[604]. Kometa, albo tylko smutek jest piękny.

Dawno, dawno, dawno temu, pare(naście) partytur temu — cóż może trzeba pomnożyć? Podzielić jeśli ktoś/ia chce. Był to blog, na którym gościła muzyka, jazzowa, albo klasyczna, tak, tak jakby poszperać, przetrzepać, odkurzyć trochę czcionek, to cóż- nadal tu jest. Zachęcam do zapoznania się. Może Cię coś zainspiruje, podreperuje da odrobinę wytchnienia, tchnienia, czyli pauzy. Zamiast życzeń noworocznych, króciutka refleksja.

Dziś chcę przypomnieć pewną postać, przy muzyce, której można nie tylko postać, ale i rozłożyć styrane kości. Młody, piękny, nieszczęśliwy, utalentowany, i dobrze zapowiadający się, a dzisiaj— zapomniany Mieczysław Kosz. Postać tragiczna od pierwszej do ostatniej nuty. Uważał, że tylko smutek jest piękny, pęknięty i tragiczny. Jeśli gustujesz w pianistyce Billa Evansa mniej tu nut całotonowych na rzecz free jazzu, który w latach działalności Kosza był nurtem nowym. to również ta, rodzimego kompozytora, przypadnie Ci do gustu (jest na to bardzo duża szansa). Jeśli miałabym porównywać ten styl to do komedowego, ze względu na edukacje muzyczną, czyli tak jak zwykle to powtarzałam na tym blogu, naskakanie muzyką klasyczną, w tym przypadku Chopinem jeśli chodzi o rodzime podwórko, Liszt, czy Beethoven, wspominając bliską zagranicę. Nie tyle nie mógł sobie poradzić z niepełnosprawnością, co polska rzeczywistość go doprowadziła najpierw do alkoholizmu, potem do tragicznej śmierci. To nie sama nie w pełni sprawność jest kluczem, ale traktowanie przez innych, bariery mentalne, architektoniczne, martwe rozwiązania, które istnieją tylko na papierze, jeśli takowe są. Kosz był bogiem na scenie, i cierpiącym, niemogącym się wyrwać na wolność ptakiem, poza nią, jednak niestety, najbardziej barwna metafora to nic przecież tu chodzi o realne ograniczania, o życie… Łatwo napisać wszystkie słowa, a tragizm, jest niedotykalny, jeśli się jego samego nie posmakuje, trudno sobie wyobrazić. Fenomen Mieczysława Kosza również jest niemal mityczny, dlatego też, że zapominany, a jeśli dodać do tego, że wydał tylko dwie płyty długogrające. d w i e, nawet jak na tak, krótkie życie jak przelot komety, to zdecydowanie mało. Za mało. Dziś odczuwamy ten brak. Czy jednak potrafimy sobie wyobrazić tak nikły, a jednocześnie tak ważki i ważny dorobek utrwalony na nośnikach.

Trudno złożyć wszelkie puzzle tej opowieści. Jeną, czy dzisiaj takie postępowanie było by możliwe, albo zapamiętane? Czy pamiętasz co było hitem jesieni siedem lat temu?

W czym tkwi fenomen Mieczysława Kosza? W niedotykalności, albo jak określił to Tomasz Stańko, czekaniem na piękno. Nie usłyszymy dziś ani jednego koncertowego wykonania, a nawet gdyby było to możliwe, muzyka kosztowana na żywo ma niepowtarzalny smak. Wielowarstwowość, to chyba to, czego brakuje, i co mógł dać nam Kosz, melodia była punktem wyjścia, punktem startu i ścierania się wrażliwości, uważności i piękna, do którego chciał dotrzeć.

[Mieczysław Kosz, Yesterday, źródło].

Piękna, w już nie tak nowym, ale jednak jeszcze (długo) 2020 roku!

6 myśli na temat “[604]. Kometa, albo tylko smutek jest piękny.

    1. Abstra chuje od zalewu plastikowej muzyki,zastanawiam się, czy dzisiaj Kosz przebiłby się dzisiaj, abstra chuje także od możliwości technicznych… Takie to dywagacje…Smacznego!

      1. Słucham i słucham i na razie jest całkiem przyjemnie. „Summertime” zrobione niesamowicie. Wcześniej miałem dziś na uszach najnowszą płytę Fazila Say („Fazil plays Beethoven” czy jakoś tak), ale Kosz o wiele ciekawszy. Danke szynkę!

        1. Przyjemna, o właśnie tak określiłabym tę muzykę, szkoda, że tak mało znana, i szkoda, że nie zachowało się ani jedno koncertowe nagranie. Przy jem n ości bez ości zatem!

    1. Spieszę, z zaspokajaniem Twojej ciekawości. Tak, i bardzo długo zbierałam się ze wspomnieniem na blogu.
      Zaraz, chociaż możesz zajrzeć do wpisu (a nawet go przeczytać) tam wspominam o Koszu. Polecam zapoznanie się z twórczością RGG (wpis z 2015 roku) naprawdę warto, i chyba jeśli miałabym coś sugerować to właśnie na początek RGG, a potem Kosz.
      https://5000lib.wordpress.com/2015/05/07/106-harmonia-spokoju-czyli-starght-story/
      Dobrego dnia!

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s