(519+2). Leniwa niedziela (#myśli luzem).

Lubię powracać do lektur. Może nie jest to najbardziej ekonomiczne (przynajmniej czasowo)— wród wrzask Q uff mody na starcie starystyk, gdzie i którędy styka, cóż… Ale tych z lat dawnych, albo i bardzo dawnych. Czasami, niegramatycznymi, nawet o gram. O centy(czy raczej) metr. Gram sobie między wers(j)ami. Tymi zapamiętanymi i zapisanymi. Może to spacerologia zapomnienia. I przypinania przypomnienia co się mieni zapachami i wspomnieniami, nadziejami nadziewanymi czasem czasem, który się chowa po kieszeniach skrapla w parkowych kałużach.

Analogowy list i koperta.
Ludzie listy piszą… Źródło.

Podobnież najlepiej lubimy piosenki te, które znamy, lecz tańcząc (mniej taszcząc) z książkami, mam inaczej. Z wiekiem staje się bardziej wymagająca? A może mnożę doświadczenie? Więcej rzeczy mnie ciekawi. Intelektualnie mierzwi mi neuronalia. Takie oto są realia. Małe rogaliki regałów stoją dumnie. Choć smutkle w samotności. Mrugają ku mnie?

***

Układ mięśniowo- szkieletowy pozwala na swobodne poruszanie się (nie wszystkim ludzi, ale wielu z nich- albo nie wszystkim w równym stopniu). czy to kończyn górnych, czy dolnych, albo/ i głowy. Są też ruchy inne, narządów, takie o to bicie od serca. Przepona, a no (po)rusza sie i ona. I o/ i na. Fala od_dech_uuu. A perystaltyka też styka. Ruch można zaobserwować także na poziomie komórowym. I to tylko niektóre z przekładów przykładów. Nie, nie chodzi o statystyki sprzedaży poszczególnych modeli smartfonów. Nie chodzi (sic!) o organelle, czy rzęski, czy nici z wici, (nie tylko o nie) ale o to, że blisko w osiemdziesięciu procentach składamy się z h20. O!

Każdy krok jest ważki ważny, peregrynacja nieważkości. Chodzenie to nie sport? I nie chłodzi o dyscyplinę Roberta Korzeniowskiego, ale dyscyplinę, może i nie współzawodnictwo, ale na pewno o zasady technikę i tak: gesty. Chodzenie to również równoważna autonomia, jedna z pierwszych, którą uzyskujemy wraz z pierwszym samo_dzielnym podzielnym krokiem. Nie jest ważna odległość, ale fakt. Nie ma znaczenia czy jest to włóczęga, czy podróż. Kęs przestrzeni. Strzęp czasu. Krok. Za kropką, i przeciek za przecinkiem kałuży. Krok za krokiem. Za kro

***

Ból zęba unieważnia wszelkie konstytucje konstelacji świata staje się jednostronna i jednostajna podszewka światła…? Mglistość na oś D dur na umór. Na pomór. Arthur Rubinstein się mydlił, nie tylko pod prysznicem.

Nie ma uniwersalnej recepty na sukces, poza, być może, bezwarunkową akceptacją życia i tego, co ono nam przynosi.

I niewątpliwie zapewne nigdy nie bolał go ząb. Szczęściarz. Nieprawdaż?

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s