[537]. Słów strugi. Czy instrukcja, i czy obsługi?

Mózg zostaje nam dostarczony w wersji perinstalowanej, nie musimy więc dokonywać skomplikowanych podłączeń, czy konfiguracji, żeby zaczął funkcjonować. Niemniej w fazie uruchamiania, która trwa przez pierwsze lata życia, wymaga pewnej opieki serwisowej. Chcąc zapewnić sobie właściwe funkcjonowwanie mózgu, warto od samego początku zadbać o właściwe zasilanie (nazwane powszechnie żywnością) , o obecność koniecznych cykli odpoczynku i porządkowania (sen) oraz sprawność wszelkich urządzeń peryferyjnych (ćwiczenia fizyczne). Przypominamy, że produkt nie jest objęty gwarancją.


[Mózg. Podręcznik użytkownika,Marco Magrini,Feeria Science,tł: Natalia Mętrak-Ruda, Warsawa 2019, s.70].
[Mózg. Podręcznik użytkownika,Uproszczona instrukcja skomplikowanej maszyny świata.Marco Magrini,Feeria Science,tł: Natalia Mętrak-Ruda, Warsawa 2019, źródło fotografii].


Galaretka 1350 gramów, ta, mieszcząca się między uszętami. samograj, temat rzeka (i to rwąca, porywająca). Rzekłabym: temat bardzo popularny. Stety, albo i nie. Dlatego czemu się dziwić, że powstają książki jakpowyższa, albo wspomniana już. Mózg rządzi?

Czytaj Dalej „[537]. Słów strugi. Czy instrukcja, i czy obsługi?”

[539]. W tem i Lem.

Kto wie, że dzisiaj jest rocznica śmierci Stanisława Lema? Warto się zapoznać chociaż z książkami dwiema, a jeśli nie z samymi to z walorami treściowymi.

Swojego czasu wspominałam o Solaris, albo o biografiołach. Z tej okazji parę wyimków (wartych zapomnienia zatopienia czyli zaplątania w zapamiętywanie):

Wcale nie chcemy zdobywać kosmosu, chcemy tylko rozszerzyć Ziemię do jego granic. Jedne planety mają być pustynne jak Sahara, inne lodowate jak biegun albo tropikalne jak dżungla brazylijska. Jesteśmy humanitarni i szlachetni, nie chcemy podbijać innych ras, chcemy tylko przekazać im nasze wartości i w zamian przejąć ich dziedzictwo. Mamy się za rycerzy świętego Kontaktu. To drugi fałsz. Nie szukamy nikogo oprócz ludzi. Nie potrzeba nam innych światów. Potrzeba nam luster. Nie wiemy, co począć z innymi światami. Wystarczy ten jeden, a już się nim dławimy.

Człowiek może ogarnąć tak niewiele rzeczy naraz; widzimy tylko to, co dzieje się przed nami, tu i teraz; unaocznienie sobie równoczesnej mnogości procesów, jakkolwiek związanych ze sobą, jakkolwiek się nawet uzupełniających, przekracza jego możliwości. Doświadczamy tego nawet wobec zjawisk względnie prostych. Los jednego człowieka może znaczyć wiele, los kilkuset trudno jest objąć, ale dzieje tysiąca, miliona nie znaczą w gruncie rzeczy nic.

[Solaris]

Kryterium zdrowego rozsądku nie jest do historii ludzkiej stosowalne. Czy Averroes, Kant, Sokrates, Newton, Voltaire uwierzyliby, że w wieku dwudziestym plagą miast, trucicielem płuc, masowym mordercą, przedmiotem kultu stanie się blaszany wózek na kółkach? I że ludzie będą woleli ginąć w nim, roztrzaskiwani podczas masowych weekendowych wyjazdów, aniżeli siedzieć cało w domu?

[Kongres futurologiczny].

Kiedy można być każdym i żywić dowolne przekonania, nie jest się już nikim i nie ma się żadnych przekonań.

[Dzienniki gwiazdowe]

A jaki jest Twój (nie)koniecznie ulubiony cytat z dzieł zebranych pana Stanisława, ale zaplątany w zapamiętanie?

*Źródło zdjęcia.

[537]. Naprawdę jaki jesteś…*[Myśli luzem].

Do jednych z pierwszych uczonych, którzy wskazywali na udział serca w procesie którego nazwa zaczyna się na literę eM, (czyli myśleniu, tak myśleniu) należał Empedokles z Akrafas, to właśnie ten proces miał być powodem wytworzenia krwi. Myśl wpędza w ruch krew! Kartezjusz, ten od zawołania: Cogito ergo sum (i zniknął) (i dokładnie ten sam gość od dualizmu mózg → ciało) porównywał działanie tego pierwszego do pompy hydraulicznej. Zygmunt Freud– silnika parowego, a Alan Turing, tak zgadłeś/aś- do komputera. Chociaż ostatnia z metafiad jest dosyć żwawa i żywotna, do dzisiaj, jeśli podążać tropem i tripem technologii bardziej trafne jest porównanie – do zasady wedle której funkcjonuje…

Czytaj Dalej „[537]. Naprawdę jaki jesteś…*[Myśli luzem].”

[536].

Lubię perony w małych miasteczkach, zalane słońcem, omiecione stukotem kroków. Kiedy czeka się swobodnie czesząc cień cieniując dzień prowadzący do swych marzeń, zamierzeń, czy chociażby popołudniowego spaceru nie marznąc gapi się na ludzi, a czas skapuje niespiesznymi minutami. Prognozy deszczowo niezmienne. Niewymierne liczby spadają do kałuż. Skojawrzenia. I rozmowy.

Idąc letnim wieczorem roku 1916 wzdłuż plant krakowskich, usłyszałem rozmowę, a raczej tylko kilka słów; wyrazy „całka Lebesgue’a” były tak nieoczekiwane, że zbliżyłem się do ławki i zapoznałem z dyskutantami: to Stefan Banach i Otto Nikodym rozmawiali o matematyce.

[Hugo Steinhaus]
Czytaj Dalej „[536].”
Obszar gwiazdotwórczy LH 95 w Wielkim Obłoku Magellana.

534. Dziś nie o tym.

Dylematy na tematy, które Ty, albo nie Ty poruszasz w przestrzeni, choćby małym palcem u nogi trącając i cerując.

Lubię czynności anachroniczno analogowe na przykład czynne czytanie (co może być zdumieniem: ze zrozumieniem). Może być, a jakże w tam tam, czy tu, czy tam w tandemie. Zadawać sobie pytania o nieregularnych kształtach. Jeśli chwycę ziarnko piasku pomiędzy dwa palce, i wyciągnę rękę prostując ją w łokciu, to jaką część kosmosu, zasłonię?

Za słonie nie odpowiadam, chociaż wiem, że …

Czytaj Dalej „534. Dziś nie o tym.”

533.Kropka, albo żyłki koronkowe.

Zaszurałam uchem (no bo jak można mrugnąć okiem to dlaczemu nie…odwrotnie?) I w ramach żaru z żartu (albo porannych ćwiczeń- nikt nie ucierpiał) czyli i trach tak w proch się obrócimy. Niezależnie od tego jak rozruszamy kończyny. Konstelacje myśli. I po(d)rzuciłam starty kawałek Siedmiu życzeń, ale słucham i nie mogę się napełnić to naprawdę dobry tekst i muzyka, która pozostaje. A może nostalgię mnożę? Lepiej lepko zastygnąć strzygąc uszami ledwie sącząc np muzykę panów Wilhelma (Akwitańskiego), Bernarda (de Ventadoura), Raimbaut’a (de Vaqueiras), Guirauta(Ruquiera). Dobrze, wystarczy tej mruczanko- wyliczanki. Monodia świecka, muzyka trubadurów, truwerów i -a jakże- minesingerów. Początki świeckiej liryki średniowiecza można datować na XI wiek, wszak wieki średnie to nie tylko asceza, wyrzeczenie ciała i uciech z tymże wiązanych. To także hulanki i swawole (choć bardzo kontrolowane przez władze) napięcie przebiegało przez – a jakże- ciało. O tym jednak, nie dziś, nie teraz. Nawet nie teraz- zaraz, albo zaraz-potem. Chociaż o pocie było, ale o tym potem, znaczy przedtem.

Czytaj Dalej „533.Kropka, albo żyłki koronkowe.”
Obszar gwiazdotwórczy LH 95 w Wielkim Obłoku Magellana.

(61+1). Z przymrożeniem… Z przymrużeniem…

Zmarszczka to nie jest ślad grawitacji złudzeń i pobudzeń pobrudzeń, to tatuaż zmiany, która czasami jest pożądana, a czasami się tuła pukając to tu, to tam, wciskając w szczeliny. O etymologii Dnia Kobiet wspominałam już drzewiej. Nie chodzi o to, by nie obchodzić, albo czynić to szerokim łukiem, chociaż… Ruch to zdrowie, warto jednak zrobić sobie prze rwę, nie mydlić z rwą kulszową, albo rwaniem sztangi, pooddychać głęboko przeponą. I zadać pytanie skąd?

Czytaj Dalej „(61+1). Z przymrożeniem… Z przymrużeniem…”

(532). Szcze(lina) ledwie (albo dwie).

Szczelina. Nitka. Obręb, Obiecana, nie do końca obmacana Ziemia Niczyja. Mapa drgań, ruchu, czyli życia.

Nierówność, dziurka od filiżanki i ucho od klucza. Albo na od_wrót— przez którą zerkamy na świat i na świt. (O tym, dlaczego rozcięcie papierem boli. Już wspominałam, i nie będę się tarzać, a tym bardziej -czkawka- wspomnienie po rybich przodkach i przodkiniach i pozdrowienia Praprababci Ewolucji, po powtarzać nie ma co się, macać), chociaż drażnienie to także ruch. I konsekwencja.


Konik morski, czyż nie ładny? [Schemat przedstawiający lokalizację hipokampu w ludzkim mózgu- źródło fotografii].

***

Czytaj Dalej „(532). Szcze(lina) ledwie (albo dwie).”

(531). W drodze (na jarmark?).


Pocą się palce. Żołądek na wzór pestki, abo garści rodzynek, pęcherz przypomina o swoim istnieniu. Noce natarczywością napominają się bezkresem. Skraplają się godziny głodem.

A może zupełnie swobodnie przetaczasz na drugi bok swoje myśli i cudze cytaty obmacane językiem pamięci?Głaszczesz znane głoski dzisiaj zapomnianego zapamiętaniem dnia. Nie ma reguł, albo raczej- są, ale drzemią niespiesznie. Nabierając sił na (z)jawę. Ostrzy się cień zmarszczki czerstwym czekaniem…

Czytaj Dalej „(531). W drodze (na jarmark?).”

(530). Ludolfina się wygina całkami.Nie było rosołq? [Absu[ra]da(va)lium (#4)].

Na świeżo wykrochmalonej pościeli,Na płachtach białych czystością polegiwały placki ciasta równo rozwałkowanego, przybielonego mąką.

Na kluski do niedzielnego rosołu. Odpoczywają.

Już tylko wspomnieniem.

Dzieciństwa.

***
Pomiędzy nutami szemrze cy tu cy tam cytat. W swym dialekcie i obiecywań znacznych zapomnianych (nie)odkryciem znaczeń okrytym już wtem tylko akcentem zakrętu tu gdzieś w gęstwinach granic objazdu błędu myśli i kroków. Galopiadą wśród spacerologii burz. Na poczet jutrzejszych kałuż i knowań gubień i wędrowań. Zmoknięta postać do każdej atramentowej kropki. Z dziurawych kieszeniach i pełnymi absurdu łowić można światło van Gogha, a może Fragonarda? I równań krajobrazów na skraj dróg bocznych. Może nie format Fermata. Raczej Fibonacci kształty i drogi znaci. A mnożę nie? Tylko mgła.

Czytaj Dalej „(530). Ludolfina się wygina całkami.Nie było rosołq? [Absu[ra]da(va)lium (#4)].”