(30.31). Wracamy do iskierek!(#iskierki).

Piję coś co stało obok chai masali, stało obok, pomimo, że nie dodałam mleka, czyli można powiedzieć czarna herbata z garam masalą. Popijam sobie zatem i rozmyślam o szyciu jak to krawcowa, wróć o życiu do tej pierwszej mi daleko,no chyba, że w ramach to tu tor znaczy, nie podróż pkp, tylko tortury, znaczy podróż kolejami państwowymi też takowa może być, wyobraź sobie szyję a koło mnie karaluchy, uchy, i achy, znaczy, lepiej sobie nie wyobrażaj, no nie wyobrażaj sobie! To co człowiek sobie na wyobraża, to nie tylko jego/ jej ale również się nie odobrazi, autentycznie! A jeśli o tą chodzi, to zauważyłeś, zauważyłaś że autentyczność jest rozumiana/ definiowana na kilka wzajemnie wykluczających się sposobów?

Z jednej strony to w jaki sposób udaje się odtworzyć urok doskonałości rzeczy nowej, dotyczy to nowych produkowanych na skalę masową przedmiotów, z drugiej, można ją, autentyczność zmierzyć, patrząc i określając w jakim stopniu zachowały się fizyczne właściwości danej rzeczy, w trakcie użytkowania, czyli lepiej używane- ale dobrze zachowane, tyle, że nie chowane przed światem, niczym obraz Mony Lisy, po kradzieży, przez Włocha, który trzymał go, wedle podań, albo w szafie, albo pod łóżkiem (trudno sobie wyobrazić by szafa, np gdańska, znajdowała się pod łóżkiem). Tak więc autentyczna może być replika jakiegoś przedmiotu, jeśli np tworzy się dekoracje, ale czy w sytuacji gdy buduje się od nowa Stare Miasto (np. w Warszawie)- ale autentyczność to także dbanie o to, by dany przedmiot nie zatracał swoich właściwości w trakcie (z)używania. Zatrzymajmy się trochę, czy autentyczność, to także szczerość, czy spontaniczność? Naprawdę się nad tym zastanawiam, czy wystudiowane dzieła choćby nie tak dawnych mistrzów, cóż za dziwne sformułowanie, przecież mistrzem jest się zawsze, choćby Jan Vermeer, który w swych dziełach stosował nie tylko camerę obscura, ale i prawa (nowo odkryte w trakcie jego życia) dotyczące np. optyki gdy przemalowywał swe dzieła, studiował, czy znaczy, że nie były one autentyczne? A van Meegeren, który padł ofiarą własnego sukcesu. Nie tylko, dlatego, że dziś wspominamy go (jeśli chodzi o mainstream) jako człowieka, który oszukał Goeringa, dlatego, że nie jest wspominany ze względu na własne, autorskie prace, i także dlatego, że owa autentyczność przywiodła go na salę sądową,co przypłacił śmiercią, zmarł wkrótce po zakończeniu procesu. Czy sztuka może dążyć do autentyczności? Czy jednak dążenie to wyklucza sztukę, i czyni ją ledwie sztuczką? Z jednej strony damy się uwieść, ale na bardzo krótko, i mamy tego świadomość, a może nie tak znowu daleko od sztuki do sztuczności? Sztuczności oddartej z powabu sztuczki, rozumianej jako coś co udaje, jako coś gorszego. Dobrze, zdejmijmy tę warstwę,choćby i wdrukowana była ona w nasze zwoje i obwody neuronalne, niebanalne. A co jeśli z tej perspektywy zderzymy coś co nazywamy sztuką użytkową, wychodzącą poza wzornictwo. Prędzej, prędzej do idei Bauhausu, którego dyrektorzy i uczniowie starali się znaleźć remedium na rewolucję przemysłową XIX wieku. Gdzie zatem mieszka kreatywność? Siostra, a może istota sztuki?

Kreatywność, czy kreacja, racja, czy intuicja? Oto jest pytanie, jeśli dążymy do kreatywności, czy czyli do twórczego wykorzystania autentyczności, to owo dążenie, może okazać się fałszerstwem, czy pewnego rodzaju wysiłkiem, które to unieważnia autentyczność.Kreatywność. Za-trzymajmy się tego słowa, i usiądźmy w tym teraz. Nie będę się koncentrowała na definicji. W świecie starożytnym, np w Grecji uważano, że osoba, która zajmuje się sztuką, czerpie natchnienie z tajemniczej siły zsyłanej przez muzy, to z jednej strony, tej bardziej znanej, z drugiej np rzeźbiarki, czy rzeźbiarzy uważano za osoby pracujące fizycznie, a jeśli ustanawiano idee, a nie np portrety, idea tych ostatnich jest dużo młodsza niż przypuszcza się, nie jest to idea, która nie istniała od początku istnienia sztuki, ale nie o tym. Jakże daleka to koncepcja czerpania z wiedzy i sztuk, od tej, która panowała w XIX wieku, mianowicie źródła kreatywności upatrywano w obłędzie, w doświadczeniu chorób psychicznych. W XXI wieku już wiemy, że kreatywnością dysponujemy wszyscy. Dopiero co zaprzęgamy biologię do tego tematu.

To, że któraś z półkul w naszym życiu dominuje, należy wsadzić sobie do wyboru, albo w buty, albo jeśli ktos/ia czyta między bajki. To mit. Natomiast wiadomo dzisiaj, że to prawa półkula mózgu scala idee, czy pozwala dostrzec nowe aspekty danego zagadnienia, czyli to, co możemy zamknąć, albo otworzyć, ale nie odtworzyć w jednym słowie: kreatywność. Lewa to logiczne myślenie i język.

John Hughlings Jockson wysnuł teorię, że jeśli działają dwie półkule to lewa hamuje prawą. Dlatego, niektórzy ludzie, mający doświadczenie uszkodzenie tej wymienionej jako pierwszej, mogą doświadczać również przypływu kreatywności- w świetle tej teorii. Oczywiście sam ten warunek nie wystarczy, potrzebna jest systematyczna praca, i pokonywanie pojawiających się trudności, czyli to niestety nadal aktualne. Czy zastanawiałaś, albo zastanawiałeś się kiedyś kiedy w sztukach wizualnych pojawiła się świadomie kategoria osoby, która patrzy na dzieło? Co mam na myśli pisząc to? To, że nie tylko twórczyni, czy twórca, ale także osoba, do której przekaz jest kierowany, i która go odbiera, jest zaangażowana w proces, to koncepcja nowa, bo pojawiła się dopiero na początku XX wieku jej autorem jest Alojzy Riegl.Ten sam, który chciał by historia sztuki zyskała status nauki i tym samym mogła być wykładana w szkołach wyższych, ten sam, który mówił, że nie należy niszczyć dzieł stworzonych w poprzednich epokach. I jeszcze do kompletu informacja trzecia, założył wiedeńską szkołę historii sztuki. On i jego uczniowie byli zdania, że to, w jaki sposób patrzymy na dzieło sztuki nie zależy tylko i wyłącznie od artysty, artystki. Dajmy na to, że rzuciłeś/aś okiem na przywołany w tym artykule obraz Vermeera, to w jaki sposób go odbierzesz zależy od wielu czynników, nie tylko od intencji przyświecających osobie, która je tworzyła, w tym przypadku malarzowi, jego preferencji, czy od umiejętności. Mówimy w tym przypadku o beholder’s share, czyli wkładzie widza/ widzki. I oczywiście można wspomnieć tu o szeregu warunków, ja, wspomnę tylko jeden. Wiadomo, że oczy jako organ, nie widzą (czy te oczy mogą kłamać, ależ tak!) widzi nasz mózg, który dokonuje interpretacji docierających doń informacji. To co widzą oczy jest ledwie fragmentem, to mózg osadza to, w danych (sic!) kontekstach, emocjach, doświadczeniach, zdarzeniach, preferencjach, etc. I właśnie ogół nazywamy owym wkładem widzki/ widza. Oczywiście nie bez znaczenia są doświadczenia, rozwiązywanie problemów, czy jak to się drzewiej określało rzemiosło, terminowanie, czas poświęcony danemu zajęciu, czyli podwalina pod to, by mógł zaistnieć moment aha! Niewiele wiemy o biologicznym podłożu kreatywności, tak jak niewiele wiemy jeszcze o funkcjonowaniu ludzkiego mózgu, ale fascynujące jest to, że mózg może eksplorować sam siebie, i sam siebie poznawać. Bruce Miller, odkrył, że osoby, doznające otępienia czaskowo- skroniowego równocześnie doznają przypływu kreatywności, wiązał to z tym co postulował Jockson. Czy zatem perspektywa biologiczna, która teraz święci tryumfy, wszystko co ma przedrostek neuro- dostaje nagle punkty premium, czy perspektywa romantyczna mogą iść ze sobą w zgodzie, i szkiełko i oko. Oczywiście nie chłodzi o iście średniowieczny wynalazek, okulary, ale o źródło kreatywności, oczywiście, że tak, o czym świadczy historia czy Vincenta, czy dadaistów. Spontaniczność, czy praca? To nie jest takie proste, nawet jeśli jest krzywe. Ta krótka opowieść, mgnienie ledwie pozwala liznąć złożoności tematu. A czy Ty wiesz, co to znaczy kreatywność, i czym dla Ciebie jest?

#iskierki

od dziesiątego czerwca- znowu.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s