[554].(A jednak!) Pomogły spacery.

Co łączy Steve’a Jobs‚a, Nietzschego i Rimbauda? Umiłowanie do chodzenia. Pierwszy z nich podczas spacerów załatwiał swoje najpilniejsze i najważniejsze interesy. Drugi: miał nieszczęśliwe życie, a zwłaszcza jego koniec. Niemniej jednak był wyjątkowym piechurem jeśli można by było przyrównać — w ten sposób pisał swoje dzieło. Samotne wycieczki i ruch traktował jako składnik higieny osobistej. Dlatego mówił, że dobrze piszemy tylko stopami.

[Nie pomogły spacery. Marek Grechuta, źródło].

Rimbaud definiował siebie przede wszystkim jako człowieka, który chodzi. Zanim to stało się modne nie chodziło o nic nawet o dochodzenie— jak stawianie stóp, nawet nie słów. Od piętnastego do siedemdziesiątego roku życia namiętnie zużywa swoje stopy. Zima nigdy nie zastaje go w domu.

Chodzenie, spacerologia stosowana, zmniejsza stres, wzmaga produkowanie serotoniny, która nie tylko pomaga w zasypianiu , pomaga zarządzać stresem, bywa to tania rozrywka, która pozwala na utrzymanie kontaktu z naturą i pielęgnowanie kontaktu ze sobą i innymi, a jakże, Bliskimi.

To doskonała metoda (a nie ścieg biegiem, czy innym maratonem, chyba, że chodzi o mary ton)na poprawę zdrowia, zmniejsza się ryzyko urazu, zwłaszcza jeśli weźmiesz pod uwagę, że ludzie zaczynają gremialnie biegać, zwłaszcza ci, którzy trenowali przerzucenie kanałów leżąc. Nie badając się, wspinają się i to truchtem na Mont Everest. Bez restu i bez reszty. A spacerologia – i bezpieczna, i mniej wymagająca, i dwa razy korzystniej wpływa na zdrowie. Podczas gdy pięć tysięcy kroków dziennie to kłopot najdłuższy spacer trwał jedenaście lat Jeśli przyjąć, że człowiek maszeruje cztery i pół kilometra na godzinę to rok świetlny przeszlibyśmy już w ciągu dwustu dwudziestu pięciu (milinów) lat. A wracając do tej dekady z okładem to Jan Beliveau podczas swojej pieszej, nie pierwszej wędrówki zrobił siedemdziesiąt pięć tysięcy kilometrów spacerował przez sześćdziesiąt cztery kraje. A Ty? Wybierasz się na przechadzkę w dniu leniwego spacetowania? (World Sauntering Day). Po raz pierwszy obchodzony (jeszcze raz napiszę:obchodzony) (sic!) w tysiąć dziewięćset siedemdziesiątym dziewiątym roku zinicjatywy menedżera w Grand Hotelu tego znajdującego się na wyspie Mackinac w stanie Michigan. Może dlatego, że to on posiada najdłuższą na świecie werandę na dwieście metrów długości…

Szerokości!

5 myśli na temat “[554].(A jednak!) Pomogły spacery.

  1. Uwielbiam spacerować, maszerować, niespiesznie, przed siebie. Nie zimą. Zimą nie spaceruję w ogóle. Ale teraz spacery zrobiły się trudniejsze, bo i psy trzeba wziąć i wnuka… Niby nie problem, ale to już nie taki swobodny spacer jak lubię.

  2. Lubię takie synchroniczności. Skończyłem niedawno „Przyjaciela” Sigrid Nunez, w którym główna bohaterka boryka się z samobójczą śmiercią mentora/przyjaciela/jednorazowego kochanka, który był pisarzem z wielkim zamiłowaniem do spacerowania właśnie. Bez tego pisać wręcz nie mógł.

    1. Uważam, że chodzenie jest rodzajem myślenia,wczoraj o tym rozmawiałam i zyskałam potwierdzenie naukowe. :-).
      Dobra synchroniczność, nie jest zła.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s