(519+1)Leniwa niedziela i (#Myśli luzem).

Jeśli chodzi o spożycie herbaty per capita, to okazuje się, że wyprzedzamy o trzy miejsca Chińczyków i Chinki. Moda ta przychodzi do nas spacerkiem … Z Czech. I nadal sobie idzie to tu, to tam, raczej, nie bójmy się tego stwierdzić-s z w e n da się. Po woli i powoli. Chociaż osobiście wolę kawę, to i dobrej jakości naparem Camellii nie pogardzę. Nie, dzisiaj nie będzie o herbacie. Zaparzam sobie tak, garść czarnego złota i wracam do lektur. Jeszcze raz– czytam, to do czego sięgnęłam i odpoczywam. Leniwa niedziela także jest potrzebna, wszak neuronalia pracują nieprzerwanie i równie pracowicie kiedy to zajmują się rozwiązaniem jakiegoś nader ważkiego i ważnego problemu, zwoje są obciążone tylko nieznacznie bardziej! Seneka Młodszy miał powiedzieć kiedyś:

Jeśli ktoś chce dotrzeć do określonego miejsca, niech wybierze jedną drogę i nie zastanawia się nad innymi, ponieważ nie byłaby to podróż, lecz włóczęga.

Nie, nie zgadzam się z nim. Niezastanawianie się nad możliwościami, to błąd, to duży wiel- wielobłąd- chociaż rozumiem, co S mógł rozumieć pod tym pojęciem, mógł, bo przecież nie jestem nim (o Losie! Na szczęście), więc zapisuje to co wyczytuję na mankietach własnych- owo nie zastanawianie się niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw. Może i biegu, ale czy tu nie galopiada konia na trasie Morskiego Oka? Nie tylko wyklucza nie tylko, jakby się mogło wydawać na pierwszy rzut ok, oka: refleksje, namysł, ale także: co bardziej istotne – nie tylko dlatego, że nieuniknione, popełnianie błędów, smaga wymaganiami, i pieści ,i rani nawoływaniem, napominaniem bądź doskonał-y/a. Inaczej nie wypada. (A jeśli wypada, to znaczy, że wada, i trza naprawić, szybko, biegusiem).

Poczucie humoru. (nie nie chodzi tu o homeostazę płynów ustrojowych) I chociaż aspekt jest na tyle poważny, że zasługuje na oddzielny artykuł to wspomnę tylko, że ta, to kolejna wyrugowana kwestia z tegoż spojrzenia, kiedy to wpadniemy w koleiny zapatrzenia, które „proponuje” nam Seneka. Jakże ważne nie tylko ze społecznej perspektywy. Obecne jest wszędzie nawet- jakby się wydawało w dziedzinach niezwiązanych, np w takiej to muzyce, i to tej, (nie)którzy/(nie)które nazywają określają ją poważną. Skojawrzeniem pierwszym jest oczywiście: Scherzo. Zabawa w muzyce ma bardzo długie tradycje, tak i znaleźć możemy je np w tej, która tworzona była w wiekach średnich, kiedy to ulegała bardzo dużym przemianom, i można powiedzieć usamodzielniła się stanowiąc nie tylko jedną ze sztuk. A, idąc jeszcze dalej, głębiej bardziej jako „twórczyni sensu” żart i muzyka tworzą nierozłączny duet. Oczywiście, nie jedyny. Takie utwory można odnaleźć już w średniowieczu. Tropem rozpoznawczym będzie akcent ironii, który wplątany został w pary i tury nie przepadkiem. Tak wiem, owe Scherzo nam,obecnie może na myśl przywodzić coś zgoła, odmiennego za sprawą Beethovena i- oczywiście- Chopina, napracował się nad tym zwłaszcza ostatni chłopina wkładając niezmordowanie dramatyczne nuty, tak, można powiedzieć: taki mamy klimat. Jednak grzebiąc i przewalając daty i graty dziejów, spokojnie można dowlec się do komedii greckiej, czyli jeszcze wcześniej. Kłania się głęboko okres klasyczny. A umiejscawiając jeszcze dokładniej, chodzi o uroczystości wydawana na cześć Dionizosa. Gdzie wybuchały i salwy śmiechu podlewane to farsą, czy parodią nie, nie tylko winne temu wino było, które lało się strumieniami. Potem łagodnym krokiem można by przejść do rzeczonego już średniowiecza i rozwoju miast, tak miast. Wspomnieć nie tyle, albo nie tylko o misteriach ale również o komedii dell’arte i Wielkim Testamencie autorstwa Francoisa Villona… Holenderski historyk i językoznawca Johan Huizinga pisał kiedyś, że zabawa jest starsza od kultury, że to w niej nabywamy różnorakie umiejętności i rozwijamy je.

Zagalopowałam się, coś mi ścierpła czcionka, i nieco- się zdyszała. Miały być myśli luzem. O tym jak bardzo często lubimy wymawiać się tym, że jesteśmy zajęci (bo nie przystoi inaczej) nawet jeśli tak jest, to jest to także powód do wstydu i wskaźnik pewnej ułomności. Jak często mydli się to pojęcie z byciem efektywnym, ą. Choć i od tego należy brać urlop. A przede wszystkim o tym, że nie tylko warto, i nie tylko trzeba, ale można odpoczywać. Daj, ać ja pobruszę, a ty skocz do piwnicy po piwo. Powiedział Jaskier do córki Bartnika, a… A… może, był ktoś wcześniej?:) To ja idę stąd. Mierzwić czule moje neuronalia własne.


Ahooj! Do czwartku, albo do prędzej, jeśli napiszesz coś w komentarzach. 🙂


#mysliluzem
Wykorzystana grafika: Medytujący mnich i Rembrandt, Paryż, Luwr, olej na desce, źródło.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s