(531). W drodze (na jarmark?).


Pocą się palce. Żołądek na wzór pestki, abo garści rodzynek, pęcherz przypomina o swoim istnieniu. Noce natarczywością napominają się bezkresem. Skraplają się godziny głodem.

A może zupełnie swobodnie przetaczasz na drugi bok swoje myśli i cudze cytaty obmacane językiem pamięci?Głaszczesz znane głoski dzisiaj zapomnianego zapamiętaniem dnia. Nie ma reguł, albo raczej- są, ale drzemią niespiesznie. Nabierając sił na (z)jawę. Ostrzy się cień zmarszczki czerstwym czekaniem…

***

Przystanek.

Po nikim tak człowiek nie widzi dokładnie starości jak po starzejącym się ojcu, matce. To starość, która nas boli, z którą współcierpimy, na którą jesteśmy skazani, aby się w niej przeglądać i odnajdywać siebie. Może to dzięki ich starości przyzwyczajamy się i do własnej i z większym zrozumieniem ją znosimy.

Człowiek odkrywając swoją obecność na świecie, jeszcze się wszystkiemu dziwi, a zdziwienie to korzeń pamięci. Niestety wraz z latami korzeń usycha, tak że w końcu nic nas już nie dziwi.

[Ucho Igielne, Wiesław Myśliwski, Znak, Kraków, 2018r].

***

Od zanoszenia i znoszenia cichą konsekwencją rośnie garb. Jako jajko— znacznie rzadziej, które może być garbem wybijającym się na niepodległość. Już dawno.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s