[559].

Przypomniała mi się era plakatów, tapet motywacyjnych wieszanych w pokojach, holach, halach. Przed. Przedpokojach, przed samymi sobą. Jakbyś chciał/a być inną osobą, albo przypomnieć sobie świat, tę lepszą jego twarz, ale zapewne zmienną. Nietrwałą, ale istniejącą. Przekład i przykład. W drodze, gdy taszczysz ze sobą świt i świat. Pewnego popołudnia, bądź wieczoru lub kiedy indziej zupełnie. Oto słowa przypisywane Zimbardo. Jeszcze niewystygłe w gwarze dziejów. Zupełnie nie wiem, z której księgi, ale można oprawić w antyramę i przywiesić, w oksymoron ścian, a może murów? Oto przekład i przykład.

Panie Filipie, nie zgadzam się z pierwszym zdaniem. I dopowiadam. Z biegu. Z brzegu. Mam prawo bać się zmian, tych które rodzą się z pragnienia i tęsknoty także. Mam prawo nie wiedzieć, i wiedzieć również. Rozwiązywać sznurówki butów i równania z jedną, albo wieloma niewiadomymi. Mam prawo do tego by kapcie spadły mi ze zdziwienia. Zastygnąć w milczeniu, i nie patrzeć na wskazówki, życiowe mknące po zegarze z chmur, albo na smartwatchach słonecznych, nawtykać w pantofelgi bzdur by być wyższą spojrzeć nie tyle ponad, lecz dalej, lecz głębiej widzieć, człowieka. Zamknąć oczy. Zmrużyć uszy, niech kotłuje, niech poruszy. Przemyśliwam, przemebluje. Jestem, czuję. Najdłuższa droga prowadzi w błąd. Najdłuższa droga prowadzi w głąb. Zajadam kapustne nonsensy. Przestawiam kredensy, przedstawiam obrazy rentgenowskie, odstawiam obrazy. Przemyśliwam kilka razy.

[Kometa, Kwiat Jabłoni, źródło].

Mam prawo tęsknić do Siebie, którą nigdy nie będę, którą tracę, stracę, do Ciebie, który/a mijasz, który/a się zdarzasz. Patrząc na obraz autorstwa Edgara Degasa (pt. „Absynt”) obracam na drugi wznak, a może bok, gdy myśli zapada wzrok, gdy rozum dogasa w swym spojrzeniu mrok. A rebors.

Pewnego rodzaju pocieszeniem jest dla mnie fakt, odkryty przez neurobiologa Setha Granta dotyczyło podobieństwa w genach związanych z plastycznością między ślimakami morskimi a gryzoniami, na tej podstawie można wysnuć, że zdolność do uczenia się mogły odziedziczyć po wspólnym przodku (czy przodkini), który żył przed setkami milionów lat. Niektóre z tych genów występują w jednokomórkowych pierwotniakach. Tak, to znaczy, że i te ostatnie wspomniane, jak i zwierzęta, te które dzisiaj jak możemy spotkać jak i pierwotniaki mają wspólnego przodka- pierwotniaka, który żył ponad miliard lat temu. I w naszym, tj. Twoim i Moim układzie nerwowym część genów związanych z uczeniem się mogliśmy odziedziczyć właśnie od mikrobiologicznych przodków, i wiem, można w tym momencie skręcić w poczucie humoru, ale nie, nie tędy droga, teraz. Pamiętajmy, że pierwotniaki, nie tyle, nie mają układu nerwowego, co są organizmami jednokomórkowymi. Nie rozstrzygnę i nawet nie postawie pytania co wrodzone, dziedziczone, a co nauczone, dziedziczone w toku bycia tu i teraz, właśnie tam i jeszcze tu, z tymi nie innymi innymi niż inni podobni w gesty i daty zdobni.

Pamiętajmy, że pierwotniaki, które na Ziemi pojawiły się nie tak znowu dawno, bo około dwóch miliardów lat temu, wyewoluowały z bakterii, potrafią się oddalać od substancji szkodliwych, a zbliżać do życiodajnych (takie jak pożywienie, czy źródło światła) . I wykorzystywać to co mogliśmy nazwać doświadczeniem do sterowania reakcjami, czyli to by wskazywało na to, że nie tylko potrafią się uczyć, ale i zapamiętywać, i nie chodzi o motywacyjne cytaty na ścianach. Wiem, wiem tego nie nauczą w szkole, a nawet jeśli z czasem, gdy obrastamy w rzeczy, sprawy, zmarszczki, wiele, wiele zapominamy. Błogo sławiona błogo strawiona jest pamięć niedokładna. Tląca się w koniuszkach palców. Zaglądająca w szkiełka i oka rosołu kładąca się spać i wstająca od stołu.

Niektórzy powiedzą, że do czasów Ludwika wiele mówiono, pisano, o owej tajemniczej sile, której nie można dotknąć, a która oddziałuje. Nazwano ją vis vitalis w tych dwóch słowach zamknięto idee wewnętrznej energii przypisywanej każdemu człowiekowi. Gdy wygasała nasza wewnętrzna menażeria, którą przyrównać można do elektrowni, umieramy. Ludwik pracował właśnie nad fermentacją wina, i oto olśniło go, że to właśnie reakcje chemiczne są językiem życia, dzięki nim możemy je opisać, zrozumieć, znaleźć nić porozumienia i zrozumienia. I oto wraz z butelką wina otworzył się mikroświat, wieloświat, wszechświat reakcji chemicznych napędzanych przez biokatalizatory (inaczej pisząc enzymy) ma to miejsce w każdej naszej komórce ciała, przez cały czas. Oto owa vis vitalis.

Ludwik Pasteur przejął przeszłości ster i ruszył na przód. Zrozumienie świata przepisując nowe księgi.

2 myśli na temat “[559].

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s