[561]. Taki mamy klimat.

słowa rozsypały się zawieszony na nitce ciętej cienkiej riposty. Waga ciężka, warga spierzchnięta upałem. Pestka grdyki. świat się tłoczy dalej, prędzej gęściej zatacza koła pięćdziesiąt lat po tym jak podeszwa jednego z dwunożnych potrąciły pył księżycowy. Nadal jesteśmy na brzegach mapy goniąc Ultima Thule, i tyle. Oddech po gwiezdnym szurnięciu, wielkim szurnięciu dla Dwunożnych, które zasypane będzie hieroglifami dat.

Na chwil(k)ę spotkanie atomów. Węgiel, wodór, tlen, azot, szczypty: wapnia, siatki, i towarzyszenie- w wędrówce ludów- innych pierwiastków. Garść zastanowień i zachwytów, wędrówek przez ciemne doliny, zapierających krążenie powietrza w klatce piersiowej. Na moment, na domiar miar złego i dobrego. Tego (zł)ego, co na dobre podobnież zawsze się obraca. (Jeśli nie zapomina, jeśli się nie napina skraplając zwątpieniem i nie nasiąka klimatem). I naparstek soboty. Urywki przeczytanych zdań, łyk wody, i (po)żegnanie. Kolejne. Nim zasypią nas zdarzenia spoza kalendarzy. Ziemia znów się obróci. Może tylko Rembrandt usypia swój uśmiech w kącikach ust. To grymas bankruta, a nie autora Batszeby w kąpieli. Może i ją przewiało? Zapadła na grypę? Taki mamy klimat.

10 myśli na temat “[561]. Taki mamy klimat.

    1. Dziękuję bardzo.
      Witam Cię serdecznie oficjalnie na tym blogu. Miłego czytania i komentowania, niech Ci czcionka lekką będzie. Dobrego dnia.

  1. E tam, to wszystko zrobiła ręka i oko Kubricka. A tak w ogóle księżyc, a zwłaszcza jego ciemna strona, jest przereklamowana.

  2. Floydów lubię i cenię. Natomiast nie cenię kosmosu jako celu badań naukowych. Są ważniejsze. A że jest to świetny sposób na dowartościowanie ego, cóż (wybacz opóźnienie, ale aktualnie jestem trochę poza czasem).

    1. Spokojnie, rozumiem, urlopowanie i te sprawy, dziękuję, że odpowiedziałeś. Wiesz, kiedyś tak samo myślałam jak Ty, teraz sobie myślę, że lepiej aby każda osoba badała to w czym się spełnia, i jest jeszcze ważny, jak nie ważniejszy – bo czyż można wartościować w tym względzie?) loty kosmiczne począwszy od Gagarina były nośnikiem postępu technicznego, to dzięki wojażom kosmicznym mamy folię aluminiową w domach, ale także zastanawiamy się zmianami ekspresji genów, reakcją układu odpornościowego, długością telomerów (to właśnie owa długość i dynamikę odpowiada za naszą młodość)- czy nie jest tak, że w gruncie (sic!) rzeczy badania i osiągnięcia przenikają się?

      1. Na pewno tak jest, jak piszesz. Lecz jest jednak i tak że rozczepiamy atom i stawiamy kroki na księżycu, podczas gdy wciąż nie znaleźliśmy lekarstwa na najważniejsze choroby, nie potrafimy sprawiedliwie dystrybuować dóbr i klimat mamy taki, jaki go sobie gotujemy (sic!) od czasów rewolucji przemysłowej (tak, można wartościować).
        Poza tym mam wrażenie, że bronią się jedynie co najwyżej jednostki, naukowcy, pasje i zainteresowania, ludzkość – w żadnym wypadku.

Odpowiedz na none Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s