(415+4). Warstwami (IV).

Z ciała. Myśli. Przelewa się. I rozchodzi , aż

po linie

papilarnych opisów, i grzęźnie to

przede wszystkim.

Grafit grawitacji. Ciśnie, nie tylko

na ustach. Wąsko.

Czcionka więźnie gdzieś między żołądkiem,

a

przeponą. Kołyska płaczu

jeszcze. Pusta, a wyrzeźbiona czekaniem. Nie chwyta się słów. Znaczeń, tłumaczeń, czy westchnień. Czeka. Na łzę. Tę pierwszą, drugą, trzecią i każdą następną i tę, co po niej, która przeleje

czarę. Trzewi. Rozluźniając tkanki.Od zdania do zadania. Rozpuści. Bezruch, i oddech namoczy atramentem. Grodzą się zgody tymczasem. Napisane przedwcześnie. Jeszcze przed świtem. Struna.Smuga. Mgła. Gęstość. Gęsto. Ość.O. Wyłuskać, wydobyć, usłyszeć… Stworzyć.

***

Co to za czas, kiedy przypisy czyta się coraz uważniej/ to samo słowo a brzmi inaczej/ ta sama nuta a jest czymś innym (…).


[Co to za czas, Julia Hartwig, a5, Kraków 2013, s.8].

I można. Zgubić. Nie poznać. Nie skojarzyć. Nie rozpoznać. Zatrzaśnięte drzwi. Przestrzeń tężeje. Je, pochłania nieużywana- samą siebie, pamięć blednie. Nienaruszona oddechem, choćby. Przekręcił się. Klucz. Nie wiolinowy. Chrzęst jako nuta. Gaśnie.

Szybko.

Po raz ostatni. Ostatni. Osta-tnji. Porost prosto i na wskroś. Plącze się ziół i chwastów klacze kłącze. Kiedyś. Kiedy to historie zdarzały się

ciekawsze. Tak chcesz myśleć, nadając kolejność. Wszystko o tańcu już wiesz- tak Ci się układają plany, plamy, powierzchnie. Nim się Zmierzchnie. Zmierzchnie. Postawisz słowo,przeciek, przecinek, stopę. Kręgi na wodzie, której nie ma. Jeszcze. Echa obracanych

w ustach słów. Tylko wybranych. Wyłuskanych. Zmarszczką znajomości. Wydziergane zdania od podszewki. Z lewej strony szwu? Tfu… Tak by nie dotknąć dziąseł. I pamiętać, by nie mówić z pełnymi ustami. Przełknąć.

Szybko, krótko, treściwie.

5 myśli na temat “(415+4). Warstwami (IV).

        1. Tak mi się skojarzył Twój komentarz, z angielskiego war to wojna, gwarowo chyba war, to ukrop, upał, po niemiecku to chyba bezokolicznik słowa być…

          1. Po niemiecku – „war” to był/była = być w trzeciej osobie liczby pojedyńczej.
            Z niemieckim trzeba uważać, podobały mi się rozważania K. Brandysa — polska śmierć = ćwierkanie i śmiech, po niemieclu Tod == uderzenie katowskiego topora.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s