[555]. No i co? Polem.[Po]_(Lem)[ika].

[Niezwyciężony, Stanisław Lem, Audioteka 2013, źródło zdjęcia].

Co byś zrobił/a gdybyś musiał/a zadecydować o losie innej i obcej cywilizacji? Takie pytanie pada w otwierającym akapicie Niezwyciężonego, superprodukcji, której podjęli się HTC i Audioteka. Powtarzam to pytanie, poważnie. Co byś zrobił/a gdybyś m u s i a ł /a nie: chciał/a, ale właśnie m u s i a ł/a zdecydować o losie, życiu nie tylko innej, ale (i/lub) obcej cywilizacji? O to czy ona przetrwa, albo, albo raczej, czy będzie się rozwijać. Pytania drążą i drażnią. Dudnią… Im dalej, im głębiej… Rezonują.

I tak mogłabym napisać o technikaliach: o tym, że zaangażowanie Krystyny Czubówny w roli narratorki było strzałem w dziesiątkę, jeśli pamiętasz czytane filmy przyrodnicze, albo słuchałeś/aś prozy Aleksjejewicz wiesz, o czym piszę. Bardzo cieszę się, że możemy wysłuchać Niezwyciężonego w obsadzie aktorskiej i oprawie muzycznej– właśnie w takiej formie. Może dzięki temu trafi do większej liczby odbiorców/odbiorczyń? A może trafi inaczej? Nie wiem. Dzięki zastosowanym zabiegom, a przede wszystkim narracji opowieść zyskuje nowy wymiar, niemalże dokumentalny. Nawet ci, którzy/ które pochłaniają książkę oczyma znajdą coś dla siebie i w takiej formie.

Znajdziemy tu motyw podróży, oddalenia, nić niepewności, teorie, które określają rzeczywistość,motyw drogi i (nie)poznania, a może nie, może to tylko migotliwe światła, rytm snu i czuwania, poznawania… A więc i ograniczeń, ludzkich, emocji gęstego strachu i…Pytania o przyszłość, przyszłą oś(ć) po której będzie kroczyć istota dwunożna. Pytania istot-

-nie. Nie zamierzam opisywać fabuły, bo kto/sia chce to na megabajty w Internecie znajdzie takie recenzje. Pytania jakie się nasuwają to np o dynamikę grupy zachodzącą na małych, zamkniętych przestrzeniach, ale także o niepewność w obliczu nieznajomego i nieznanego. O poznawanie. O obmacanie, a więc i nazywanie, o percepcje, czy, a w zasadzie jak na budowanie hipotez wpływają nasze zmysły? Czy mamy prawo do poznania? I kiedy się ono kończy? Kto lub co o tym może, a kto decyduje (rzeczywiście).

Z perspektywy znaczenia dla jednostki: do kogo należą myśli, tego, kto umarł? Do kogo należy życie, które już się skończyło? Do historii, kto (re)interpretuje i tworzy histeorie, historie, narracje? Co to znaczy ewolucja? Postęp sztucznej inteligencji, a jeśli to nie jest sztuczna, tylko i n n a inteligencja, której my ludzie nie potrafimy, nie możemy, albo (i/lub) nie chcemy poznać, zrozumieć, czy zaakceptować? A może wręcz przeciwnie? Może jesteśmy tak zasiedziali w antropocentrycznym spojrzeniu na siebie, że ono to spojrzenie, czy przekonanie oddziałuje na nas niczym grawitacja, a jeśli jest to jedynie perspektywa?

Lem urzeka frazowaniem, budowaniem wielu warstw opowieści, tej której się wierzy– nie chodzi o to, by się zgadzać. Dzięki temu można postawić wiele pytań, ale czy pozwoli na uzyskanie odpowiedzi, czy będzie ona ostateczna, albo satysfakcjonująca? Czy nie jest to tylko teoria? Przecież tyle wiemy o sobie, ile nas sprawdzono. Sprawdzono? Nas sprawdzono, ale kto? Dokładnie ładnie i składnie kto? Czy postęp zmiana, ewolucja jest jedna? A jeśli nie to co buduje jej hierarchiczność i jak to wpływa na to gdzie żyjemy? Jak? Czy jesteśmy my, jako ludzie intelektualnie górą? Kto to określa? W jaki sposób (nie)potrafimy, ale to robimy,usprawiedliwiać swój punkt widzenia? Ale zaraz, moment, chwila, kto określa co jest, a co nie jest ewolucją, kto maluje nam historie? Rzeczywistość? I jakie są tego skutki? Pytanie goni pytanie, uczucie przygląda przeglądając się uczuciu.

To, co wiem, nie jest równoznaczne z tym, co istnieje. Co może istnieć.

[Niezwyciężony, Stanisław Lem, Audioteka, nagranie 2013r].

Nie dziwi mnie już, że Niezwyciężony został wydany w 1964 roku, dlaczegóż miało by mnie to wprowadzić w taki właśnie stan? Ale w zadumę już tak. Na uwagę zasługuje dialog między Astrogatorem a Laudą. I cóż za Ironia nazwać statek Niezwyciężonym… A może ta książka jest o czymś innym, zupełnie?

Czy czytałeś/ czytałaś, zamierzasz Niezwyciężonego? Podzielisz się refleksjami?

Im dłużej zapoznaje się (z prozą) S.L. przekonuję, się, że nie tryskał On optymizmem…

Pytanie do Osób, które czytały, przeczytały książki Pana Stanisława, czy Twoim, Waszym zdaniem pozostawił on uczniów, naśladowców (uczennice, naśladowczynie) po piórze, po pixelu, po literze (po litrze spostrzeżeń)..? Wiadomo, że jako taki ślad jest pojedynczy (nie mydlić z pojednawczym), ale czy ktoś tą drogą podążył i żył po Nim?

Chcę wierzyć, ale czy tak rzeczywiście jest?, Lem z trzech zet wybrałby (a może i namawiał? Jeśli kiedykolwiek to robił (?)) by ZaPoznawać zamiast zasiedlać, czy zdobywać. Bywać niż mieć. A jeśli mieć to czy nadzieje? Nadziać się można w tej książce na warstwy, które zdejmować radzę tyleż ostrożnie co uważnie.

Jakkolwiek uważnie zdejmować je będziemy, nigdzie nie uświadczymy postaci kobiecych… (Przy czym Nigdzie to nie nazwa planety, albo chociaż statku)… Szkoda. Im dłużej jestem w powieści odwieszam poszczególne poziomy, rozdwajam linie, stylu, języka: tego surowego, bez fikołków -humo(k)resek, a jednak z zarysem narracji, budowaniem sytuacji i cóż, zadawania pytań, czy potrafimy, czy chcemy porozumieć się nawet jeśli nasz cień i aspiracje pochodzą z dwóch różnych cywilizacji? Niech każdy/a z nas zada, albo chociaż pogłaszcze pytania i odpowiedzi, niezależnie, które z nich zdecydują się nas odwiedzić. Smacznego!

Przychodzi do mnie jeszcze myśl jedna, może jest to po prostu opowieść o przemianach, zmanach, dojrzewaniu, o kursie na powrót, do Siebie, niezależnie od tego jak owo Siebie rozumieć.

A może o czymś innym.

Zupełnie.

14 myśli na temat “[555]. No i co? Polem.[Po]_(Lem)[ika].

  1. „Niezwyciężony” to chyba jedna z bardziej filmowych powieści Lema. Wydaje mi się, że gdyby Staszek był pisarzem amerykańskim czy chociaż zachodnioeuropejskim, to mielibyśmy do czynienia z niejedną próbą ekranizacji tej książki. Książki, która stanowi bardzo udany mariaż wątku sensacyjno-rozrywkowego z filozoficzną osnową. Ogromnie podobają mi się wspomniane przez Ciebie pytania, do postawienia sobie których prowokuje Staszkowa proza.

    1. Ambrose, witaj oficjalnie na moim blogu. Niech Ci czcionka lekką będzie :-).
      Przepraszam za odsuniętą w czasie odpowiedź ,ale nie miałam możliwości odpisać wcześniej.
      Popieram Twoje zdanie, gdyby zameldowanie Lema było inne, czyli czytaj proszę Zachód, to pewnie, że i ekranizacja była by nie jedna, albo jakby sam pisał po angielsku i miał przedstawiciela (literackiego) w Londynie, albo w Stanach jak najbardziej Zjednoczonych. Dziękuję za ciepłe słowa, dobrego dnia.

    2. Zgadzam się z „filmowością” Niezwyciężonego w 120%. Aż dziw, że dotychczas nie zrobili z tego jakiegoś wielkiego blockbustera. Samą książkę czytałem z sześć razy, przymierzam się też do wersji angielskojęzycznej (nie wiem jeszcze, brać tłumaczenie Ackermana czy Johnstona, jak znam życie spróbuję obu). To jedna z wielu powieści Mistrza, które mimo upływu lat i postępu technologii jakoś nie chcą się zestarzeć.

      1. Wydaje mi się, że to powieść wielowarstwowa jest. I to akurat atut i wyróżnik dobrego dzieła jak nie warunek sine qua non. Dziwię się, że nie ma jakiegoś miniserialu, albo czegoś podobnego. Jak przeczytasz to daj proszę znać, jakie tłumaczenie preferujesz.

            1. Chwilowo nic. Kończę drugi tom „Marszu” (nędza, nie polecam), w kolejce parę pozycji SF. Hmmm. Może „Gotuj z papieżem” Ćwieka?

              1. Słyszałam o „Gotuj…”. Jedno słowo, że średnia, drugie, że kiepska, ale najgorzej, że nic ponad to, to tak jak ktoś daje jedną gwiazdkę. I nie uzasadni chociaż jednym zdaniem dlaczego warto, albo wręcz przeciw-nie.

              2. Będę miała na uwadze, a jeśli coś Ci wpadnie dobrego to polecaj, wiem, wiem, że pisujesz na blogu, który czytam,ale czasami- tak jak teraz- jest tak, że mnie nie ma, chociaż staram się nadrabiać nie bycie,albo bycie w niebycie wirtualnym i czy tu, czy (zwłaszcza) tam czytanie.

  2. Jeśli chodzi o postaci kobiece u Lema to tak z głowy na szybkiego przychodzą mi tylko dwie: jedna w „Szpitalu przemienienia” (na końcu jest nawet scena, którą przy pewnej dozie wyobraźni można uznać za erotyczną!) a druga zaraz na początku w pierwszej opowieści o pilocie Pirxie. Aha, no i jest jeszcze Hailey z „Solaris”, ale to się chyba nie do końca liczy, chociaż to już zależy jak patrzeć.

    1. Myślę, że chętnych było by wiele osób. Zwłaszcza, że to Lem, ileż to autorów/ek czeka na swoje piętnaście minut w ciemności ((pod)miejskich kin)…

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s