(530). Ludolfina się wygina całkami.Nie było rosołq? [Absu[ra]da(va)lium (#4)].

Na świeżo wykrochmalonej pościeli,Na płachtach białych czystością polegiwały placki ciasta równo rozwałkowanego, przybielonego mąką.

Na kluski do niedzielnego rosołu. Odpoczywają.

Już tylko wspomnieniem.

Dzieciństwa.

***
Pomiędzy nutami szemrze cy tu cy tam cytat. W swym dialekcie i obiecywań znacznych zapomnianych (nie)odkryciem znaczeń okrytym już wtem tylko akcentem zakrętu tu gdzieś w gęstwinach granic objazdu błędu myśli i kroków. Galopiadą wśród spacerologii burz. Na poczet jutrzejszych kałuż i knowań gubień i wędrowań. Zmoknięta postać do każdej atramentowej kropki. Z dziurawych kieszeniach i pełnymi absurdu łowić można światło van Gogha, a może Fragonarda? I równań krajobrazów na skraj dróg bocznych. Może nie format Fermata. Raczej Fibonacci kształty i drogi znaci. A mnożę nie? Tylko mgła.

***

To, co wiemy, to tylko kropelka. To, czego nie wiemy, to cały ocean.
Isaac Newton

***

[Paul Gauguin, Widok na Sainte-Marguerite z okolic Pont-Aven, 1888, źródło zdjęcia].

Nie wiem, ile jest prawdy w anegdocie:

Henri Lebesque (wiesz, ten gościu któremu całkiem cal po calu cała całka całkiem się miara przebrała. Przebrała i wybiegła na ulicę, ginąc gdzieś w tłumie…A może zagubiła się w Przestrzeniach Banacha?) miał przybyć z wizytą do matematyków we Lwowie (tak, Tych Matematyków). Zaproszony do (Tej) kawiarni* postanowił był – o zgrozo- całkiem niespodziewanie zjeść… Nie garść równań, nawet nie tych z jedna niewiadomą, nie wchodziła w rachubę, by się rachunek ten i owy (różniczkowy) bez zgagi zgadzał, nie mógł dopasować szarady znaczeń, do n potęgi lecz obiad nie tęgi wrzuciłby na ruszt. Wtem ruszył się wyelegantowany Kelner podał bez dwóch z(a)dań, albo i ich równoważników: spis jadła: menu było wyłącznie po polsku nie, nie tam p nie goniło q .O zgrozo całkiem bez twierdzeń… Lebesque nie znał tegoż języka miarą, ba miarką żadną (mina mu nie zrzedła podobnież), rzucił tylko okiem w kartę dań i nie obłaskawiwszy jej treści miał odłożyć mówiąc: Dziękuję, jadam jedynie dobrze zdefiniowane potrawy.

Czyżby nie podano do stołu, bo nie było rosołu? Oka nie pływały? Nie można było zmrużyć myśli ? Gdzie okiem sięgnąć niewiadoma widoma. (Albo: na od_wrót: ! u wrót).

A gdzie zeszyt w kratę?

I wiesz[cz], co jest grane. Absu[ra]da(va)lium

Na zaproszenie Lwowskiej Szkoły Matematyków. 🙂 A jeśli chodzi o kawiarnię…

2 myśli na temat “(530). Ludolfina się wygina całkami.Nie było rosołq? [Absu[ra]da(va)lium (#4)].

    1. Nie krop(k)(l)a zdobi skałę, czy jakoś tak. 🙂
      Ciekawość jest jak mięsień.
      ***
      Dla przyładu: zależy jak spojrzeć, teraz fake newsy są nową ce(n)urą.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s