(30/32). Sprzedaż wiązana? (#iskierki).

Czytam książki, krótkie. Treściwe. Gęste. Od znaczeń. Powiązań. Ekosystemów. Czy tam są miejsca, drzwi, które można otworzyć, progi, które można przekroczyć i słowa, którymi można nakarmić nadzieje, która daje sytość pewności? Może to tylko nitka ucieczki od rzeczy, oczy, wistości. Szelestów i powinności. Bo po cóż się czyta, ktokolwiek ma przyjść, nie przyjdzie. Nie jest to bowiem instrukcja obsługi znaczeń, zdumień, piękności i tego co pod spodem. Uszczelek i zębatek.

[Maria Magdalena, Georges de La Tour].
[Georges de La Tour, The Penitent Magdalene, 1625-1650, Metropolitan Museum of Art, źródło zdjęcia].

Słowo klucz. Więź. Słowo, które otwiera, zamyka.

Sprzedawcy i nadawcy imion. Znamion, znaków poszczególnie nieszczególnych, i tych innych.

I Trzy pielgrzymie pytania, Skąd? Którędy? Dokąd? Zamyka się przede mną lato, ze swymi długimi dniami, które pierzchną na kresce ust. Z natury tęsknie do całości i wilgoci wieczornych lipców, czy sierpniów, młodości matki i ojca, tego nie zacerują słowa, czy cień katedr. Cellulit płytek chodnikowych. Przykrytych kurzem, nalotem, brudem, kursem, pośpiechem, śmiechem, kłusem, ku… Jakiemu pejzażowi. Może to ledwie dynamika strat. Użyteczne przysłowia łacińskie, robią to, co potrafią najlepiej, użytecznie blakną w liturgiach codzienności, a może tylko w bałaganie błagania,  szukanie. Cisza.Pierwsza warstwa.

Nie pociesza słowo: jeszcze, nie niosą ulgi przeczytane wersy i nieprzespane noce. Wrze świat. A u nas zaduch. I dni dawne, niczym brzęczenie dawnych wieków. Oddalone. Niestety.

 

W latach- dajmy na to- czterdziestych ubiegłego wieku nie było na świecie jeszcze ani bozonów, nie mydlić z bizonami, ani kwarków, ani glukonów, ani energii pozyskiwanej z jądra atomu,ani  unifikacji oddziaływań elektromagnetycznych,światła na zamówienie, ekranu telewizora, i spóźnienia na deser, jeśli umówiłaś się w kawiarni Ostatnia wieczerza to po prostu musiałaś być, nim wybiła  godzina, bez usprawiedliwień do stu sześćdziesięciu znaków. Czas był młody nie starzał się, nie stężał i nie dyszał nad karkami. Nie umiejscawiał się w okolicach barków, co najwyżej wylegiwał się na barkach, opalał pączkujące godziny, przelewał niespiesznie minuty.

Patrzę z daleka.Z wysoka. Niebo coraz ciemniejsze. Gaśnie węglowe światło twoich włosów. Odzyskuje ból.

***
Całe życie człowiek się na własnej głupocie mądrości uczy!

(Jerzy Pilch 1952-2020).

W jaki sposób człowiek, w jaki sposób uczysz się mądrości? Dzisiaj. W jaki sposób się nią dzielisz? A może pielęgnujesz głupotę, z jej powiązaniami, znaczeniami, i ekosystemem? A może to sprzedaż wiązana.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s