533.Kropka, albo żyłki koronkowe.

Zaszurałam uchem (no bo jak można mrugnąć okiem to dlaczemu nie…odwrotnie?) I w ramach żaru z żartu (albo porannych ćwiczeń- nikt nie ucierpiał) czyli i trach tak w proch się obrócimy. Niezależnie od tego jak rozruszamy kończyny. Konstelacje myśli. I po(d)rzuciłam starty kawałek Siedmiu życzeń, ale słucham i nie mogę się napełnić to naprawdę dobry tekst i muzyka, która pozostaje. A może nostalgię mnożę? Lepiej lepko zastygnąć strzygąc uszami ledwie sącząc np muzykę panów Wilhelma (Akwitańskiego), Bernarda (de Ventadoura), Raimbaut’a (de Vaqueiras), Guirauta(Ruquiera). Dobrze, wystarczy tej mruczanko- wyliczanki. Monodia świecka, muzyka trubadurów, truwerów i -a jakże- minesingerów. Początki świeckiej liryki średniowiecza można datować na XI wiek, wszak wieki średnie to nie tylko asceza, wyrzeczenie ciała i uciech z tymże wiązanych. To także hulanki i swawole (choć bardzo kontrolowane przez władze) napięcie przebiegało przez – a jakże- ciało. O tym jednak, nie dziś, nie teraz. Nawet nie teraz- zaraz, albo zaraz-potem. Chociaż o pocie było, ale o tym potem, znaczy przedtem.

[D.Hockney, Mr and Mrs Clark and Percy,akryl na płótnie, Londyn, źródło].

Osobiście jestem przekonany, że miłość romantyczna jest źródłem najbardziej intensywnej radości, jaką życie może dać.

[Bertrand Russell].

Lilia szelest palimpsestu, obraz — niczym łuskaniem zmiękczeń, znaczeń świat(ł)a tła. Szesnaście rycin żywotu rozpustnika na planie trzecim widzim. Taki mamy klimat i mgły, i o potędze sny (zapewne nie potyczki, a jeśli już, to nie styczne, choćby statystycznie, matematyczne skrobanie rdzy) Panie Strawiński. Meldowanie znaczeń. Modelowanie grawitacji relacji. Malowanie pod (światło). Podział rozdziału. Rozdział podziału. Dotykanie nie znudzenie, nie znużenie, a napięciem, poprzez grzbiet do pięt. Droga szeptów. Sieci naczyń połączonych.

***

Nieśmiertelne piękno pękło wskutek migotania przedsionków. Zdziwienia. Rysa. Szczelina ledwie. A może mnożę .

[Ferdydurke, Gombrowicz w interpretacji Macieja Sthura, źródło].

Świst i przeciąg oczywistości. Z akcentem akcji. Jąka się kraj obraz. Lubimy zgrzytać. Czytać okruchy smaku. Kosmologia i logika ruchu szmeru gwiazd i szturmu smutku liczb niepierwszych-niechże ostatnie odejdą czwórkami. Tam tam i ów gdzie splatają się i spadają łupiny cebuli odsłaniając koronkowe żyłki znaków. Pulsuje mapa głaskanego rozmowami milczenia. Jeśli jak wspomina gdzieś Susan Sontag: Życie to film. Śmierć to fotografia. To czym jest obraz, albo (nie)bycie w rozmowie?

Znaki diakrytyczne oddechu, a może przeponowy alfabet Braille’a? Tempo.

Jeszcze ciepła porcelana należąca Pana Bertranda gdzieś tu jest…Koło lampy?

Sobota spada zmierzchem. Wszyscy mówią językami znaków, na długo przedtem gdy umrze po raz trzeci, a narodzi po raz pierwszy- łacina. Errare humanum est. Cisza smaków gdzieś tu jest. Krakelura pod stopami. Uważaj, co do Siebie mówisz— składając origami logiki przyprawiając gram po gramie przyprawiając tonem, podpierając tatyką, może okazać się, że słuchasz rymu rytmu i znaczenia do zmęczenia, idziesz jak po sznurku. Niczym kropla. Kropka po pajęczynie zmęczeń.


Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s