[605]. Snob snobem, i tak dalej…

Zastanawiałam się jak rozpocząć nowy Rok na blogu, i mam oczywiście klika pomysłów, z tym, że nie na tę chwilę. Do tego nie chciałabym żeby to był sążnisty artykuł, który przygwoździ zdaniami wielokrotnie złożonymi i to nie wiadomo czy w kancik, nie, żeby Państwa puszczać Kantem, albo napuszczać na Państwa Kanta, chociaż… Dlaczego nie? Na początek, ten, z którym, nie do końca się zgadzam.

Dla przeciwwagi wielu uciążliwości życia niebo ofiarowało człowiekowi trzy rzeczy: nadzieję, sen i śmiech.

I jeszcze dwa:

Rzeczą zmysłów jest oglądać, rzeczą in­te­lek­tu myśleć.

Zaletą literatury jest to, że pozwala ludziom postawić się na miejscu innych.

[Immanuel Kant]

O ile kwestia nadziei, która jest doskonałym śniadaniem, ale nie kolacją- o czym wspominał już Francis Bacon, także filozof, i nie nie będę tutaj odnosić się do bekonu, o ile zmysły i intelekt nie jest tak łatwo rozdzielić, to znaczy, na papierze, można taką celulozową operację przeprowadzić, bez kropli krwi. Właśnie w naszym organizmie krąży jej pełno wystarczy zaciąć się papierem (te są wyjątkowo bolesne, gdyż cięcie przebiega inaczej, niźli np nakłucie przy pobieraniu krwi do badania- o czym już wspominałam). Gdy się rodzimy w naszym organizmie mamy jej około pół szklanki , gdy patrzymy na dorosłego, rosłego mężczyznę, ma jej w sobie około dziewięciu kuflów. Mamy w sobie około czterdziestu tysięcy kilometrów naczyń, nie nie chodzi o kufle piwa, ale o naczynia krwionośne. Taki zespół naczyń połączonych. Nie tyle gra na nerwach, co transportuje nie tylko tlen, ale o tym razem innym.

O tyle rzecz o literaturze, jest warta zastanowienia. Mianowicie np. takie kwestie, czy książka, którą przeczytałyśmy, a nie pamiętamy jej treści (zapominanie jest naturalną kwestią przypisaną do naszego oprogramowania) nadal może być uznana za przez nas przeczytaną? Czy literatura rzeczywiście umożliwia postawienie się w sytuacji wykreowanej?

Niemniej, żeby nie pozostawiać tylko pytań otwartych, pamiętaj nie stawaj w przeciągu, a jednocześnie zakończyć łatwo, ładnie, i przyjemnie. Proponuję coś co w sieci krąży (i nie mam na myśli sieci naczyń krwionośnych) pod nazwą Snobistyczny book tag, także tak. Jeśli ktoś/ia chcę może sobie odpowiedzieć na poniższe pytania, może też przeczytać dalszą część tekstu.

Snob adaptacyjny, czy zawsze czytasz książkę zanim obejrzysz film?

Otóż, nigdy nie czytam książki zanim obejrzę film, z tego względu, że bardzo rzadko chodzę na filmy, które są adaptacją książek. Oczywiście zdarzyły się takie, które potem zostały zekranizowane, a które zdarzyło mi się zderzyć z uszami, bądź gałkami ocznymi własnymi, ale raczej nieliczne to były przepadki, przypadki… Gdybym jednak miała wybierać, to tak wolałabym taką kolejność. (Jeśli miałabym ochotę na garść, albo więcej, literek).

Snobistyczna forma: musisz wybrać jedną formę książki, którą czytasz do końca życia.

Nie jestem przyssana do jednej formy wolę eksperymentować, w tym zakresie. Dlatego nie wiem, czy bym się skusiła na rezygnację, czy, wyróżnienie jednej z nich, co więcej, kto/sia z nas, spodziewała, spodziewał się, że piętnaście lat temu czytniki będą tak popularne? (Zgłaszać się), czy w ogóle będą, może dziś wynaleziona została nowa forma pochłaniania tekstu. Poza tym, bardziej liczy się tematyka i forma. idea czytania więcej, mnie osobiście nie przekonuje.

Snobistyczna para, czy osoba nieczytająca ma u Ciebie szansę na spotkanie, randkę, małżeństwo?

Spotykam różnych ludzi, o wielorakich przekonaniach, postawach, czytających i nie, i wielu takich, których przypadkowo, i nie intencjonalnie zaraziłam czytaniem. Co więcej kiedyś byłam po drugiej stronie (nie)mocy. (niepotrzebne skreślić). Zwróciłabym uwagę na to, że idea czytania, czy pochłaniania treści w dzisiejszym środowisku, bardzo się zmienia. Przecież każdy czyta, napisy na koszulkach, skład produktów na etykietach, a już poważniej, to artykuły w Internecie. Czym różni się, poza neuronalną aktywnością mózgu czytanie zdalne, od papierowego? Czy każdy w domu musi posiadać okładki i coś pomiędzy nimi? Oczywiście rozumiem, przypisaną doń intencję, że czytanie rozwija różne umiejętności, patrz np słowa Kanta powyżej, ale teraz biorąc pod wzgląd np rynek około wydawniczy, czy portale czytelnicze, promowana jest częstokroć idea, czytaj, kupuj więcej,nabywaj, gromadź. Jeśli spojrzymy na tę kwestię tak jak powyżej starałam się nakreślić, to kwestia nie jest taka oczywista. Nie jest też ważny sam akt czytania, ale również to, co, i dlaczego się sięga po daną pozycję, jak również, wspomniane na początku tekstu, czy daną treść się pamięta. Nie chodzi też o wartościowanie ludzi, nie czytasz, jesteś taki/ taka, czytasz, o to już jest inaczej. Oczywiście, pytanie sięga głębiej, o wspólne aktywności, zainteresowania, czy kwestie: kupić, nie kupić- oto jest pytanie! 🙂

Snob gatunkowy, musisz na zawsze wyrzucić jeden gatunek książek ze swojego czytelniczo życia, z którego więc zrezygnujesz?

W tym pytaniu jest ukryta teza, jakobym czytała pozycje, z wszystkich kategorii, a tak naprawdę czytam mało, żeby nie napisać bardzo mało, z wiekiem, wybiórczo, i nie myślę, także przeczytać wszystkiego, z kategorii, które mnie interesują. Nie przywiązuję się także do kategorii książkowych działów literackich, dlatego też rezygnuję częściej, mam także takie zaopatrywanie, by nie kończyć książek, które ewidentnie i niezaprzeczalnie nic nie wnoszą, i nie chodzi np o walory poznawcze, bo rozrywka także jest ważną potrzebą. Z wiekiem np coraz mniej czytam biografii. I uważam to za (bardzo) dobry wybór do wskazania negatywnego.

Jeszcze większy gatunkowy snob, czytasz tylko jeden gatunek do końca życia, który…

…który nie jest lekturą, który pozwala na odpoczynek i zaznanie przyjemności.

Czytający snob, który gatunek jest najbardziej krytykowany przez czytającą społeczność?

Nie wiem, trzeba zapytać czytającej społeczności, a więc pytam, Was, Czytające i Czytających, jak myślicie… Nie znam wielu gatunków, dlatego nie wiem jak odpowiedzieć na to pytanie, należy moim zdaniem sobie jeszcze odpowiedzieć na pytanie, jak rozumiemy krytykę.

Atak snobów, czy kiedykolwiek ktoś potraktował Ciebie lekceważąco, spojrzał na Ciebie z góry, z powodu tego co czytasz, lub że w ogóle czytasz?

Tak, były takie sytuacje-jeśli chodzi o samą czynność, również jeśli chodzi o muzykę, ale przecież skupiamy się na literaturze.

Snob kolekcjonerski: Czy zatrzymujesz książki i ich nie pożyczasz, czy puszczasz w świat i dajesz im żyć własnym życiem?

Po pierwsze wtręt: pożycza się tylko pieniądze, inne rzeczy się użycza. Niemniej każdemu życzę dobrze. I tak, po drugie: bardzo wiele książek użyczonych do mnie nie wróciło, a tak, trzeba było je uwzględnić w budżecie, a jeśli już wróciły to poniszczone, zalane kawą, wiele z nich jest na rynku już nie do nabycia. Czy mają drugie życie, a i czy jest ono kolorowe? Nie wiem, za to wreszcie nauczyłam się mówić, że nie użyczam książek, których nie mam dużo, więc pewnie nie jestem kolekcjonerką. Chętnie się za to dzielę, wolę dać książkę w prezencie, niż użyczać. Nie bawi mnie posiadanie dla samego posiadania, poza tym, książki są drogie, i nie wszystkie warto mieć, zwłaszcza jeśli już piszę o nabywaniu, niektóre z nich musimy kupić ze względu na edukację,niektóre dostaniemy… Bardziej niż posiadanie, wolę umiejętność siadania. Chociaż lepiej stać. Jeśli kogoś stać na użyczanie, proszę bardzo.

A jakie są Twoje refleksje na tematy poruszane powyżej? Chętnie się dowiem, i zapraszam do zabawy. Dobrego nadchodzącego weekendu, może z książką (czytnikiem) w ręce? Może obecnie czytasz coś, co chcesz polecić?

Przepraszam za poślizg…

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s