[547]. Pejzaże i portrety.

Kto ukradł jutro? Nie wiem, ale to, że to zrobił było tak pewne jak to, że właśnie czytasz ten tekst. Trzymam w ręku kubek z cienkiej, białej porcelany z ciepłym czarnym wkładem. I zanurzona jestem w nie-tu. W przeszłości. W przeszłym ruchu na osi czasu.

[John Wiliams, Profesor Stoner, Sonia Draga, tłumaczenie Paweł Cichawa,źródło zdjęcia].

…. na końcu kochamy inaczej niż na początku, a miłość nie jest celem tylko procesem, w którym jeden człowiek próbuje poznać drugiego.

[Profesor Stoner].

Nie lubię powieści, dzięki nim czytanie straciło swój urok zanim jeszcze zdążyło go zyskać. Zanim zyskałam świadomość, że to właśnie będzie nawykanarium mojego dorosłego życia, albo chociaż doroślejszej jego wersji. Zapewne spodziewasz się teraz zaprzeczenia, albo chociaż jednego ALE coś w stylu, ale ten właśnie tytuł. Nie, nie jeden, jeśli chodzi o rodzime podwórko polszczyzny to polecam Lalkę Bolesława, albo Aleksandra, albo chociażby Jana z Oleju. Nie, nie chcę podbić znaczenia Profesora Stonera, raczej piszę o nikłym doświadczeniu w materii powieści_ owym. Znużona ostatnimi lekturami, zawiedziona ich zawartością sięgnęłam po coś, co nie często jak pisałam mi towarzyszy. Publikację łuskałam uszami. Czytał, doskonale interpretując Janusz Zadura. dziękuję. Chociaż zazwyczaj może się wydawać lub mieć miejsce sytuacja, kiedy to myślimy, że my przeczytałybyśmy/ przeczytali szybciej daną pozycję, a sytuacja nam może się dłuuużyć, tutaj nie odniosłam takiego wrażenia. Opowieść toczyła się toczyła się to…

Treść jest niczym aplikowanie kremu do opalania w upalny dzień. Przynosi ulgę powoli się wchłaniając. Pozwala odetchnąć. Nie ma tu nadludzi, albo zwykłych tyle, że dysponujących super mocami, podróży od zera do bohatera, słów przepełnionych kreatywnością, zachwytem,radami – nie chodzi o pierwiastek chemiczny- wyłącznie dobrymi. I takimi, które należy niezwłocznie zastosować. To tak jak przyglądanie się pracom Jean-François Milleta (dla przykładu poniżej):

[Siewca, Jean-François Millet, 1865, źródło].

Książki słucha się niespiesznie, ale mając wrażenie, że podróżuje się właściwym rytmem. Stoner opowiada mi jutro, a może to: wczoraj,tylko które? Te, którego nigdy nie było, dla mnie, a może i dla Ciebie? Zanim nie ugryzłam i nie przeżułam treści nie wiedziałam, że to best seler i inne warzywa, i to najlepsze. Zdziwiło mnie, że o treści piszą, że jest Bardzo, bardzo smutna, ale chyba czynią tak osoby młode, albo bardzo młode, które zanurzone są w pozytywnym myśleniu zanurzonym w cukrze, i adrenalinie (nie, nie o to chodzi, że zdania, opowieści, które są tu namalowane je gaszą) i tym, że Zawojują Świat, który Oczywiście stoi przed Nimi Otworem (i to tak, tym właściwym). Powodzenia i nie tyle miłej co lektury ze smakiem i to nie jednym, czy jedynym — wiodącym. Pejzaże i portrety z dalekiego bliska, czy bliskiego daleka? Nie jest to puentylizm, raczej warstwami, wartami…

Chociaż książka jest warta polecenia autorowi nie udało się uniknąć mielizn. Postaci są jednowymiarowe (poza głównym bohaterem, któremu narrator sprzyja —jego prawo) osoby z niepełnosprawnością spierają się same siebie—stan zdrowia, czy podobieństwo charakteru są tu wystarczające do poparcia a one, są nieprzyjemne i definiowane przez przede wszystkim- przez wady. Niczym czarne charaktery z kreskówek,których od razu się ich nie lubi, zanim cokolwiek uczynią, i nie chodzi o to, że mogą postąpić źle, czy kierować się niskimi pobudkami, ale o to, wybieg jednak ze wspieraniem jest niestety przewidywalny, szkoda, co wyobrażony, zostawmy jednak i to. Przykład drugi: żona także posiada tylko wady w relacji z Williamem, no może poza urodą, ta traktowana jest jako antyteza. Stoner wydaje się być nieporadny emocjonalnie. albo i spętany kulturą, w której przyszło mu żyć w takim razie jest to powieść także o (nie)dojrzałości, (nie)podaradości, melancholii, pięknie i pęknięciu na Wielkim Pięknie, ale także o przebłyskach świtu samotności. Niektóre z rozwiązań tak jak powyższe są do przewidzenia — albo sytuacja kiedy przyszło zakończyć romans. Zauważyliście, że William Stoner nie ma żadnych wad?

Czytałaś? Czytałeś? Refleksje? A może masz zamiar? Czy nie jest to książka o człowieku, który pozwolił sobie wszystko odebrać — nie wiem. Czy jest to książka o przemocy? Nie jest to treść łatwa, nie, nie melancholijna jak pisze wiele osób. A może jest to opowieść o wychowaniu? O stawaniu się.Niezaprzeczalną zaletą tej książki jest to, że można czytać ją z wielu perspektyw.

7 myśli na temat “[547]. Pejzaże i portrety.

  1. Opisywanej przez Ciebie książki nie czytałem, ale już głos Pana Zadury kojarzę z dubbingu 🙂

    Jeśli chodzi zaś o książki, od dłuższego czasu jestem „zaczytany” we wspaniałej biografii George’a Lucasa. Tradycyjnie, w twardej oprawie. Gruba objętościowo, lecz bardzo bogata w treści 🙂 I wydanie też piękne – dwie wkładki ze zdjęciami, całość podzielona na trzy części, a każda część dodatkowo podzielona na rozdziały.

    Jak dla mnie nie sposób się oderwać 🙂 A w kolejce czekają jeszcze trzy nowe nabytki dotyczące Tolkiena…

    Pozdrawiam gorąco!

    1. Książkę polecam gorąco. Co do Jerzego Łukasza to chyba jednak sobie odpuszczę, nie moje klimaty zupełnie. Chyba,że mnie przekonasz? 🙂 O jakich nabytkach tolkienowskich wspominasz?

      1. Co do Lucasa to uważam, że warto przeczytać – wszystko opisane, od najwcześniejszych lat, trudną relację z ojcem, który chciał, żeby mały George przejął po nim sklep papierniczy, jego wieloletniej pasji do wyścigów samochodowych (i o tym, jak w czasie jednego z tych wyścigów omal nie zginął…). Jest tam dokładnie opisany jego charakter, życie prywatne i kariera filmowa. Kolejne etapy tworzenia Gwiezdnych Wojen, Indiany Jonesa, rewolucyjny wpływ Lucasa na przemysł filmowy i technologiczny, jego upór i wyboistą drogę prowadzącą do realizacji marzeń. Jego ogromne pragnienie niezależności pod każdym względem, jak i potrzeba nieustannej kontroli nad każdym projektem jakiego się podjął. Ukazane są jego relacje z innymi znakomitościami: Francisem Fordem Coppolą, Stevenem Spielbergiem, Brianem De Palmą, także źródła z jakich czerpał i czerpie do tej pory, tworząc swoje filmy.

        A nabytki? „Tolkien: Twórca Śródziemia” (nieoficjalna biografia autorstwa Daniela Grotty), „Tolkien i C.S. Lewis: Historia niezwykłej przyjaźni” Colina Durieza, oraz „Tolkien: Człowiek i mit” autorstwa Josepha Pearce’a.

        Poprzednio zapomniałem dodać, że zainspirowałaś mnie nieco stylistyką, w jakiej piszesz posty. Jakoś we wakacje postaram się to wykorzystać na Polance 🙂

        1. Co do książki może zajrzę. Jeszcze jest jedna starsza już książka, ale zapomniałam tytułu. Postaram się przypomnieć. I Ci napisać.
          Co do stylu/ stylistyki to zabraniam kopiować. Tak jak napisałam, że to jest także kwestia praw autorskich. I traktuje to Bardzo Poważnie.

          1. Juz spieszę z wyjaśnieniem – nie chodzi o żadne zamieszczane przez Ciebie treści 🙂 Zauważyłem jedynie, że niektóre wpisy zaczynasz od takiej stylizowanej wielkiej litery. Zauważyłem, że w WordPressie taką opcję i ciekaw jestem, czy u mnie się przyjmie 🙂 To wszystko.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s