[544+2]. Moment [3].

Żonkil (komu) się śni. Kolor nasycony zapachem nasączony kształtem. Słońcem wiatrem po(śpi)ech_(em). To nie z obrazów Degasa piękno rozbłyska tętni i wygasa. Bez szmeru bez śladu. Namiętnie trwa choćby tylko w pieśni, którą nuci jedno z ech, ech. Może to tylko ruch po(wietrza) od(d)ech, przez moment, ten o niewyraźniejących krawędziach przed tu tuż prze przed światem tuż przed świtem.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s