[563].

Trzy Prawa Lema powiadają, że: l) Nikt nic nie czyta; 2) Jeśli ktoś coś czyta, to nic nie rozumie; 3) Jeśli ktoś coś czyta i rozumie, to natychmiast zapomina.

[Stanisław Lem].

***

[źródło].

Zastanawiam się kiedy pierwszy, a kiedy ostatni raz spotkałam się ze sobą, niespiesznie i (nie)spodziewanie. W radości, w smutku, w przeżywaniu trudnych i przyjemnych emocji.

Czytaj Dalej „[563].”

[562]. Nad i. I(kropka).

Uruchomić w sobie życie, zanim zmarszczka czasu przejdzie w bruzdę wspomnienia. Proch zapomnienia, który nigdy nie wystrzeli zdaniem, obrazem, głosem, gestem. Zapamiętaniem w radości nie, rachunkiem z zapamiętania w zapamiętaniu. Prze-ni-coś-ć na każdy atom ciała nie błogo sławię bezruchu siedząc na brzegu ławki w dużym ciasnym mieście mieszcząc się na stylu dotyku przypominam (sobie), że przeciętny gatunek istnieje tylko chwilę, która potrzebna jest na zmrożenie (może trzeciego?) oka, około czterech milionów lat- ledwie mgnienie, a ludzkie życie, to z serii długich (i (nie koniecznie) szczęśliwych, albo nieszczęsnych) przebiegów składa się z 650 000… godzin.

Czytaj Dalej „[562]. Nad i. I(kropka).”

[561]. Taki mamy klimat.

słowa rozsypały się zawieszony na nitce ciętej cienkiej riposty. Waga ciężka, warga spierzchnięta upałem. Pestka grdyki. świat się tłoczy dalej, prędzej gęściej zatacza koła pięćdziesiąt lat po tym jak podeszwa jednego z dwunożnych potrąciły pył księżycowy. Nadal jesteśmy na brzegach mapy goniąc Ultima Thule, i tyle. Oddech po gwiezdnym szurnięciu, wielkim szurnięciu dla Dwunożnych, które zasypane będzie hieroglifami dat.

Czytaj Dalej „[561]. Taki mamy klimat.”

[556+1]. Kiedy człowiek przestaje tańczyć?

kolejny obrót ziemi- a może tylko przystanek sztuki nowoczesnej w europejskiej galeryjce (oddech, zapamiętanie, miętoszenie, znoszenie i patrzenie na to co stworzyła kreska Pieta Mondriana, albo mediana Kandinsky’ego) nie, nie kogoś zupełnie do niego nie podobnego

***

Czytaj Dalej „[556+1]. Kiedy człowiek przestaje tańczyć?”

[559]. Się tłoczy to czy to się toczy to tam to znam, znam mniemam, że mam, a ,może mnożę nie mam.

Daleko z bliska się tłoczy, życie wylewa się io toczy, toczy trzęsie i tupta przed oczy przez uszy pogniecie poruszy pokruszy. Znam piątki po piątej tłok, znak stop[-klatka] dziki pęd nie zagadka a z gąszczu przeczekań wylewa się pośpiech i wytchnienie znad kroków z prac nie tylko syzyfowych, przestanków na przystankach, wyczekiwanie na pkp, pks, i tram do tamtego tam i dalej jeszcze, dalej niż w tekście zmieszczę. To organoleptycznie znam wyczekiwanie nie statyczne, a statystyczne. Słońce tam tak samo wschodzi zachodząc nad niejedną głową.

Czytaj Dalej „[559]. Się tłoczy to czy to się toczy to tam to znam, znam mniemam, że mam, a ,może mnożę nie mam.”

[558].

Tyle myśli, które nie rozłożą się w zdaniach ze zwinnością gramatyczną, lekkością niby to nie taktyczną, tak[w]tem -nie muzycznym, lecz równie praktycznym, kawa, która stygnie niecierpliwości czarnym zapachem na języku i mankiecie. Rzeczy obroty i zawirowania które wiercą, który gniotą, które przędza, nie przechadzają się piechotą.

Ubrana w chiton, himation – zgodnie z natarczywym wrzaskiem mody, dudniącym w małżowinach, Kora z Lyonu nigdy nie zazna już błogiego uczucia wyrzutów endorfin po porannej gimnastyce- patrzy w bliską dal snu, który chyba dalej dotyka powiekami, przez wieki śpiąca nie-królewna. Hera Cheramyesa aż nazbyt rozumie jej położenie (sic!) -sama straciła głowę, nie wiadomo, czy z/ dla miłości, czy za(gubienia), czy z zaniedbania czy z przyzwyczajenia na baczność zdaje się pilnować czasów i gram ma ma tych czy tam nie udają Greczynek, nie wiadomo, czy jadają ryby (po grecku) czy sałatkę tylko? Nie publikują menu z Jemenu, czy wysp niebyłych, na Insta, bo story wiadomo to inna historia… Choć może i ta sama? Ta, która płynie, płynie, płynie… Stygnie. Murszeje. Wraz z ostatnim łykiem kawy i łypnięciem oka na hieroglify impresjonistów z jutrzejszych obrazów rentgenowskich zwiastujących skrzywienia kręgosłupa- cóż praca bir (nie n)owa, ma swoje prawa przyciągania…

[Kora z Lyonu, część znajdująca się w Musée des Beaux-Arts de Lyon, marmur. Woman wearing the Ionic dress (diagonal himation and chiton) and a pōlos and holding a bird. From the Acropolis of Athens, probably a caryatid.- źródło zdjęcia].

[557]. I ‚m James. James [B](L)ONT. Ta[ka] kobieta to Skarb[ek].

Już nie ma tej kawiarni.
Jest popisujące się złoto.
W pośpiechu wykonana reprodukcja.

Nie ma chłopców: filatelistów
zbieraczy pocztówek i listów.
Kolekcjonerów czarno-białych uzdrowisk.

Skatalogował ich czas.

Nie ma już sobotnich poranków.
Dogmatycznej mgły.
Krótkowłosych sportowcówce
wsłuchanych w umięśnione samogłoski.

Nie wybaczam piękna
tamtym minionym chwilom
kiedy zapadaliśmy się
w czerwone skórzane fotele
i dodawaliśmy chmury do kawy.

[Cafe Museum, Ewa Liska,[w:] Gdzie Indziej, Wydawnictwo Literackie, 2004].

Czytaj Dalej „[557]. I ‚m James. James [B](L)ONT. Ta[ka] kobieta to Skarb[ek].”