[602]. Luksus.

Przyjdź

Przyjdź pod drzewo rozłożyste zielenią cień otuli. Przyjdź w zabieganiu roztargnienia co myśli miesza i plany skurczy, skruszy, tak inaczej zmienia. Przyjdź przemeblować sobie cisz symfonię tętnem rozłożoną mapą żył i tętnic zakwitającą pod skórą. Przyjdź, pod drzewem schroń skroń ukłoń się przedwieczystej melodii ułóż ciało wzdłuż rozłożystego ceniorytu. Nad stopami miej cały świat bez glejtów rozłożeń na części niepierwsze założeń chybnych i dat. Przyjdź gdy jeszcze drogi szmat, do zapłacenia zaciągnięte obietnice, rozciągnięte myśli. Mandat marzeń rzeczy oczywistość i nachalność wrażeń po kieszeniach poupychana. I to jedno, spojrzenie w kałuże nieba, po której niesłychalność kształtów płynie obłokami, obok wspomnienie namalowane zbożem, zapachem, zwyczajności rozmachem. To minie. Szybciej. Niż. Niż myślisz. Niż. Nad nami.

***

Przed oczami obraz z dzieciństwa, był piękny, pachnący dzień letni, nie pamiętam, czy to czerwiec, czy lipiec, czy może jednak sierpień. Wiem, jednak, że był jasny, oddychający zapachami dzień, który obiecywał i dawał spokój, siedzieliśmy na podwórku, na polu, nieopodal dróżki do Tam, i spokojnie sobie byliśmy. Leżąc patrzyliśmy na chmury przepływające nad głową, opatulał nas ciepły wiatr. Nic specjalnego, lecz luksus bycia i niepiesznej rozmowy, czasu, który był. Nie dorosnę w tym wspomnieniu, mam je? Czy mam skrawek cienia, który rzuca jabłonka? Krągłość owocu, który nie spadł był (może dlatego, że nie jestem Newtonem)? Nie pamiętam słów, lecz wspólnie tkane bycie. Przez mgnienie. Wiem, gdzie rośnie to drzewo, nie wiem, czy ma szansę się starzeć. Wiem, że nie każdy doczeka tego luksusu.

Skąd bierze się potrzeba przekładania doświadczeń na lekcje? Patrzenie na życie jako szkołę, w której te powtarzane są dopóty, dopóki nie pojmie się rachuby. nie podsumuje wniosków? Czy dlatego, że cierpienia zawsze musi coś wynikać? Musi mieć swój kierunek, oczywiście właściwy, a wynik dodatni? Czy dlatego, że chcemy tak to widzieć? Nie szukajmy znaków. Nie tylko tam gdzie ich nie ma. Tam przecież gdzie są, bywają nienachalnie, acz prawdziwie. I spojrzenie, tak to spojrzenie tego nie zmieni, a może to luksus jedynie? A może luksus jednako?

3 myśli na temat “[602]. Luksus.

Odpowiedz na Adam Madulski Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s