[567+3] MIKSTURY Z MINIATUR (MZM): DROGA? (24/366).

Kiedy umierał (i umarł) miała rozpętać się burza śnieżna z piorunami. Nie przypisuję temu znaków, oprócz znaków widomych, czutych podówczas, czyli wiecznych. Niektórzy mają mnie za trudnego i wrogiego– pisał Ludwig- Źle mnie ocenili. Jak mało o mnie wiedzieli? Dlaczego robię takie wrażenie? To był mój własny wybór, aby wykluczyć się ze społeczeństwa. I musieć żyć w samotności. Jakby jakiś wygnaniec. Do czasu wykonania IX symfonii, Ludwig zdążył całkowicie stracić słuch. Tyle tylko, że emigrował wewnętrznie od najmłodszych lat, pochodził z domu, gdzie obecna była przemoc psychiczna i wewnętrzna banicja była sposobem na przetrwanie. Ocalenie. Jego nauczyciel muzyki, ojciec był w stosunku do niego opresyjny. I to miało napisane, wygnańcem, jeśli czytać go dogłębnie z dużym prawdopodobieństwem mogę stwierdzić, że czuł się życie całe. Nie wiem, dlaczego zaczynam tekst od takiej refleksji, poza tym, że właśnie zanurzam się w dźwiękach Dziewiątki. Pachnącej lawendą, dymem i dębem i mchem. Czym jest wiedza? Czy wystarczy określić ten zasób, jeśli w ogóle jest to zasób, jako sumę ludzkiego, myślenia? I dlaczego tylko ludzkiego? I dlaczego tylko myślenia, i co to w szczególe jest proces, który nazywamy myśleniem? I czy to nie jest pewien wybór, i czy warunek jego dokonania jest warunkiem sine qua non by poruszać ten temat? Tak naprawdę i nieprawdę wiedza to bezpiecznik, miejsce, znajome, w pewien sposób, czy na pewien sposób, ale czy na pewno? Na jakie sposoby posiadana wiedza przez nas przekłada się na życie, które prowadzimy, i na życia, w których uczestniczymy (fragmentarycznie)? Czy wiedza jest sztuką? A sztuka jest wiedzą? Czy ledwie sztuczką? A jeśli odpowiadać twierdząco na pierwsze z pytań, to dlaczego? I dlaczego zamknąć ją, w tym właśnie wyrazie? ‚A może wiedza to wyraz pychy? Ten żak, który koncertowo tak oblał egzamin w Akademii Bolonii jakiś ważki i ważny, o którym dzisiaj mało kto wie, a jeszcze mniej zdaje się pamiętać, zapisał się w historii muzyki, tylko czy aby na pewno? Wszystkie podniesione przeze mnie pytania, w powyższym tekście, są podniesione naprawdę. Mozart, i Jupiter, to przecież wyraz kunsztu. I wiedzy, która otwiera się i zamyka w Symfonii, chociażby poniższej, i czy my, którzy, i które nie władamy. Pamiętajmy, że za czasów Mozarta, czy to Leopolda, czy Amadeusza, muzyka była rodzajem rzemiosła, i zajmowały się nim osoby, przyporządkowane do niższych stanów społecznych. Naukę pobierano na w modelu cechowym, przysposobienia do zawodu, tak jak czyni to rzemieślnik. Mozart cierpiał na wiele poważnych zaburzeń lękowych.

źróło: hr-Sinfonieorchester (Frankfurt Radio Symphony Orchestra) ∙ Paavo Järvi, Dirigent ∙ Alte Oper Frankfurt, 17. Februar 2011 ∙

Czy w wykonaniu dzieła, które wrosło w kulturę, jest wpisana wolność, czy możliwa do osiągnięcia to drugie pytanie, wykonawcy, wykonawczyni? A jeśli nie, to dlaczego? A jeśli tak, to w jakim zakresie? I czy jak warunkuje to wiedza? I czy wiedza o tym kim był jego autor- jak się zachowywał nie wpływa na naszą recepcję, a jeśli tak, to w jakim stopniu, i czy to co wiemy, zdarzyło się na prawdę? Kiedy informacja staje się wiedzą?

Pauza.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s