[507]. Ku pokrzepieniu (nie tylko) serc: „Muzeum figur woskowych”, czyli: mam to w… Nosie (niestety!) (#szczelin w szczegółach dalszy ciąg).

[Kości twarzoczaszki człowieka strony lewej z widoczną otwartą od strony bocznej zatoką szczękową.
[Kości twarzoczaszki człowieka strony lewej z widoczną otwartą od strony bocznej zatoką szczękową.Henry Vandyke Carter – Henry Gray (1918) Anatomy of the Human Body ,źródło].

 

Tekst ten dedykuję wszystkim niezmiernie… Pociągającym… Czyli zasmarkanym! Kichajcie na wszystko i czytajcie, teraz i wszędzie:  niech Wam czcionka lepką,  lekką będzie.

 

 

Jeśli miałbyś w domu czworonoga, to zauważyłbyś że pies lub kot przeziębia się rzadziej (i to o wiele!) niż dwunożn-y/a Pan/i -a -kontynuuję swą wypowiedź -większość ludzi przechodzi dwa do pięciu przeziębień (w asortyment (nie)przyjemności wliczam także zapalenie zatok przynosowych) w ciągu dwunastu miesięcy, tyle statystyki. Dlaczego tak właśnie jest? Słyszę jękliwe zdanie wykwit wśród katariad. Oto dzisiejszy temat. Przewodni, choć zapchany, zakichany i diabli wiedzą jaki jeszcze. Ponoć wart uwagi. (I nie chodzi o te w dzienniczku- prędzej jakaś recepta by się przydała) aua.

A no, anatomia,  taki mamy klimat!, Oooo nie, nie klimat to zostawmy w spokoju. Taki, a nie inny system „hydrauliczny” odprowadzenia —wyartykułujmy to głośno: śluzu. — To tak jak remonty dróg w Polsce.

Jeden z ważnych przewodów, mających za zadanie odprowadzić ropę (i nie chodzi o tę z Kataru) i inne płyny zbędne, czy niepożądane, jest zlokalizowany u góry zatok szczękowych, więc tych największych — znajdują się w trzonie kości szczękowej. Piekielnie wysoko. No, ale to nie koniec, przecież wszystko doprawione jest grawitacją. A tu trzeba odprowadzać śluz ku… Górze. Jakże te rzęski, muszą się napracować, namachać i nawalcować wachlować. Do tego kurz, a wiadomo, że jego skład to w osiemdziesięciu procentach naskórek domowników, ten, który zostaje zmieniony, zrzucony. drobiny i inne przyprawy. Lepkie to wszystko, ale nie lekkie. I jeszcze ten objazd hydrauliczny. Nie wróży do dobrze. W różę- hydraulik… (a raczej w rurce,cieniutkich kanalikach) I polska hydrauliczka tu nie pomoże, żadna wróżba, chociaż to nie ślepa uliczka, tylko taka wyyysoko położona ona.

Rhinowirusy—czyli te cholerstwa, które (najczęściej, najgęściej) transportują katar  i inne przyjemności do n  a s z y c h   w ł a s n y c h organizmów mogą przetrwać nawet d o   t  r z e c h godzin poza ludzkim ciałem,by potem rozgościć się w trzewiach takie bestie,ach! Biorą nas na przeczekanie. Tacy zasmarkani pasażerowie na grypę,na  gapę, ot co!

To znaczy, nie jedyni, bo jest i katar alergiczny, i bakteryjny. I nie ma tu nic o rzeczy kolor wydzieliny…Jakże często, jakże gęsto gramy w zielone! Chociaż to nie gramy, a litry, nie rzadko, także przy infekcji wirusowej. To taki kolejny jego level.  (Poziom gdy zalegamy banalnie horyzontalnie). Zagęszczenie stanu zapalnego, złuszczonego nabłonka. Manifestacja, ot, co! A zażycie antybiotyku nie skraca jej trwania, lecz może przyczynić się do tego, drobnoustrojstwa, się uodpornią na dany szczep leku.  Wspomniane rhinowirusy to  główni sponsorzy nie tylko  przeziębień i przyległych do nich uciążliwości, ale także większości objawów chorób płucnych przy innych- o znacznie poważniejszym przebiegu, i (niestety)  przewlekle trwających chorobach układu- o którym tu mowa- oddechowego…

W warunkach sztucznych, naukowczynie i naukowcy wychorowali, wróć, wyhodowali o we wirusy po raz pierwszy dopiero  w latach sześćdziesiątych dwudziestego wieku. I odkryli, że namnażają się o wiele szybciej jeśli temperatura otoczenia, w jakiej przebywają (rhinowirusy, a nie naukowcy) jest niższa niż ta w ciele człowieka, ale różnica ta to ledwie klika stopni. Stopni do piekła, chociaż zimno, stopni nie ciekawości, a ciekłości i wściekłości i gorączki jakią funduje nam przeziębienie. (Wtedy gdy jest zimniej, i kiedy na przykład przemarzniemy nasza odpowiedź autoimmunologiczna jest o wiele słabsza, a zarazki teraz-zaraz, albo: zaraz-potem) potem gdy spłyniemy potem, szturmują nasz organizm, a straży jakby mniej, i jakby taka bardziej anemiczna, wątła, wątpliwa i niewyraźna. Dlatego też właśnie wtedy mamy większą szanse na (nie)zaprzyjaźnienie się z (zapamiętajmy tę nazwę) rhinowirusami. Odpłynęłam za bardzo w temacie, zawińmy zatem do zatoki! Nie lejmy wody, kataru po próchnicy próżnicy!

 

Pytanie za sto punktów. ( I nie będą to punkty karne-biorąc pod uwagę objazdy to nie grozi nam przekroczenie prędkości odprowadzania śluzu i innych nieprzyjemności).  Dlaczego zatem  system ten (mowa o standardowym odprowadzeniu śluzu) trafił do górnej części zatok szczękowych?

A no dlatego, że chociaż czujemy pismo nosem, to dla nas, ludzi w odróżnieniu od innych naczelnych,i nie chodzi mi o dziennikarzy/ dziennikarki, ani blogerów/ blogerki- nie, nie te gierki, zmysł powonienia nie jest dla naszego gatunku głównym, tym, na którym polegamy. Co widać na przykładzie budowy ludzkiej twarzy. Nauczyliśmy się polegać na innych zmysłach na równowadze, czuciu głębokim, wzroku (chociaż czasami czarno to widzę), słuchu (by słuch po nas nie zaginął, ginął auć) Nie ma u nas miejsca na wypełnione receptorami puste przestrzenie. W kiepskich żartach, niektórzy z nas mówią o przedstawiciel(k)ach gatunku i pustych przestrzeniach między uszami, ale nie o tym dziś. Wiele mechanizmów trzeba było upakować w krótkiej twarzy homo sapie, a sapię i chrapię jeszcze bardziej gdy zatoki niedrożne.

Zauważyłyście, że gibony, czy orangutany nie mają górnej pary zatok i jest o  k?W odróżnieniu do afrykańskich kuzynek i kuzynów (goryli i szympansów) i -oczywiście – ludzi.Co więcej ich wyposażenie się różni, także w rozmiarze. Mają mniejsze zatoki dolne, i hydraulika działa zgodnie z kierunkiem grawitacji.Można? Można!

Dlaczego więc musiano stłoczyć tyle na tak małej przestrzeni? Skoro nic nie zyskano. Przewody, którymi odprowadzane są płyny niepożądane są drobniejsze, mamy nie tylko mniejsze łuki zębowe i brwiowe i są one bardziej spłaszczone, a jeszcze na domiar złego, czy dobrego, kształt twarzy uległ zmianie, po prostu się skróciła. Tłumaczę patrząc w szkliste oczy, i podając kolejną parę chusteczek, które prędzej  za chwilę niż za dwie, przestaną być higieniczne.

To upchnięcie wielu kwestii na tak małej przestrzeni było konieczne by zrobić miejsce dla tego co masz między uszami.

—Dla wosku? Muzeum figur woskowych, takie wróżenie z…

— przerywam patrząc z politowaniem- i kończę: nie,nie  dla mózgu.

Rybi nos nie jest zaprzęgnięty jak u człowieka do pełnienia funkcji oddechowej tylko węchową. I nie  jest połączony z jamą ustną. Pocieszam, choć to pewnie marne, niezgrabne, ale jeszcze przyszło mi do głowy, czyli do owej przestrzeni między uszami, że noworodek przez pierwszy miesiąc życia (a tak naprawdę przez tygodni sześć) oddycha tylko i wyłącznie przez nos, ale na nic moje pocieszenia, więc kończę, pozdrawiając wszystkich, nie tylko zasmarkanych.

 

#szczelin w szczegółach dalszy ciąg.

6 myśli na temat “[507]. Ku pokrzepieniu (nie tylko) serc: „Muzeum figur woskowych”, czyli: mam to w… Nosie (niestety!) (#szczelin w szczegółach dalszy ciąg).

    1. Dziękuję bardzo. Cieszy mnie, że to zauważasz, i że o tym piszesz, to taka iskierka, mówiąca pisz dalej. 🙂 Organizm człowieka jest fascynujący!

      Niech Twój dzień będzie słoneczny, na przekór aurze. :-). Nie wiem, czy pijasz kawę, ale jeśli tak, to przy najbliższym kubku, albo filiżance pomyśl o mnie ciepło. Właśnie sobie szykuję i przesyłam ciepłe myśli!

      1. Kawa to mój ulubiony napój! Właśnie spożywam ją i zastanawiam się czy przeciwstawić się aurze i pójść na spacer. Tymczasem dzięki za ciepłe myśli, przesyłam wzajemne siedząc przy rozgrzanym, gorącym piecyku.

        1. Uwielbiam kawę. Jej ziarna, jak byłam mała to lubiłam mielić ją w takich topornych (z dzisiejszej perspektywy patrząc) młynkach, patrzeć na ziarna, o zapachu nie wspominając. Dzisiaj z przyjemnością patrzę na jej ekstrakcje, preinfuzje. Tutaj znajduje się chyba ostatni tekst o kawie jaki napisałam, a na końcu a na końcu istnieje spis poprzednich w tym temacie. Lubię ruch. Jego świadomość, możliwość wykonywania kroku. Spacer jest świetnym antidotum na chandrę bo podczas niego wydzielają się min. edorfiny. Napisałam też tekst, o tym, że ludzie są uszyci z ruchu: https://5000lib.wordpress.com/2016/07/09/2371-alleee-o-co-chlodzi-biega-chooodzi-szczelin-w-szczegolach-dalszy-ciag-2-albo-uszyci-z-ruchu/ Jeśli masz okazję, to bym skorzystała i się przeszła, chociaż na piętnaście minut. To nie tylko doskonałe ćwiczenie dla ciała, ale także dla psychiki. Jestem przekonana, że jest naturalnym lekiem. Do tego można obserwować niebo i krajobraz.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s