(9/30). Po co i na co.(#iskierki).

[żarówka ze szklaną bańką, źródło zdjęcia] #BoŚwiatJestCiekawy!
Idea, kojarzenia piękna z proporcją to rzecz bardzo, bardzo starta i stara.

W świecie, który teraz nazywamy starożytnym, jednym tchem wymieniało się słodycz światła (i barwy). Taki Tales, czy Anaksymenes, poszukiwali prazasady świata. Co więcej każdy z nich ją znalazł! (Inną).

Postrzegali świat nie tylko w sposób holistyczny, ale co z tym związany wpisany, czy tworzony w określone formy. Ta zaś może być pochodną Piękna.  Pitagoras, ten sam ze sławnych swojego czasu podręczników do matematyki w polskich szkołach, którego tytuł głosił, że i Ty możesz zostać Pitagorasem, sam był żonglował (filozof, a nie podręcznik) takimi dziedzinami (oprócz wspomnianej królowej bez Nobla) jak kosmologia, nauki przyrodnicze, czy estetykę. Redaktorzy chyba za wysoko zawiesili poprzeczkę, nawet jeśli (nie) była ona styczną prostą, albo chociaż odcinkiem. Podręcznik można było by schować pod ręcznik, albo stanąć na nim, bo czy na wysokości zadania matematycznego? Po(d)rzuciwszy refleksje (i dygresje) zauważmy, że Pitagoras podobnież dużo podróżował np na tereny dzisiejszego Egiptu, tam pobierał był korepetycję z matematyki- to on pierwszy chciał zamknąć świat w liczbach, a w zasadzie, jednej, jako koncepcji- istoty świata,wedle której tenże jest skonstruowany. To porządek, który nadaje ład, w który można wpisać świat. Dzięki czemu można objąć (także i miarą) złożoność rzeczywistości.

Tak zrodziła się matematyczna zasada postrzegania piękna. To często powtarzane stwierdzenie. Idźmy głębiej. Filolaos z Koryntu mówił tak: wszystkie znane nam rzeczy posiadają liczbę bez niej nie było by możliwe ich poznanie, ale także wyodrębnienie z niebytu, pomyślenie. I tak można żonglować przez daty, epoki, spojrzenia, albo ograniczyć się tylko do pitagorejczyków, którzy jako pierwsi mieli ożenić matematykę i w nią wpisane z tonacjami muzycznymi. Badanie proporcji, z których zbudowane są interwały,zależności między długością struny, a wysokością dźwięku,ale także o rodzajach tonów, które rozróżniali i ich wpływu na ciało i psychikę człowieka. A gdzież w planach Platon splata rzeczy oczywistość pod platanem, gdy ta figle mu płata?

Gdzież nauki inne (jak np architektura z katedrami, fasadami kolumnami i odległościami? i jego traktat Timajos). Dalej iść w wieki średnie. By powróciły czkawką idee platońskie w epoce następnej, takich mistrzów jak Leonardo z Vinci… Miało być krótko. Dlatego nie będzie eseju. Zostawiam Cię z myślą Mayi Angelou:

Życia nie mierzy się ilością oddechów, ale ilością chwil, które zapierają dech w piersiach.

Nie chodzi przy tym o zdobywanie szczytów (górskich, czy ignorancji,mądr -i innej ości-  głupoty), ale o sposób patrzenia i dostrzegania. Czy widzimy piękno, w rzeczach, które mamy na wyciągnięcie wzroku, ręki dotyku, czy docenimy je tylko wtedy, gdy zostanie nam to odebrane? Po co czekać? I na co?

 

#iskierki,

do przeczytania i skomentowania o(d) 17.00

2 myśli na temat “(9/30). Po co i na co.(#iskierki).

  1. Wiem, że to skojarzenie nieco niepoprawne, ale ten cytat zawsze mnie sprowadza na tok muzyczno-filmowy –> Take My Breath Away –> Top Gun –> Danger Zone.

Odpowiedz na qbuspozera Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s