[518]. Don’t Stop Me Now. Zgryz? Nie, nie zgryz,dodatkowe siekacze, czterooktawowy, i bary(i)_t(on czyli: Show must go) on…

[Quenn, Live at Aid 1985, źródło]

Wtedy było już oczywiste, że jego dni są policzone, ale on chciał prowadzić nadal normalne życie i tworzyć. Powiedział: „Piszcie dla mnie i nagrywajmy. Dokończycie, kiedy mnie już nie będzie”. Potrafił wspaniale pogodzić się z losem.(…) Nie czuł się dobrze, ale jeśli było trzeba, pytał: „Potrzebujemy wokalu? Zaśpiewam.” Wypijał kilka kieliszków wódki, opierał się na biurku i śpiewał zachwycająco, z wielką pasją i siłą. Dopóki nie padł ze zmęczenia. Myślę o nim cały czas. Nie ma dnia, żebym o nim w jakiś sposób choć raz nie pomyślał.

[Brianem Mayem, rozmowiał Neil McCornick, The Daily Telegraph, tłum. Forum, 10 października 2011 r.-wspominając ostatnią sesję nagraniową Queen z-uwaga- 1991 roku]

Dokładnie pamiętam moment kiedy się dowiedziałam, że frontman Queen zmarł na Aids, a chwilę przedtem, że ma doświadczenie życia z tą chorobą. Pamiętam rozmowy toczące się przy stole. I szok, tak szok. I smak tamtych chwil.

Wcale nie chciałam iść na Bohemian- Bohemian, że co- Rhapsody,a jak zobaczyłam zwiastun, to -jak to się mówi- obudził mnie, ale nie przekonał. Pomyślałam sobie kolejna biografia… Sięganie do sentymentów osób co na karku mają 30-50 plus vat. No, ale gdy polecono, że warto iść. To także uczyniłam… I nie zawiodłam się, co więcej, tak – z rzadka to piszę, wróciłam ukontentowana chwycona za zachwyt, a jeśli chodzi o obrazy, to tak, mój próg, czy też poprzeczka jest postawiona wysoko, i to bardzo. I nie, nie jestem fanką Freddy’ego, czy Królowej, choć moje lata nasiąkały powoli gdzieś obok, jego głosem, riffami Brajana Maya…Całkiem przepadkiem, przypadkiem.

I tak, niektóre osoby mogą powiedzieć, że to hagiografia i do tego nie zgodna z faktami…

To po kolei bo się nie sklei, ale ważne by płynęło, by flow było. Nie, nie jestem na wrząco, a nawet na bieżąco z biografią Farrokha Bulsarii, o ile wiem to, że Freddie nie zapoznał Briana, czy Rogera przy vanie po ich koncercie —Smile, po którym to mieli pożegnać się z Timem Stafellem. Nastąpiło to trochę wcześniej (spotkanie, nie pożegnanie), co więcej to ten ostatni miał polecić swojego następcę. I tak, tak, właśnie Freddiego. Druga nieścisłość: A Night at the Opera, to nie moment rozstania się zespołu. I – co z tym związane – skruszony powrót Mercury’ego. Do tego w tempie fantastycznie ekspresowym teleportujemy się do roku 1980, wiadomo, że Królewscy nagrali kilka wyśmienitych płyt w międzyczasie, ale trzeba było coś wybrać(We Will Rock You pojawi się później niż ukazane jest to w filmie, data jej premiery [1977]. Zresztą nie tylko to, bo przecież w chwili gdy grano koncert na Wembley to Mercury nie mógł jeszcze poznać diagnozy, nastąpiło to dwa lata później, a co dopiero jej przepracować, czy się z nią pogodzić…Nie,nie był to też jego ostatni koncert- co zdaje się sugerować scenarzysta- ale niektórzy twierdzą, że mimo kiepskiego nagłośnienia, najlepszy. Jak to często bywa w historii muzyki (przykład z innej party_tury, beczki znaczy).

Co więcej, w tym składzie występowali do 1987 roku, a albumy nagrywali jeszcze dłużej, niemalże do śmierci wokalisty 1991 roku. Sam przestał tworzyć miesiąc przed śmiercią.

Kolejna sprawa: czy Ray Foster istniał rzeczywiście? Nie wiem. Za to jestem przekonana, że Roger Taylor nagrał solowe albumy sztuk dwa (a dokładnie singiel i album) tak, poza królewską działalnością, a kontakty z wytwórnią EMI nie zostały zerwane).

Jedni powiedzą hagiografia, drugie zawtórują: wizja. A mnie się obraz podobał. Dźwięk, montaż, światło, rekwizyty. Tak narracja mogła być poprowadzona jeśli nie w inny sposób, to nieco odmiennie mogły być rozłożone akcenty, zakotwiczone w czasie- momencie historycznym, jeśli popatrzymy na dyskursy społeczne w tym czasie. Niemniej to co przekonuje to praca kamery, montaż, muzyka ofcourse!- I tak, gra aktorska. Chociaż, spotkałam się, z opinią, że gdyby nie charakteryzacja to odtwórca głównej roli by popłynął. Spotkałam i (o)minęłam. Noooo, nawet jeśli by popłynął to byłby to na rekord. Nie wiem, kto uczył Rami Malek’a ruchu scenicznego i charakterystycznych dla Mercury’ego gestów, ale wyszło bardziej niż wyśmienicie. W żadnym calu nie przerysowując, a oddając istotę. Zgryz to zgryz, ale przez cały czas mówiłam, facet, rozluźnij barki, bo masz je w uszach. Do tego flow,,ruch bioder, postawa, mimika. Nie, nie tylko Freddie, ale reszta zespołu oddana wiernie. I to zachwyca, przynajmniej mnie.

Możesz powiedzieć sentymenty, albo senty-menty, twierdzę, że warto iść do kina nie tylko dla czterooktawowego barytonu, głosu wokalisty (jednak z tego co kojarzy moje własne ucho nie był to głos Freddiego), czy odkurzenia własnych wspomnień. Znajdujemy detale, takie jak otwarcie: czołówka studia 20th Century Fox i nie rzadne tam fan0fan-funfary, ale: konsternacja: brzmienie gitar_owe: nie owe, bo to Briana Maya…?

Można by napisać: Don’t Stop Me Now…Obraz mógł nie powstać, a to trwało to długo, bo nieco ponad dekadę. Czy się udało, czy było warto? Było, jasne, że było.

May – w jeden ze scen- mówi, że chce by publiczność miała swoją piosenkę, tutaj- muzyka była najważniejszym aktorką, jak na Queen przystało, na szczęście.

Przy- i za- miarki do obrazu trwały ponad dekadę. Czy się udało, czy było warto? Było, jasne. May – w jeden ze scen- mówi, że chce by publiczność miała swoją piosenkę, tutaj- muzyka była najważniejszym aktorką, jak na Queen przystało, na szczęście.

Tyle napisałam o niezgodności faktograficznej. A zauważyliście może (jeśli oglądałyście/ oglądaliście) replikę Wembley z 1985 roku?Aż trudno uwierzyć,to nie oryginał, a tłumy i energia koncertó/w? Majstersztyk! I tak, naprawdę kubki Pepsi stały na fortepianie wokalisty, to nie lokowanie produktu. „Szczegóły” są odwzorowane wyśmienicie.

Czy obraz pokazuje drogę poszukiwania tożsamości przez Freddiego? Nie. Czy tłumaczy fenomen zespołu? Nie sądzę. Pytanie, czego oczekujemy, w danym momencie.

Są takie filmy, które warto zobaczyć tylko na sali kinowej, i ten należy właśnie do nich. Czy iść? Koniecznie, może on być wyjściem do rozmowy, okazją do odświeżenia sobie muzyki- bo co by nie napisać, to klasyka, albo moment(em) nieskrępowanej roz…Ryyywki, co też dobrze smakuje. A może ktoś/ia chciał/a by sięgnąć po biografię? Naprawdę trudno mierzyć się z legendą. I zmieścić wszystko w stu dwudziestu minutach. Jeśli nie zachwyt, to co? To zauroczenie, piękne zauroczenie.

[ Piosnka – tytułowa? Queen – Bohemian Rhapsody (Official Video)-źródło].

A może już widziałaś, widziałeś film? Jak Ci się (nie) podobał? A która ze scen zapadła Ci w pamięć?  

I która z piosenek jest Twoją ulubioną, albo taką, która zapadła w pamięć…?

A może jednak taka wersja? Porównanie: Queen Live at LIVE AID Side By Side Comparison with Rami Malek (Bohemian Rhapsody 2018) źródło.

2 myśli na temat “[518]. Don’t Stop Me Now. Zgryz? Nie, nie zgryz,dodatkowe siekacze, czterooktawowy, i bary(i)_t(on czyli: Show must go) on…

  1. Kiedyś obejrzę na pewno. Ogólnie filmów oglądam mało, ale to będzie jedna z pozycji obowiązkowych. W marcu z małżonką udajemy się zaś na Queen symfonicznie. Queen to jeden z zespołów mojego dzieciństwa, który pozostał ze mną aż po dziś dzień i wracam do płyt regularnie.

    1. Także filmów oglądam bardzo mało, co widać chociażby po treściach na blogu. Chociaż książek czytam więcej, a tylko niektóre opisuje. Queen towarzyszyło mi we (wczesno)nastoletnim życiu, i tak jak Ty wracam do płyt. Zwłaszcza, że grają do dziś. Koniecznie dajcie znać jakie wrażenia z koncertu!!! Przyjemności życzę. :-). Jeśli zobaczysz/ zobaczycie film, to napisz proszę kilka słów.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s