[551]. Pioseneczka.

Ciemno prawie mróz.

Pomysł na refren. A może świst wiatru…

Ciemno, wprawnie mróz zach(ł)odzi d(r)eszczem rozchodzącym się gęstą siecią żył(ek) między skórą a mięśniami niczym powietrze szybciej, głębiej, zimniej. Przemoknięte myśli, które tułaczą się tłuką odbijając pijane cha- hą, czy czkawką gorzkiego śmiechu do: Którędy do Potem, by nie pomylić tędy do: Przedtem . Gest pożegnania wytyczony kruchym krokiem. W powietrzu zapach czosnku i bzu lgnie do komórek tak wszelkich, co licznych. Niepostrzeżenie, krótki film wyświetlany rzucikiem z urwanym zakończeniem, wyciągniętym jak z tych niemych. Nie tak, nie w takt. Niepoliczone księgi pamięci, tak kruchej, tak przetykanych zapomnieniem. I cóż młode dojrzałością zakwitłe pięćdziesiąt czy sześć, tak sześćdziesiąt lat zlepione ledwie widoczną siecią zmarszczek w postać? Tak nielekko siedzieć, tak trudno postać. Nie w tej kolejce.

[Walka karnawału z postem, Peter Bruegel, olej na desce, Muzeum Historii Sztuki w Wiedniu, źródło reprodukcji].

Życzliwość usycha, gaśnie. Nitkowane tętno niedosłyszalne pra wie. Cień rośnie mięśnie więdną. Ślady odchodzą zasypane hałasem, przepychanym wzrokiem ślizgającym się od zmarszczek. To nie jest Bosch, ani Albert (Dürer ze swoją Melancholią I). Nie-piękno niepraktyczne. Gorzki smak suszy w ustach. Ani Vermeer van Delft, ani Hans Holbein Młodszy… No właśnie, Młodszy, ale nie, to nie on.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s