[543]. Para paradoksów. I kropla kropki. (Albo: Nawet).

Zupełnie. Mnie nie było. To znaczy byłam,(nie) zupełnie gdzieś indziej. Zaglądałam zza myśli okiem jednym. Uchem drugim. Jednak czytasz te słowa, znaczy, że nie było się skończyło. Robię hyc (nie mydlić z hecą) i nie mówię, nie mówię nie, nie mówię już nic. (Ale napisać mogę). A jeśli mogę to mnożę słowa (nie zanadto). Dzieląc się wrażeniami ważko. hadko. Gładko przechłodząc do rzeczy.

Czytaj Dalej „[543]. Para paradoksów. I kropla kropki. (Albo: Nawet).”

[539]. Czytając książkę, oglądając ruchome obrazki.

Ciepła opowieść w amerykańskim stylu.

Którą, nie tylko, warto obejrzeć, ale i obmacać.

Dwa razy. Przynajmniej.

A przynajmniej pomyśleć, przy tym gimnastykując neuronalia.

Green book, źródło.

To co urzeka to muzyka i zdjęcia. I motyw drogi, tak metaforycznie jak i fizycznie jest zawsze, ale to zawsze chodliwy(sic!). A jeszcze, jak dowiemy się, że to historia inspirowana prawdziwymi wydarzeniami… No to czegóż chcieć więcej? Biletu do kina?

Można wyjść z sali z uśmiechem, można prawie wszystko.

Czytaj Dalej „[539]. Czytając książkę, oglądając ruchome obrazki.”