[552]. Na głos.

Nie wiem, kto je napisał, wypowiedział (na głos. albo i nie), niewątpliwie zostało zapisane. I przetrwało. Tarło tarło i…Strawmy i…Zostawmy te przenośnie wypluwając ości zostawmy osie… Dotarło. Wedle których będziemy się poruszać. I gra i współgra, ale czy brzmi?

Każdy z nas ma rozdział którego nie czyta na głos...

[autor{ka} nieznan_a/y].

Zanim powędrujesz dalej, wróć proszę do cytatu, i przeczytaj go jeszcze raz, i przytrzymaj pierwsze i kolejne skojarzenia dotyczące tegoż (i tamtegoż tyż, skojawrzenie z wielu dysz, no czytanie to wszak też gimnastyka dla ust i języka, o tym dalej, dużo dalej).


Nie będę rozpatrywała z jakiego powodu, dlaczego, po co? Nie gimnastykologia stosowana, ale owo nieczytanie. Nie będę wartościowała zawartości, czy zwartości każdej ości nie będę dokonywała oceny … Nie. Każda i każdy z nas ma rozdział, którego nie czyta na głos. Nie czyta, czy ta? I nie ta i nie tamta. Nie czyta, czy ta- wiadomo: ani ta, ani tamta. W ogóle, tego nie czyni, to wiadomo, że nie na głos. Chciałabym podrążyć i podążyć ścieżką, niekoniecznie dźwiękową, albo dźwiękonaśladowczą, bo przecież chodzi (nie tylko) o odgłos paszczą, czy też o gimnastykę wspomnianą już, taką, że wzbijamy kurz, nie pora dorobić (się) gombrowiczowskiej gęby, albo jak już uprzedzam, nie chodzi o to by wyjść z twarzą z danej sytuacji, albo: zadanej sytuacji- nie nie będzie ani jednego zdania o wstydzie, ale jeśli już nie o tym, to ktosia, kto z Was przeczytał powyższe zdanie (niekoniecznie) na głos, i o tym pomyślał, pomyślała?

Oto moje skojarzenia, czy też destynacje myślenia na szybko, na luźno i z przymrożeniem czy przymróżeniem… Ucha- kto gotów niechaj słucha, czyta, nie to nie będą cytaty z Tacyta, jednak cytam, oj tam oj, tam:

  1. Jest coś, czego inni nie wiedzą o nas, ale jest też coś, co inni wiedzą o nas, a czego my nie wiemy o sobie- nie wartościuje, nie oceniam, jest taka szansa, że istnieje pewien ukryty zasób wiedzy, o którym nie mamy pojęcia, nie tyleż ekologicznego, ale także w innych kolorach tęczy.

2. Mam głos, mogę go usłyszeć, albo co więcej, próbować wydobyć. Sokrates n a w o ł y w a ł (sic!) na ateńskich ulicach by nie udawać Greka (Greczynki): Poznaj Siebie- zachęcał. Co to znaczy poznać, poznać to także rozeznać, czy rozpoznać. Zaznajomić się. Utożsamić. Zabliźnić i oddzielić. Zintegrować.

3. I z jednej strony (sic!) to jest rodzaj błogosławieństwa, które sobie czynimy, że nie czytamy na głos, to takie pozwolenie sobie na tajemnicę, na ciągłą zmianę, na proces, na odkrywanie, ale nie na zakrywanie, przynajmniej nie zawsze, i nie zamiast, przecież nie wszystko musi pozostać zakryte, ale także nie wszystko ma pozostać powiedziane, na głos, czyli nie didaskaliami. Nie wszystko musi też być opowiedziane przez kontekst.

4. Czytanie na głos nie jest równoważne z postępowaniem herolda, i czytaniem na rozgłos, oczywiście może być rodzajem myślenia, czy też wykonywania pewnej akcji- do czego dojdziemy później, lecz obwieszczanie to nie to co czytanie na głos, temu pierwszemu bliżej do wieszczenia, przepowiadania, czy głoszenia, do uzysku głosu: rozgłosu.

5. Pamiętacie swoją pierwszy podręcznik do języka polskiego w zerówce czy z klasy pierwszej szkoły powszechnej? Kiedy to czytało się, oj czytało, pamiętam te torturiady i to jeszcze na głos, po ówczesnym ćwiczeniu danej opowieści w domu, albo i nie? W takim rozumieniu to ćwiczenie danej umiejętności, której jeszcze nie opanowałyśmy, nie opanowaliśmy i wtedy ktoś lub ktosia może sprawdzić chociażby nasze postępy, czytanie po cichu, czy też w myślach było kiedyś uznawane za sposób przynależny dorosłym czyli taki level master.

6.Na głos czy na głosy, na przykład i na przekład, wtedy gdy mamy utwór na głos, wiolonczelę i fortepian (wybór nie przepadkowy, jest i forte i piano, czyli modulacja). Nie tylko trzeba dokonać aranżacji, orkiestracji (być może) ale i rozłożyć akcenty, określić rolę itd. Przewidywania, przekikań i powikłań, wikłań, wikłań, czyli akcja się toczy, nie tylko dla roztoczy. Czytanie na głos jawi się wtedy ze strony arty arty kalkulacyjnej, czyli artykulacyjnej. Czemu służy czytanie na głos? I czytanie na głos, tego właśnie rozdziału?

7.Czytanie na głos, czyli na głos bez towarzyszenia instrumentów a’ cappella. Sauté.

8. Na głos to także pewna fizyczna akcja dekodowania znaczeń, rozpoznawanie, rozumienie, koginitywistyka stosowana, ale też czysto fizyczna akcja. Akcja, której nie trzeba ani wytężać uszu, ani też czytać w myślach, domyślać się, domniemywać bo jest jasne, chociaż nie musi być wykonywane w sposób płynny. Przynajmniej nie od razu. I nie na zawsze.

9. Skojarzenie ostatnie, acz nie ostateczne: Co innego. Dysonans, czyli dźwięk, inny, dwojakiego rodzaju, ale o tym razem też innym: zostawiam cytat ilustracyjny,opowieść na któreś z potemów:

Panna Helena pomyślała raptem, że źle robi, ale na głos powiedziała: — No to niech kawaler siada.

[Bohiń,Tadeusz Konwicki, 1987, wyróżnienia własne].

Z kolejnej strony, mamy ten rozdział, posiadamy go, możemy w nim nie tylko usiąść, ale i się rozsiąść. Dajmy sobie do tego i prawo (i lewo, i wszystkie inne kierunki) jeśli go posiadamy możemy go przewertować chociażby pobieżnie (nie żeby lecieć po bieżnię i strzelać stacjonarnie maratony… czytelnicze, tylko rzucić okiem, własnym) pomacać… Bo świat jest ciekawy! Nie tylko na raty, na zjawy….

[Michał Łanuszka, taka to konwalijka, Z tyłu głowy, źródło].

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s