[546]. Po prostu.

Ponieważ nie wiemy kiedy umrzemy myślimy o życiu jak o niewyczerpanym źródle. Jednak wszystko dzieje się tylko pewną ilość razy, tak naprawdę bardzo małą ilość. Jak wiele razy wspomnisz jakieś popołudnie z Twojego dzieciństwa? Popołudnie, które jest tak ważną częścią ciebie, że nie wyobrażasz sobie życia bez niego. Może jeszcze cztery lub pięć razy, może nawet nie tyle. Ile jeszcze razy ujrzysz pełnię księżyca? Może… a do tej pory wszystko wydawało się nieskończone.

[Pod osłoną nieba, Paul Bowles, Znak LiteraNova, Kraków 2013 r- nie wiem, która strona].

[Il Figlio e la mostalgia, Ennio Morricone, źródło].

melodia osiada niczym mgła na ustach w trzewiach na języku. Ni jej dotknąć, ni zanurzyć dłoń. Płynąć, płynąć, pyknąć, płynąć… Nawet jeśli nie zdążysz się potknąć raczej podetknąć pod nos dzisiejsze jutro, i runiesz na łopatki miast frunąć łagodnie czując wiatr pod stopami i horyzont zdarzeń tam, gdzie wzrok nie sięga nad dachami miast. Łagodnie, pewnie, lekko.

Płynąć, płynąć, oddechem (przez dziurki) nie oglądając świata przez klucza dziurkę wypowiadać słowa ciurkiem, nie dmuchać baniek przez rurkę… Oddychać i masować myśli ułożone w kalejdoskop barw łagodnie, pewnie, lekko.

***

Przez las, gęsty czernią przechodząc przez brąz czy szron usiłuję zdążyć po śladach, po tropach, po mrozach i roztopachmarznąć i marząc by ból rozmazać rozmasować w skostniałych myślach i stopach bez stopy zwrotu bez powrotu bez zawrotu ani głowy, ani wzroku, ani od tam do tutaj. Stukając zębami miast obcasami, czy do drzwi lub bram, szukam mostów, a nie tam, czy to tu, czy jeszcze tam… Rozplątując witki czasu i gramatykę, którą kieruje się świat, w swoim nie- jednostajnym (nie)zwykle przyspieszonym ruchem gwarem i zaduchem krzykwiwań, popędzeń, pędu i rozpychania łokciami to naciąganiem ścięgien, to podkładaniem nóg, niepewnością znakiem zapytania, czy wrogością.

***

Chmuraldnia, chmuraldnia…. Oddychając falą oceanu… I skórka gęsia na powierzchni myśli, godzin i lat tak długich jak minut pięć. Z pięści rozkładam dłoń coś chmurzy coś chrześci. Chucham w znaki czasu, a może tylko w zmęczenia oznaki. Daty, które dla kogoś nie mają znaczenia, a dla odmiany inny ktoś się do nich przywiązuje zanadto określając i kreśląc oddo od tak od: nie do: tak określając co wypada, co odpada. Idę, idę by zdążyć ponadto ponad to. Stróżką niewydeptanej ścieżki, nie drużki, nie stróżki. Robiąc pół-krok. Zapada milczenie i zmrok, grawitacja i grunt. Mrok opada na skórę, uszy i oczy oblepiając włosy, głos i smaki. Ćwierć krok. Szura zamarzniętymi sznurówkami. Stoi.

[Buka, Kwiat jabłoni, źródło].

Chciałabym się z Tobą podzielić dobrym słowem nieco słodkim może z nutą cierpką,acz przyjemną nadającą głębi? Takim, które znasz z dzieciństwa, i takie, które chciałbyś/ chciałabyś usłyszeć w dorosłości, jasnym miękkim szeptem wypowiedziane prosto w oczy i uszy, które znajdzie drogę do cząstki duszy, które zasieje ziarno dobre i złe sny skruszy, poruszy tę część Ciebie, której nie znasz. Nie znasz. Jeszcze. Chciałabym rozmnożyć nadzieję, szacunek wobec Człowieka, który ma do nas daleko dalej, a może bliżej niż się wydaje? Niech rany się zabliźnią, a do Siebie będzie nam lżej, przyjaźniej, serdeczniej. W szelestu geście, myśli i zdarzeniu, w szczęściu (nie tylko cierpieniu) i niech milczenie jak nocy ocean nas wypełnia dobrymi snami, dobra śladami, niech nas karmi tak byśmy mogli wstać i nieść garść drobnych (i tych nieco większych) dobrych gestów stworzonych przez nas.

Uff. Odetchnij z ulgą, z pięknem zaciekawieniem, spokojem. Niech Cię koi, niech się goi. Niech Cię ukoi niech się zagoi. Niech się stwarza niech dobro się wydarza pielęgnowane z rąk do rąk. Niech łączy to co mozaikowe, niech uruchamia piękne i nowe. Zamieńmy milczenie na serdeczną mowę, dzięki której nam cieplej i bliżej od Siebie do Siebie tam gdzie zawsze można zacząć od nowa, albo kontynuować kontynuować kontynuować, gdzie można zgubić uronić albo uchronić schować stwarzać darować, wybaczać wyznaczać, zaznaczać, czy odpuszczać, puszczać oko do siebie, do Ciebie, do nas, tam gdzie rodzi się przekonanie, że mamy jeszcze dobroć i czas nie po to by trwać, walczyć ale by być dobrą nie w czymś, ale dobrą po prostu osobą będąc Sobą.

***

I.Ryby pływały, pływają i będą pływać, ptaki latały, latają i będą latać. Zwierzęta biegały, biegają będą biegać. Te co pływają mogą wpaść w sieci łowczych, ci co latają mogą przeszyć kule, a ci co biegną mogą upaść, ale w głębi głębi rodzi się.Rodzi się najrzadszy smok ze smoków tylko dlatego, że wraz z nim rodzi się najrzadsza z tajemnic tajemnica. To substancja dzięki, której możemy posmakować tajemnicy i stworzenia trwania i doświadczania, lecz czyni to bardzo, bardzo, bardzo delikatnie niemal niezauważalnie, bardzo łatwo ten proces zagłuszyć,a trudno odnaleźć, jak łatwo nauczyłyśmy się gubić, zagłuszać. Otwórz umysł spokojnie- trochę, na chwilę- jedną, drugą, spróbuj nie nadawać etykiet. Na początek, spróbuj nie nadawać etykiet wytartych. Woda nie jest kształtem, ona przyjmuje kształt naczynia. Może przyjąć smak miodu, kawy, czy herbaty. Czy nadal jest wodą? I czy przedtem była?

#wdrogę

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s