[564]. Przy(kawie).

Linia brzegowa Twoich myśli na marginesach wczorajszego dnia? Może na dnie kubka pomiędzy smakiem kawy, a wysepką fuslandii? A morze przypływ odpływ – wilgotność piasku,lekki wiatr… A może zupełnie, zupełnie gdzie indziej? Złudna pewność tych papilarnych dat… Zakrywa, zakrywa świat.

Cisza nie jest miarą bycia ze Sobą. Nie zawsze. Nie często, nie jedynie. Wspominamy o tym, żeby eliminować dystraktory, te z nich, które są oczywiste, ale również te, które nie wydają się w najmniejszym stopniu. Telefon? Rzecz oczywista, możesz zakrzyknąć, Ile razy szturchamy się by wyłączać, ba zostawiać, nie używać. Tyle. że teletrelefoniada to rzecz kontekstualna, i nie chodzi o przesyłanie text message, ani o usprawiedliwianie, ani, ani o jotę, ani o jeszcze inną literę alfa czy bet uuuu ufff nie tylko morsa, ale także homo całkiem sapiens.

Można telefoniadę rozumieć jako technikalia, rzecz, która narzędzie- którego można użyć w różnych kontekstach i kierunkach. Ważne jest także i to (zostańmy przy tymże przykładzie, albo na pokładzie tegoż przykładu), by zadać sobie pytanie, czy sposób używania telefonu nie czyni jednej z trzech rzeczy, nie wzmacnia kierunku: jestem (1) blisko z osobami, które są daleko (2) jednocześnie będąc daleko od osób, które są blisko, najbliżej. (3) nie jest to sposób w który uciekam, nie będąc z nikim, tylko marnotrawiąc na marne trawić czas. Trawić na darmo czasami można, ale czy to nie staje się regułą? Taką, której nie chcę?

Inną, ale równie ważną kwestią- wartą zauważania jest to, czy ćwiczenie się bycia, działania, doświadczania, w relacjach, czy rzeczywiście w nich jestem? Na ile? Kiedy sobie odpuszczam? (Nie chłodzi by tego nie robić) Kiedy warto sobie odpuścić, a kiedy nie jest to wskazane? I to dotyczy budowania Siebie w relacji ze Sobą, i również budowania relacji bycia w relacji z Bliskimi Bliskimi i Bliskimi Dalekimi. I Tymi co są Blisko, i Tymi co są Dalej i Daleko dalej niż dalej.

Nie, nie ma nic złego w tym, że jesteśmy Blisko z Dalekimi. A nawet fantastycznie jest być jeśli rzeczywiście z nimi jesteśmy, jesteśmy ze sobą.

Postuluję jedno, bądźmy rzeczywiście. Starajmy się, stawajmy się, i róbmy relację. Relację wnoszącą, piękną trwałą, autentyczną się bowiem r o b i tak z Bliskimi Bliskimi jak z Dalekimi Bliskimi, jak z Dalekimi Dalekimi, bądźmy autentycznie, stycznie. Namacalnie. Tak to bywa trudne, żmudne, ale i piękne radośnie i spontanicznie. Można, tak też można. Nie chodzi też o napiętą strunę świadomości, nie zawsze, są momenty, że tego sytuacja wymaga, chodzi o pewien luz. O pauzę, na wtedy kiełkują uczucia, emocje radości, budzi się spontaniczność, muzyka, muzyka, która nie może istnieć bez pauzy. O wyrozumiałość. (O niej jednak razem innym…)

Zamykam oczy. Siadam po turecku i szukam słucham. Sięgam po kubek z kawą i zdejmuję warstwami, płynę sobie w dźwiękach, wydźwiękach i smukłości. Muzyka klasyczna, kiedyś była uważana za rozrywkową, więc niech mnie rozerwie, a raczej rozciągnie i pomierzwi neuronalia.

[źródło].

5 myśli na temat “[564]. Przy(kawie).

  1. Wiem, że cisza była na wstępie (bo na początku było słowo ;)) i że chodzi zasadniczo pewnie o coś zgoła innego, ale ostatnio dotarło do mnie jak bardzo u nas, w tej części świata, cisza jest konotowana negatywnie, wręcz pejoratywnie i sztucznie zagadywana.

    1. Dobrze, że ciszy nie było na w(y)stępie… Chociaż…Przecież jest utwór na orkiestrę bez ani jednego dźwięku.
      Tak, masz rację, nie potrafimy współistnieć z ciszą. I nie chodzi tu o deprywację sensoryczną. Tak jak piszesz, cisza jest często zagadywana, a i ja spotykam się z pytaniami co robić z ciszą…? A co jeśli nastąpi cisza? Nie powiedziałabym, a raczej nie napisałabym, że chodzi z goła o coś innego, wszak nurkowanie w telefon może wynikać (zapewne nie zawsze) z braku bodźców, albo nie takich jak ktoś oczekuje. („…I nastąpiła taka niezręczna cisza… c’nie”? Osioł do Shreka)… Cisza i komfort jaki czujemy będąc z kimś dużo mówi (sic!) o tej relacji, ale równie ważne jest źródło owej ciszy…:-).

      1. Ha! Przypominają mi się uroki transportu publicznego, gdy czyjeś nurkowanie w słowotoku telefonu było bezpośrednią przyczyną mojego nurkowania w słuchafony.
        Jeśli chodzi Ci o Cage (?) to można go „grać” na wszystkim, 4.33 zabrzmi tak samo. I obstawiam, że premiera była na fortepianie 🙂

        1. Taak, znam takie sytuację, teraz- kultura również podczas korzystania z transportu publicznego mocno ewoluuje, na niekorzyść- no może ludzie się myją częściej („szczotka, pasta, kubek ciepła woda…”)… Cage, Cage uciekło mi nazwisko… Dziękuję, na wszystkim, byle nie na nerwach… A wiesz, że w uznawanych za pierwsze, obozach koncentracyjnych chińskich było właśnie wykorzystywanie ciszy…

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s