[467]. Garść. (albo: Bar -i to ten- w Folies-Bergere).

– Czym to ja się spodziewał Pić z takimi jak wy

Pierwszy będzie mi śpiewał Drugi będzie mi wył

Cyk, kompania na zdrowie Pijmy głębokim szkłem

Ja wam dzisiaj o sobie opowiem

W barze „Pod zdechłym psem” –

[Bar pod zdechłym psem, Władysław Broniewski].

Ostatnio mało mnie tutaj. Chociaż nie, jestem tutaj, zaglądam, odpowiadam. I jestem. Dzisiaj będzie, krótko, choć moim zdaniem, jednym- temat wart rozwarcia, rozdarcia, rozwinięcia.

 

 

[Nawiązanie do obrazu zaczerpnięty zeń także tytuł: Bar w Folies-Bergere, Jacek Kaczmarski, źródło nagrania],

Chciałam podzielić się z Tobą pięcioma mitami dotyczącymi tak zwanego rozwoju osobistego. W ujęciu popularno-amerykańskim. Taka garść.

 

Zawsze możesz wszystko. raczej: zawsze wiąż miąższ we wszystko.

Ileż to razy to usłyszałam? Ileż to razy w to uwierzyłam? Nie zliczę.Niczym mantra. Zgrana płyta.  To chyba pierwsza kojąca myśl, w którą chcemy w jakimś strupniu, chociaż wierzyć, że można zawsze zacząć od nowa, od zera, i osiągnąć wszystko.Wszystko? Nie, chociaż brzmi to bardzo niepopularnie, nie można osiągnąć wszystkiego (chociaż nie jest to usprawiedliwienie niepodjęcia pracy i odpowiedzialności nad własnym rozwojem osobistym). Nie, nie wszystko zależy od nastawienia. I nie, nie każda osoba może mieć przywilej bycia kowalem (kowalką) własnego lo(to)su. bo…

Bieda to stan umysłu. Stań i postaw umysł na nogi, czyli

Od zera do bohatera, takie opowieści zdarzają się, ale wyjątek to nie reguła. A przecież nawet taka historia nie wyklucza tego, że bieda to nie jest stan umysłu. Świat, ten, w którym żyjemy na prawdę, a nie w marzeniach, pragnieniach i wyobrażeniach jest o wiele bardziej skomplikowany, złożony z wielu części składowych. I niestety, także niesprawiedliwy, już na starcie znajdujemy się z różnymi zasobami. Oczywiście są nawyki, np. prowadzenia budżetu domowego o czym już pisałam, które wspierają zarządzanie pieniędzmi, ale zamknięcie w zdaniu, że „bieda to stan umysłu” to nieporozumienie. Bieda to wynik działań systemowych, społecznych, wykraczających poza działania osobiste. Żyjemy w określonych warunkach, mamy takie, a nie inne możliwości, perspektywy, i przekonania, chociaż te ostatnie -oczywiście można wymienić, wyremontować, tyle nie po przeczytaniu poradnika „Myśl inaczej: wizualizuj bogactwo”.  Nie o samo użycie technik idzie, ale o zadanie sobie pytania, czym na prawdę jest bieda? Jakie mechanizmy i w jaki sposób funkcjonują, albo nie działają w prawidłowy sposób, przyczyniając się do utrwalenia stanu rzeczy?

 

Co Cię nie zabije to Cię wzmocni. Trzeba by było powiedzieć tak przy Lukrecji Borgii.

Super frustrujący (może być) ów frazes. Uff. Poważnie? A jeśli jednak zabije? A jeśli nie wzmocni. I nie przytaczać mi tu proszę osoby Thomasa Edisona, chyba, że ktoś/ia się zapozna wcześniej z jego historią, historią jego życia (i postępowania) na przykład wobec Nikoli Tesli. To lampka, świeczka, przepraszam, żarówka tegoż pierwszego przygasa, a nie,ona gaśnie. A tak przy okazji dziesięć tysięcy godzin do mistrzostwa w takim pojęciu jak jest przedstawiana (przeinaczana) także nie jest prawdziwa. To jedno z najbardziej szkodliwych zdań, i chyba, jedno z najczęściej powtarzanych.

 

Istnieje prosty przepis na sukces. To nie zeszyty Ćwierciakiewiczowej.

Nawet przepis na zupę pomidorową jest trudny, dla kogoś, kto nigdy wcześniej nie gotował. A co dopiero mówić, ba pisać o całożyciowej zmianie np nawyków. Nie, nie ma prostych recept. Przepis to jedno, a realizacja to drugie.

 

Dziękuj za wszystko co Ci się przytrafia, i bądź wdzięczny/a.

Tak, poważnie? Świetnie brzmi jak wyzwanie i obietnica w jednym. I pocieszenie, że wszystko jednak będzie dobrze. Próbuj to powiedzieć osobie, która, nie nie, nie posłużę się przykładem, drastycznie dramatycznym, chociaż i takie są, matka, która traci dzieci w wypadku. Napiszę tak, w gdy rozboli Cię ząb, przy pierwszej takiej okazji, pod żadnym pozorem nie bierz pigułki, a już na pewno nie idź do dentysty (i wcale nie dlatego, że jedna z osób parająca się tym zawodem, w przeszłości wymyśliła krzesło… Elektryczne) ale dlatego żebyś mógł, mogła oddać się kontemplacji i być wdzięczna/y za ten właśnie doznawany ból, a rozwiązanie pomyślne (to jest uśmierzenie go) można sobie przecież wizualizować, to kolejna fantastyczna technika…

 

Coś tu zgrzyta i nie chodzi o to w jaki sposób pracuje staw skroniowo- żuchwowy. A Ty z jakimi „złotymi sentencjami” rozwoju osobistego się spotkałeś, o jakie się potknęłaś?

 

Patrzę na pracę Édouarda (Maneta) i cóż, nie myślę w tej chwili o tym w jaki sposób pojmował rozwój osobisty. To oto mamy wycinek dziewiętnastowiecznego Paryża zastygnięty w kadrze. Przyuważony przypadkiem, przepadkiem przeoczony. Olej na płótnie. Jedyne dziewięćdziesiąt sześć na sto trzydzieści  centymetrów, a ileż historii? Z impetem wchodzimy nie tylko w impresjonizm, ale przede wszystkim w tygiel: kulturowy, idei, zmysłów. Świat nie stygnie a życie tętni. A Bar jest tego przykładem. Portret codzienności przyłapanej na wrzącym uczynku, i tak mamy na mankietach nie tylko zapisane daty, ale zasapane dni, ociekające minutami. Nowa Sztuka z przypiętymi do niej porządkującymi jej zmysły pojęciami jest tworzona w oparach (nie tylko w parach, ale i zespołowo, geometrycznie i nie statycznie, a estetycznie) spotkań i opowieści. A przestrzeń to nie zwykła, przestrzeń zabawy. I z takim właśnie przeznaczeniem.Skrojony pod potrzeby, od podszewki, to ciekawe, bo dopiero potem, potem lepkim, i nie rzadko cuchnącym, spływały minuty dymem papierosów i fajek, ale dopiero potem powstaną takie miejsca, ot pierwowzór. Zabawa jako akt ludyczny jest wynalazkiem zarówno starym, jak i nowym. Ot! Ale nie rozprasowawszy się wróćmy do IX dzielnicy Paryża. Tą pachnącą od gwaru rozmów. Młodości w starość przelewaną dojrzałą winę, wśród kielichów, szklanic, chybotliwych myśli i kroków stuk, sz(t)u(r)m. Tutaj, podobnie jak w Warszawie, historia leży na ulicy, u ich skrzyżowań, przykładu nie trzeba szukać (długo) Folies to przecież nie pierwotna nazwa miejsca schadzek, posiedzień i popijaw, wcześniej,  szyld odnosił się do miana jakie nosiła (z dumą) stara francuska rodzina. Nie,nie było to upamiętnienie, a przynajmniej nie takie na jakie liczyli – no bo przecież ów bar, to było miejsce, które mógłby opatrzyć swym wierszem(Bar pod zdechłym psem). Władysław (Broniewski)

Tam przychodziło się pić, nie rozważać ważko i wątpić. Wstąpić by pić. Nucić by nużyć. Dlatego miejsce to zyskało nowe miano, to, które dzisiaj znamy. Chociaż klimatu próżno szukać, bo to nie tylko ambrozja wysokoprocentowych napoi albo nadzieja, że się napoi tym trunkiem, a tu nadziać się można co najwyżej na kaca. Ale także akrobatyczne (nie to nie galopiada metaforiad) występy, albo operetkowe arie (i nie nie chodzi o łabędzi śpiew- tak na marginesie, albo po myślniku- łabędzie są nieme, a ich arie przedśmiertne są tylko i wyłącznie legendą, ptaki owe wydobywają z gardeł tylko syk). Czyż można przyrównać to, co się działo przed paryskim brukiem, do tego co bywało w nadwiślańskiej Adrii? Jeśli by przytoczyć tylko Hiseohine Backer z jej Banana dance, to wyprano tam nie lada harce, a to co się pod ladą działo, z tym różnie bywało, zależy jak zabujało.Dlaczego tak się rozwodzę nad – jakby to mogła nazwać Elżbieta Orzeszkowa, opisem przyrody- a raczej oko liczności, no bez wątpienia i bez liku pośród gwaru pośród krzyku, jest na czym wzrok zawiesić. A przynajmniej, było gdy (się)  bywało. Wśród artystów, urzędników (szczebla wyższego) prawników, adwokatów, znudzonych szarością dziennikarzy, panów i panien lekkich obyczajów szarpiących głodne godziny czekających co się jeszcze zdarzy, w objęciach obojętności tekstyliów, nagości, uff i kurzu.

 

[Bar w Folies-Bergere,Édouard Manet , olej na płótnie, 96×130 cm, Courtauld Gallery, źródło].

Zastanawiam się, czy Suzon,  barmanka i modelkamalarza, ta znudzona i znużona postać, co przyszła sobie tu nie tylko postać, a w żadnym razie nie posiedzieć, była odpowiednio zmotywowana do pracy? Czy mała świadomość, że może osiągnąć wszystko i sięgnąć po wszystko, i nie chłodzi o kolorowe trunki?

 

Czy to zdjęcie zajęcia jej życia? Czy ma doń odpowiednie zacię, za zacię, zacięcie? Czy angażuje się wystarczająco i zawzięcie? Czy kiedy przyjmowano ją na etat, to pytano gdzie się widzi za dziesięć lat i o plan rozwoju firmy? A może jednak, tak? Stąd nieobecny ów wzrok? Może naczytała się ciurkiem bzdur, o tym, że jednak czy na boku, czy na wznak, może osiągnąć wszystko, nie sięgając jednocześnie po marę w szle dżin zaklęty dla ośmielenia, czy zachęty? Zamyślona zapracowaniem nie zmyślona, najwyraźniej niewyraźnie realna. Acz, nie często dostrzegana, (nie)widoczna. Należąca do  dwóch światów. I do żadnego równocześnie. Melancholia, czy negocjacja? Impresjonizm zanurzony w znużeniu godzin człowieka niewidocznego na co dzień.  Mijanych bezwiednie samotności, intymności, obecności. Scenografia także nie sprzyja skojawrzeniom. Obraz palimpsest.

 

Chociażby Panien dworskich. Do których nie bez powodu często jest porównywany ze względu na technikę wykonania. A bardziej, tego co się (nie) odbija w lustrze, czy odbić nie może? Obrazy świadome same siebie.

A z drugiej strony nawiązanie do platońskiej jaskini. Mane wzorował się na Velaskezie, którego ubóstwiał.  Z drugiej strony jeśli powrócić do obrazu paryżanina W odbiciu lustrzanym mężczyzna stoi naprzeciw Suzon,  dlaczego nie widzimy jego pleców? A odbicie jej (pleców) jest mocno pochylone, i przesunięte w prawą strony, a może to dwie barmanki? To rodzaj dialogu- gry, bohaterka przygląda się temu, co my możemy pojąć tylko dzięki temu gdy przyjrzymy i przejrzejemy i przedrzemy się przez to co co widać w tle. To zaprzeczenie melancholii. Chociaż dopiero w ubiegłym wieku zrobiono symulację mające unaocznić (sic!) optyczne błędy i cóż się okazało? Warto było to zrobić, by dowiedzieć się, że obraz jest bardzo przemyślany, choć był malowany w pracowni. Jeden z licznych szkiców tego obrazu, znajduje się obecnie w Amsterdamie.  Smak iluzji słodko-gorzkiej, pozostaje. Wstrząśnięty, nie zmieszany.

Lustro- nie lustro,  nie jest jednym z elementów, ale ze względu chociażby na jego rozmiary, jest wejściem w inną przestrzeń, inną, bowiem oddzieloną, podróż w czasie i przestrzeni we wspomnienia dziewczyny, może to niezaschła jeszcze rozmowa z owym panem? A może tylko postacią  wyjętą wyciętą ze smutku. Zgorzknienia mgnienia.

 

Hałas, zgiełk, tumult i cisza zamyślenia zmyślenia i kwiaty, kamera na szyi, jedyna ostoja bezpieczeństwa, podkreślenie nieprzystawalności  doświadczeń. I poza i proza życia z wyciskającą zabawy, lekkiej, lepkiej, głośnej i troskiej, beztroskiej, pozór i pomór, i brzdęk, i blichtr, i szum i stęk rozkoszy. Hulanki, swawole.

Flaneryzm, włóczęgi powoli po woli miejskie, bary, witryny sklepowe, parki to po to były stworzone, dla osób, uskuteczniających spacerologię panów i panien w melonikach. Zmiana dekoracji i uczestniczenia w mieście.

 

A jeśli to osoba, która patrzy jest osobą w meloniku? Jesteśmy jego częścią. Obrazu.

Na jednej butelce podpisał się malarz, może to nie tylko insygnia twórcy? A trop konsumpcji. A jeśli dotyczy i może dotyka to wszystkich, kolej kalejdoskopowych (nie)możliwości. Nic się nie zmieniło. Choć wszystko uległo zmianie. Opakowania alkoholi przez sto trzydzieści lat, takie same.  Bar przy którym można kupić drink i miłość na minuty, zapomnienie z odroczonym terminem płatności.

 

Spójrz na balkon, on wisi w powietrzu wyjęty z czasu i przestrzeni. Jedyne co jest (nie)pewne to Suzon. Znieść znaczenia, by widzieć na następne. Suzon mówi niemo, niemoc. Nikt na Ciebie nie będzie czekał. A może jedyne co jest ostoją, to nie butelki, które (jeszcze) stoją, ale postawione pytania? Może to wszystko, przeszła przeszłość. Tak mija wiek, tak kurczy, kruszy, zamiera życie. Wiem, może Suzon potrzebuje jakiegoś szkolenia dla kadry zajmującej się obsługą klienta? Pewnie nie.

Reklamy

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s