[512]. Owca i bycie baranicą (nie mydlić z baraniną).

Bycie zajętą osobą jest bardzo modne, ale nie znaczy to wcale, że spędzamy swój czas pożytecznie, albo produktywnie. Często, choć nie zawsze, wręcz przeciwnie.

Co to w ogóle za wyrażenia spędzać, spędzać to tak jakby odganiać, albo pędzić, pędzić to można a) na złamanie karku (nie radzę, mamy jeden w standardzie i to tego marnie chroniony) albo b) bimber- to z kolei nie zdrowe…

Produktywność. Słowo, które robi zawrotną karierę, coraz częściej mówi się o zblokowanym czasie przeznaczonym na wykonanie pewnych zadań, i słusznie, a jeśli nie słusznie, to często celnie. Tylko jeśli tak kwitniesz, przed komputerem, nie masz wrażenia, że zapuszczasz jeśli nie korzenie to pędy  i… Spinasz się coraz to bardziej przyjmując niefizjologiczną pozycję, dzięki czemu napięcie odkłada się w najmniej odpowiednich miejscach, najbardziej u Ciebie wrażliwych, a potem tu stryka, tam boli i karnawał bólu gotowy… Można przegiąć w drugą stronę (nie że bierną) tylko bardziej zastaną. A z pewnością zasiedzianą….

 

A to wielka umiejętność umieć odpoczywać.
[Wiesław Myśliwski].

 

Czasami jestem baranicą, naprawdę, a jeśli nie to właśnie tak się zachowuję. Jak owca. I nie chodzi  o to, że to właśnie owo zwierzę, jeśli  odpłynie od stada, ponownie przygarnięta potrafi tak poprowadzić, żeby poszło za nią, ale chodzi o to, a raczej siedzi (a że wiadomo, że lepiej stać niż siedzieć, a najlepiej chodzić, bo jesteśmy uszyci z ruchu) to teraz zdarza mi się zakwitnąć w jednej pozie z książką, albo nad papierami, albo nad komputerem, dlatego zadbałam o to, co i Tobie chciałam poradzić zainwestowanie w program zewnętrzny, który doradzi nam odpoczynek, albo mikro przerwę. Ustawiamy zblokowany czas pracy, ustawiamy ilość przypomnień dźwiękowych, jak również długość krótkich przerw i odpoczynku jak również to, czy ekran ma być niedostępny, przez czas tego jak jesteśmy z dala od komputera, czy nie, dysponujemy raportem dziennym, naszych czynności. Programik działa w tle, nie jest zasobożerny.Ma ikonkę owcy. i mnogość ustawień.Można poprzebierać sobie kopytkami.  Oczywiście, nikt za nas nie wstanie od komputera, ale można sobie ułatwić życie. Po przebywać trochę w ciele, świadomie. Zachęcam. Do używania Workrave. Działa zarówno pod Linuksem jak i pod Windowsem.

Jak dobrze wstać to już kiedyś wspominałam.

Rób sobie mikro przerwy, i pytaj o samopoczucie  i o to co się dzieje z Twoim czasie teraz. To ważne. Mała różnica, która wprowadza wielką zmianę, jeśli tylko będzie konsekwentnie stosowana. Twoje Ciało i Twój umysł Ci podziękują, a co ważne możesz aplikować sobie bezpłatnie, nie trzeba iść do apteki. Z nikim nie konsultować. Nic. Zero.

W próbujesz? A może już praktykujesz?

 

A jaki jest Twój pomysł?

6 myśli na temat “[512]. Owca i bycie baranicą (nie mydlić z baraniną).

  1. To jest świetny pomysł i na pewno skorzystam z tej rekomendacji, bo jeśli chodzi o komputer, to mam tak, że jak się zapracuję, to nawet nie widzę tych upływających godzin, nawet głodu nie czuję i dopiero mnie z tego stanu wyrywa pulsowanie w głowie zwiastujące migrenę. A gdybym tak robiła przerwę, choćby na zrobienie sobie herbaty i siku, co godzinkę ( u mnie to wymaga zejścia po schodach, z poddasza, więc jest trochę fatygi), to może by wystarczyło, żeby do migreny nie dopuścić…

    1. Miałam ten sam problem. Dlatego wiem, o czym piszesz. Chodzi o to, że jeśli długo siedzimy w jednej pozycji, to nawet jeśli, wyjściowa była dobra, to szybko mięśnie się męczą, i przyjmujemy pozycję nawykową, często taką, która nas nie wspiera. Stanowiska pracy, bardzo często nie są ergonomicznie urządzane gdyż, ludzie -czyli my są różnej budowy, i to bardzo często zależy właśnie od nas, od nawyków, schematów ruchowych, pozycji siedzenia, świadomości ciała. Mnie program wspiera, ale tak jak wspominamy, nie wykonuje zadań. Będzie miło jak dasz znać, jak się sprawdza. Chcę by to miejsce, które razem tworzymy było pomocne, i pełne użytkowej wiedzy, z odrobiną humoru (nie mydlić z płynami ustrojowymi) garścią refleksji i sztuki. Ot, pełna kultura!

  2. Każdy kij ma dwa końce. Przerwa pięciominutowa może potem wymagać piętnastu minut na powrót do tego, nad czym byliśmy skupieni (pisałem o tym kiedyś, na samym początku blogu: https://xpil.eu/programowanie-rozpraszane/). Dlatego czasem – chociaż cztery litery bolą a kark im wtóruje – pozwalam sobie na maratony po 4-5-6 godzin przed komputerem, non-stop. Nie zdarza się to zbyt często (może raz, dwa razy w miesiącu, może rzadziej) i na ogół wtedy, gdy jakiś projekt w kołchozie okaże się na tyle ciekawy, że mnie po prostu „wessie”.

    We wszystkie inne dni oczywiście praktykuję regularne, cogodzinne, pięciominutowe przerwy, podczas których wstaję, spaceruję, patrzę na zielone, prze- i roz-ciągam się, macham kończynami a czasem nawet podskakuję żeby sprawdzić, czy grawitacja ciągle grawituje (czy co one tam robią, te grawitacje).

    O Workrave nie słyszałem (tzn. aż do dziś). Ikonka owcy brzmi intrygująco. Bardzo po irlandzku. Może zerknę. Jak już znajdę wolną chwilę!

    1. Zgadzam się z Tobą. Umysł to przedziwne urządzenie potrzebuje na rozruch od 15 do 20 minut, by wejść w tryby, a otoczenie nie jest wcale przeźroczyste. I także oddziałuje na nas.
      W Workave, wpiera działanie z mojej strony to, że można sobie ustawić ilość mikro przerw i i ich długość np ostatnio siedzę przez długi czas przy komputerze, i nastawiam sobie po minucie, dwie, tak by tylko wstać i się rozciągnąć. yto co piszesz, Renyu żeby pamiętać o swoim ciele. O fizjologii, o potrzebach. Przejść się, tak żeby płyn stawowy doszedł do stawów i je „naoliwił” to nie musi być rzewny ton mary, maraton znaczy, Tak jak piszesz, popatrzeć gdzieś w dal na zielone. Chodzi o to, żeby wiedzieć jak siedzieć, i to robić.

      Program za nas nic nie zrobi, na szczęście, a i tak zwoje między uszami też są potrzebne, żeby nie odlecieć, w jakieś długie spacery nie z tej ery, ale z tego świata, i wrócić do pracy.

  3. A mnie do myślenia potrzebne jest chodzenie. Niestety, czasem do rozmowy też, i do tego muszę trzymać ręce na wodzy, bo są jak wiatraki żyjące własnym życiem. 30 minut to wszystko co moje ciało wytrzyma w jednej pozycji, a później muszę się ruszyć .

    1. Cześć, miło Cię widzieć! Często chodzę jak rozmawiam przez telefon… Co do zmiany pozycji, to mam tak, że owszem 30 minut wytrzymam, i jakoś zaczynam się kręcić, ale właśnie, u mnie jest ale, mimo tego kręcenia, nic z tego nie wychodzi, poza wierceniem się. I dlatego potrzebna mi jest pamięć zewnętrzna. Stąd aplikacja. Często teraz wstaję już przed dzwonkiem, ale nie było tak zawsze, i tak, zdarza mi się jeszcze zapomnieć. Zwłaszcza jeśli się zajmę czymś co mnie pochłonie. Co do rozmowy, to często używam rąk gdy stoję i prowadzę dialog, albo: dialog sam się zdarza, i to mówią osoby postronne.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s