasz? A jak przeżywasz milczenie? Czy potrafisz zanurzać się w ciszy? Wchodzić w nią? Pogłębiać to doświadczenie? Energia milczenia w ludziach jest, czasami bardzo, bardzo schowana, tak, że nie wiadomo jak ją wyciągnąć, a czasami i po co. I czasami jest trudne, i interesujące, bo jest to także energia opuszczenia, a nie odpuszczenia. Kiedy pojawia się w trzewiach oddech, jaką drogą? Co słychać? Co płynie swobodnie niczym suita, a może całkiem nie w ten sposób. Może opadają warstwami świat, rzeczy, gesty, znaki diakrytyczne rzeczywistości. A może pojawia się w całej nieokazałości trudność? Może dlatego Milan Rúfus stawiał ciszę nad słowami, i czynił z niej wartość najgłębszą dostępną tylko niektórym, a może to tylko wyraz stylistyczny? Może zarówno cisza jak i milczenie stanowią konstrukty społeczne? Są rodzajem palimpsestów? A jeśli nie są one stałe, to co w życiu człowieka jest? Jeśli jest? Są tu bez wątpienia, pytania, różne.

Jeśli chcesz zapraszam Cię do fikołka. Zobacz jak się czujesz ze Sobą, i teraz wyłącz źródła dźwięku, tła, np telewizor, radio, internet, youtube… Pobądź w ciszy? I jak się czujesz? Co się pojawia? A co znika, a może jest inaczej, a może nie? Dla mnie cisza jest czymś intymnym. Choć nie tylko intymnym, ale jeśli miałabym określić (ba określić ciszę- słyszysz to? Ową różnorodność?) Jeśli miałabym określić, to stanowiłaby dla mnie rodzaj zaproszenia, tak z którego czasami nie chcę skorzystać, albo nie wiem w jaki sposób, a czasami czynię to chętnie. Kiedyś lubiłam zanurzyć się w dźwiękach tła i nie tła. Muzykę, jazz, klasyczną, trochę bluesa, nienazwaną a odczutą przez neurlnalia i cało, czyli muzyki, które dalej bardzo lubię, ale ciszę czy też cisze, w które chętnie wchodzę i się moszczę. A może cisz/milczeń się trzeba nauczyć, np tej jej odmiany gdy ktoś coś odchodzi, np. człowiek, spokój ducha, idea, nadzieja, plany, koncepty… Ale co to znaczy? I czy trzeba?

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s