(540). Naprawdę Vince? Naprawdę?O (nie) hołubieniu, dłubaniu, gubieniu…

Jeszcze kilka lat temu, kilkanaście w każdym razie długo, i długo dłużej i jeszcze jest to przekonanie żywe cóż, że wszystko co ciekawe dzieje się poza Twoją/ Moją/Naszą strefą komfortu, a łykaliśmy (z dużym prawdopodobieństwem wiele wielu z nas) jak młode pelikany rybki i inne didaskalia kolacyjne, czy na inny posiłek, bez różnicy, czy w towarzystwie pora, czy w towarzystwie pomidora, łykano takie przekonania, popijając wodą przez o w celu dobrego dobowego nawodnienia organizmu. Uważam, że strefa komfortu jest po coś*. I co się stanie gdy ją uszanuję? I doszłam już do tego wniosku dawno, ale zrozumienie zajęło mi trochę czasu. Dlatego też dzielę się nim z Tobą.

Akcja regeneracja. Akcja poznanie, i odpoczynek, akcja na bycie i na brak akcji. Nie:: na termin, nie: relatywizm, nie: projekt. Po prostu bycie. Życie nie jest projektem do zrealizowania. Naprawdę nie muszę podbijać świata, świat sobie poradzi. To bardzo, bardzo ważne by być ze sobą, a możemy być gdy jesteśmy w strefie komfortu. Daniel J. Siegel pisze o tym, żeby spędzać w niej minimum czterdzieści procent czasu zanim wyruszymy na podbój świata i pokoju, albo przedpokoju (dla tych z nas co lubią podeprzeć się nie jedną tyką i statystyką) . A i z tym ostrożnie. Można oczywiście przeszarżować. I przegalopować strefę kontaktu i rozwoju, i zaraz wkroczyć w walcz albo uciekaj z rozpędu, z niesłyszenia, czy niesłuchania swoich emocji, z nieumiejętności rozpoznawania. Jednakże warto przyjrzeć się też sytuacji kiedy to te ostatnie są wymówkami do niepodjęcia/ zaniechania jakiegoś z działań. I tu polega większość z nas, przynajmniej na początku, albo na jakiś etapie życia. Czasami jest nam po prostu wygodnie powiedzieć komuś jestem tak wysoko wrażliwa, że nie mogę spotkać się z osobą, która….x,y, z chociaż dana osoba, może w ogóle nie prezentować zachowań x,y, z- wyobrażenie, czy przekonanie wystarczy. Wystarczy, że będzie prezentowała inny punkt widzenia, postrzegania i przeżywania świata, albo… Będziemy żywili takie przekonanie. Problemem nie jest to, czy zostać w… Czy porzucić swoją strefę komfortu.

Pytanie na dzisiaj (dla chętnych):

W jaki sposób dbam o swoją strefę komfortu?

Kiedy najbardziej skutecznie regeneruje moje siły witalne?

Czy strefa komfortu nie jest dla mnie wytłumaczeniem? A co, jeśli tak? Kiedy tak się dzieje? I co mogę zrobić inaczej przy najbliższej okazji kiedy ta, się zdarzy?

Nasze granice nie przebiegają tam, gdzie już wywalamy, idziemy na niepodległość, i czujemy przyspieszone bicie serca, wewnętrznie się napinamy etc, ale tam gdzie jeszcze jest nam dobrze, bezpiecznie, komfortowo, ale zaraz, zaraz, czy wszystko co podstawowe sobie wyjaśniłyśmy? A no nie. Często mówi/ pisze się, nie tylko o tym, że wszystko co ciekawe, co ekscytujące, rewelacyjne, warte przeżywania (i wspominania) leży poza strefą komfo… No to, już sobie wyjaśniliśmy, ale warto też pamiętać, że nie ma jednej, uniwersalnej strefy komfortu, czy dyskomfortu. Czy takie postawienie sprawy, zmienia coś w Twoim poczuciu i rozumieniu? W moim bardzo wiele. Strefa komfortu dotyczyła sposobu przeżywania emocji. kiedy spotykamy się z sytuacją trudną, ale nie tak, jak to rozumiemy dzisiaj przez przekraczanie, przez walenie nie miodkiem, a młodkiem, i warunkowej akceptacji. Każda podejmowana przez nas aktywność dzieje się w przynajmniej trzech strefach: komfortu, rozwoju, i walcz i uciekaj, więc tak naprawdę nie tylko przejście bycia w strefie do wyjścia dzieje się bardziej płynnie, bo jest owo pomiędzy, a i okazuje się, że nie ma jednej wielkiej bądź małej strefy komfortu, to bardzo wspiera rozwój,bycie, czyli po prostu swobodę życia. Zatrzymajmy się tutaj na chwilę, jeśli mamy Jana, który ma wygłosić w pracy prezentację, przed nie tyko licznym gremium, ale znaczącym, a tak naprawdę nie lubi tego robić. To jeśli Jan chciałby by określić jego strefy komfortu, to nie tylko koniecznym jest by spytać go czy lubi mówić, i w jakim to się dzieje gronie, rozplanować tę sytuację na kilku płaszczyznach:

komfortu na planie czysto fizycznym: może okazać się, że Janek lubi mówić, ale ma zapalenie krtani, albo wadę wymowy, albo jeszcze inne może to być związane z naszymi predypozycjami fizycznymi, odczuwanymi bólami, nawet jeśli miałby to być ból czterech liter.

(komfort) dyskomfort uważności: to chociażby przeklęty mulitastking.

(komfort) dyskomfort psychiczny, tu mamy rozpiętość od obaw poprzez strach i lęk. Przekonania wewnętrzne etc.

Jeśli przyjrzymy się dowolnej sytuacji, nie tylko tej, w której znalazł się Jan, to wiemy, że trzy komponenty możemy znaleźć w każdej, tylko w innych proporcjach. Może wystarczy, że Jan będzie miał możliwość zadbania o przestrzeń fizyczną wystąpienia, np regulowanie, bądź wyłącznie klimatyzacji, już poziom odczuwanego dyskomfortu ulegnie zmianie, albo jeśli zaproponuje inny, porządek spotkania, w którym to np sekcja pytań będzie na końcu, albo jeśli okażę się, że wcale nie będzie musiał korzystać z prezentacji wyświetlanej na ekranie, tylko roześlę ją wcześniej, albo później etc.

Jeśli wychodzimy ze stref komfortu to nie musimy robić tego na maksa we wszystkich trzech obszarach. Następną kwestią ściśle skorelowaną jest to czy oceniam Siebie poprzez działania w strefach komfortu/ dyskomfortu? Jeśli celowo wybijam się do strefy gdzie kończy się mój komfort, dlatego, żeby doznać… No właśnie czego? To czy, w ten sposób się uczę? Czy uczę się tego, czego planowałem, panowałam? I czy nauka w takim wzorcu może się wydarzyć? Na czym się wtedy koncentruję? No właśnie. A co jeśli wskoczysz do głębokiej wody… I utoniesz? No tak, wtedy artykuł o sferach komfortu nie będzie Ci potrzebny. Nie, nie zawsze jest tak, że co ma wisieć, nie utonie. Warto przesunąć się o krok dalej, albo o pół, do stery rozwoju,i to nie zawsze, bo warto wracać tam gdzie już byliśmy, by po prostu odpoczywać. Jeśli zrobisz to za szybko, za mocno, za często lądujesz w strefie paniki…

A co jeśli po prostu sobie odpuścisz… ? Tak po prostu, tak dla siebie. Życie nie jest projektem do zrealizowania.

Ci, co wygrywają – nigdy nie odpuszczają.  Ci, co odpuszczają – nigdy nie wygrywają…

/Vince Lombardi/.

Naprawdę Vince? Naprawdę? Według badań Jean M Twenge mówi, że młodzież amerykańska, ta, która się interesuje rozwojem osobistym, ma owszem rozwinięte kompetencje miękkie, bardziej, lepiej niż ich rodzice, czy dziadkowie, ale równocześnie jest o wiele bardziej nieszczęśliwa. I tak widać zmianę pokoleniową, i pewien skok w lokacji życia, rozwoju, z drugiej strony, nie widać, go wcale bo to, że potrafimy nadawać bardziej komplikowane nazwy, nie znaczy, że wiemy lepiej. Oczywiście sprawa nie jest w rozstrzygnięciu zero jedynkowa. Ludzie z pokolenia moich, czy Twoich Rodziców, Dziadków przeżywali inny czas, inne kwestie były dla nich ważne, żeby dla nas mogły być ważniejsze inne. Z dużym prawdopodobieństwem, nie rozmawiało się być może w taki sposób jak dziś rozmawia się na salach treningowych, czy szkoleniowych, pewien zasób wiedzy nie był dostępny, ale wiele kwestii się też wiedziało, tylko desygnat był inny. Nie chodzi też o to, że ten rozwój się nie zadziewał, chociaż humaniści czyli nieśmiertelna piramida Maslowa pojawiła się w piśmiennictwie około pół wieku temu, ale to nie znaczy, że wcześniej tych potrzeb nie odczuwaliśmy, albo nie realizowaliśmy. Kurt Golstein przecież nie wziął tej wiedzy z powietrza. Tylko jest różnica między tym co mówił Kurt, a tym co zrobił z tego marketing kołczingowy. Kurt mówił o urzeczywistnieniu potencjału ludzkiego, który tkwi w każdym z nas, a nie o przekraczaniu sobie o ładowaniu w ego, czy też o przekraczaniu swoich stref komfortu bo wszystko co ciekawe, co warte przeżycia dzieje się właśnie tam. To nie jest subtelna różnica, to jest znacząca różnica, bo jeśli ja odkrywam, eksploruje, poznaje, akceptuje, i dopiero potem urzeczywistniam, to nie jest to kwestia tego, że widzę wady i zady, znaczy wady i zalety i jedne hołubię a drugie dłubię i gubię, albo usiłuję zmienić, przykryć, zapomnieć, zmienić…Albo wyobrażam sobie to, co jeszcze nie jest moje, ale Wrzechświat, albo B.., chce by to było moje,albo… I tu możemy przypisać dowolną Idee. Nie. A dzisiaj to pole rozwoju osobistego stało się salą treningową, spotkaniem z psycho- zresztą nie tylko- logiem, ale teraz mamy trenerów od wszystkiego od skóry, od własnej skóry, od diety, czyli sposobów tego w jaki sposób, kiedy, co wkładamy do ust, trenerzy (coach) oddechu… Naprawdę… To już programy po-rannej telewizji nie wystarczą. Nie, nie mam nic przeciwko trenerkom i trenerom, ani telewizji (poza tym, że tej ostatniej nie oglądam od dwudziestu trzech lat).

Jeśli Twój stosunek do Siebie będzie polegał na tym, żeby skoczyć jak najwyżej, zobaczyć jak najwięcej, zdobyć jak najobszerniej to po pierwsze zawsze sukces będzie warunkowy, zawsze będziesz musiał/ musiała porównywać się do innych (w domyśle: lepszych) i- tak naprawdę mentalnie- zawsze będziesz w tym samym miejscu,ale to jedno, drugie: żyjemy nie tylko w świecie retoryki sukcesu, ale w czasie gdy każdy rozwój, każdy sukces jest stratą… Może zatem warto nie podejmować żadnego, albo tylko wybory pozorne? Czy jeśli patrzymy na strefę komfortu jako miejsca, z którego należy często opuszczać, i na jak najbardziej długo, to czy to co w niej pozostaje jest dla mnie atrakcyjne? Nie, czy jest potrzebne? Nie. A czy tak jest rzeczywiście? Czy jeśli nauczyłam się malować to szkicowanie już jest niepotrzebne, albo nie może sprawiać mi radości?

[Kto powie mi jak, Kwiat jabłoni, źródło]**.

*mam chroniczne uczulenie na stwierdzenie: x jest po coś. A nawet gdyby strefa, o której mówimy nie była by po coś, to było by to złe, dobre, wspaniałe, czy ktoś zastanawia się po co jest stół?

** A czy ktoś musi mi zawsze mówić jak. Jak to fajne zwierzę jest.

[Jak wygląda jak, a no tak! – źródło].

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s