(615). Płyń.

Blizna nieba nie pachnie jeszcze choć pcha się na głowę spaść. Dzień przeźroczysty zlewa kontury jesieni przyporuszone siwizną na skroniach. Spadają cytaty z życia, przykłady z tycia zmartwień i galopiady zmarszczek, tytoń ty toń to i wskazanie inne na bajanie. Na balansowanie w sinusie czy cosinusie fal. Myśli znaczeń tyki i inne pra, pra, praktyki.

Temu dziecku we mnie dziękuję, za wytrwałość i zachwyt, za pytania i energię. Za to, że wyciąga spadochron emocji. I pociąga za duży palec u nogi. Targa ze sobą uśmiech numer pięć- najszerszy najszczerszy i posyła niczym skryptorium pod powiekami. Łagodność dźwięku. Płyń, płyń, płyń.

[źródło].

Łomolę klepiąc się po pleckach dźwiękiem. Co ma wydźwięk pozytywnych reakcji wibrację na akcję dobrego poukładania się ze sobą i światem. Uczę się wstawać rano. I wchodzić w dzień zarządzać chaosem, układać go, odkurzać, porozstawiać,ale zanim przeciągam ciało, wietrzę myśli. Głęboki oddech, świeższy, niż ten, z którym zasypiam. Płyń, płyń, płyń.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s