[462] O. Zbrojnikach, studniach, pielęgnacji ogrodów, drogowskazach i…(Jak przestać narzekać).




 

W moim ogrodzie, gdzie czas leniwy
Powolną strugą płynął wytrwale,
W moim ogrodzie, gdzie jeszcze nigdy,
Tak dawno słów przyjaznych parę.

[Ogrodu serce, Piotr Strojnowski, piosenka z repertuaru zespołu Daab].

 

Jak można wnosić po tytule, dzisiaj tematem jest narzekanie.

Inaczej.

[Zbrojnik niebieski,wąsacz niebieski,Ancistrus dolichopterus, potocznie nazywany glonojadem. Źródło zdjęcia].

Po pierwsze: czym jest narzekanie?

Rzec można, że to takie pływanie w nurcie zmartwień,  z(na wpół) martwymi , drętwiejącymi zgnilizną rybami  i innymi glonami, albo żeby użyć innej metaforiady, proces wpadania do studni bez dna (nie DNA, a dna)- jak wiadomo studnie są zawilgocone, ciemne, i nie można rozglądać się na bo(o)ki, a przynajmniej jest to znacznie utrudnione, a i krajobraz nieurozmaicony, i jesteśmy coraz niżej, i niżej, i niżej i niż… I jesteśmy sami bo przecież studnia jest za wąska żeby tak ramię w ramię… Albo przed kimś, albo za kimś…

Po wtóre: refleksja:

Refleksja, ważne -na początku- by znaleźć odpowiedź na pytanie  na co najbardziej narzekamy? Jeśli masz takie doświadczenia, to zapewne masz również  przypuszczenia,  jeśli nie poszukaj ludzi, którzy często z Tobą przebywają, którzy są Ci Bliscy, ale co do których intencji masz jasność, że chcą dla Ciebie jak najlepiej. Spytaj ich o zdanie.

To znaczy, nie, żeby od razu tyrada i wypracowanie, esej, elaborat, czy inne słowo na e, eee tam. Jedno zdanie: Najbardziej, najczęściej moim zdaniem narzekasz na a) b) c) kropka. Z tym, że warto rozróżnić narzekanie od dzielenia się kwestiami trudnymi do rozwiązania. To stan chroniczny, a nie złe samopoczucie, czy chandra dopadająca nas w listopadzie. Zidentyfikuj obszar, a potem kwestie na które najmocniej, najczęściej, i najbardziej pieczołowicie, z największym zaangażowaniem, a może już z nawyku (tak narzekanie może stać się nawykiem, co nie wyklucza przeżywania, czy doskwierania danej kwestii w życiu). I nie, nie chodzi o przyklejenie uśmiechu numer pięć z amerykańskiej, polskiej, litewskiej, czy jakiejkolwiek reklamy (najlepiej o środkach do czyszczenia jamy. Jamy ustnej homo sapiens). I mówienie, ba ogłaszanie, że wszystko jest super, nie ma granic możliwości, i generalnie to jest świetnie. Z badań Bohdana Wojciszke i jego zespołu wynika, że gdy uważamy, że gdy dajemy sobie prawo do ulżenia sobie narzekając, faktycznie czynność ta przyczynia się do poprawy nastroju, ale to wyjątek i działa tak w określonych warunkach.Zazwyczaj jednak prowadzi do obniżenia nastroju. A często praktykowane ulega wzmocnieniu. Jeśli temat jest Ci bliski warto zastanowić się nad pięcioma kwestiami. Na początek.

  • Chodzi o to, że warto przemyśleć co daje ( a co odbiera narzekanie- metaforycznie: na jakiej fali odbiera)??
  • W jakich sytuacjach odpalasz narzekanie, ale także najczęściej na co, i do kogo (w jakim celu?)?
  • Czy coś i co chcesz zrobić ze swoim mantyczeniem? (Badanie oczekiwań w stosunku do Siebie i do osób, z którymi rozmawiasz, a raczej mówisz o swoich problemach). 
  • Czy Twoje narzekanie, to jest (a tak może być, ale w w większości sytuacji nie jest) sytuacją przygotowującą Cię do podjęcia konstrukcyjnych działań na rzecz zmiany danej sytuacji- czy jest wymówką i usprawiedliwieniem na rzecz pozostania w tej sytuacji??

Po trzecie klucz.

Jeśli zidentyfikujesz, że narzekanie jest nim w rzeczywistości. Wykorzystaj je jako narzędzie do przeprowadzenia zmiany. Nie, nie stanie się cud, miód i orzeszki.  Nie stanie się tak na pstryknięcie palcami. Kluczowym jest zdanie sobie sprawy, że niepodjęcie działania plus narzekanie to klucz do porażki- zmiana i tak zachodzi niezależnie od tego, czy zdecydujemy się podjąć działanie, czy nie. I do tego- jeśli praktykujemy taki sposób komunikacji ze światem, jest on,ów sposób wzmacniany i obmacany, dopieszczony. Wybór należy do Ciebie. Naprawdę. Chociażby jeszcze dotyczył tej danej godziny. Tej, w której obecnie siedzisz. Jakie znaczenie jej nadajesz i co z nimi robisz? Narzekanie może być (ale niekoniecznie zawsze jest) sposobem na unikanie dyskomfortu związanego z podjęciem działaniem i sprzedanie jej za doznanie chwilowej ulgi. Może być sposobem na wyrażenie niezaspokojonych potrzeb. Zatrzymajmy się tu na chwilę. W jaki inny (konstruktywny sposób możesz to zrobić?) Nie chodzi o to, podkreślam jeszcze raz, żeby zaklinać rzeczywistość, rodem z amerykańskiego postrzegania rozwoju osobistego.

  • Jaki rodzaj potrzeby kryje się za Twoim narzekaniem? Co możesz z tym zrobić? Co możesz zrobić t e r a z. Nie teraz- zaraz, albo: zaraz: potem.
  • Nasza uwaga ma moc twórczą, wzmacniającą.Nie chodzi o to by odwrócić wzrok, ale by umieć spojrzeć i widzieć, widzieć i dostrzec, ale nie chodzi o to by sobie położyć plasterek na otwartą ranę.

Po czwarte: składowe.

myśl ukierunkowanie uwagi uczucie emocje  zachowanie zwyczajwzmacnianie

Jeśli nauczysz się kierować uwagę w danym momencie to znajdziemy ów klucz potrzebny do przekształcenia sytuacji. Obniży się poziom kortyzolu, a tym samym przeżywanego stresu,  w tym i napięcia w ciele się zmniejszą. A działania, które podejmiesz, będą ukierunkowane.

 

Narzekanie jest naturalne. Nie, jest p o s t r z e g a n e  jako naturalne. Możesz zacząć praktykować wdzięczność. Prawdziwej, nie udawanej. Nie na siłę. Nie na pokaz. Docenianie chwili obecnej, to nie znaczy nie dostrzeganie trudności. One będą nie znikną jak za dtknięciem czarodziejskiej różdżki.

Po piąte: Nie ma znaku równości.

Nienarzekanie to nie to samo co niedostrzeganie.

A często jest to utożsamiane z takim właśnie podejściem. Albo wzmacniane tym, że ktoś/ia jest tak cholernie dzielny/m.  Nie o to chodzi. Nienarzekanie to dbanie o to co jest. Co jest dobrego w tym co dostrzegamy. Z  równoczesnym widzeniem przeszkód i  trudności. Przypuśćmy, że mamy ogród, to nie znaczy, że nie ma konieczności pielenia, pozbywania się chwastów, czy szkodników. I że nie jest to uciążliwe. albo trudne. Można także mówić w sposób wnoszący o tym, co takie jest. Z tym, że model komunikacji w tej sytuacji jest zupełnie inny. 

Po szóste: narzekanie to nie działanie. Chociaż może takim być, jeśli jest świadomie prowadzone.

  • Spójrzmy na narzekanie jako źródło informacji o rzeczach trudnych, bardzo trudnych. O potrzebach, tych, które pragniemy by były zaspokojone.

To nie tyle samo chodzenie do celu, co drogowskaz, drogowskaz nie jest drogą, nie jest podróżą, on wskazuje drogę, z tego miejsca gdzie jesteśmy. W kierunku gdzie zdążamy.  I nawet jeśli wiesz czego nie chcesz, możesz wiedzieć czego chcesz, i nie zachować się jak Alicja.

 

Czy nie mógłby pan mnie poinformować, którędy powinnam pójść? – mówiła dalej.
– To zależy w dużej mierze od tego, dokąd pragnęłabyś zajść – odparł Kot-Dziwak.
– Właściwie wszystko mi jedno. – W takim razie również wszystko jedno, którędy pójdziesz.
– Chciałabym tylko dostać się dokądś – dodała Alicja w formie wyjaśnienia
– Ach, na pewno tam się dostaniesz, jeśli tylko będziesz szła dość długo.

[Alicja w krainie czarów, Lewis Carroll, tł. Antoni Marianowicz].

 

 

Po siódme: [ekstremalnie, dla niektórych] Narzekaj do woli, do granic możliwości. Przez trzydzieści minut-albo przez trzy dni. Najlepiej w wyznaczonym przez siebie miejscu. Jeśli mogą być kąciki przeznaczone do relaksacji, czy medytacji to może być i kącik osoby narzekającej.

Dlatego może warto przestać narzekać? Chociaż przez jeden dzień, a potem następny i następny. Zacznij teraz. No może tak dla higieny nastaw sobie stoper (w komórce, nie nie szarej, ale w tele i fonie) i narzekaj przez pół godziny ile wlezie, nie poddawaj się, zmęczon/a/y? Minęła minuta, zaledwie, nie nie podawaj się, dobrnij jeszcze przez pozostałe dwadzieścia dziewięć minut. (Nie nie żartuje).

Po ósme: daj sobie czas, bądź dla Siebie wyrozumiał/a/y.

Jakie jest Twoje doświadczenie z narzekaniem? Może znasz takie osoby w swoim otoczeniu?

 I jeszcze jedno, -jak to wygląda z drugiej strony. To nie tak, że wystarczy sobie pomyśleć, a narzekasz, a nie będę Cię słuchać. A albo poklepię Cię po pleckach. 

I

Zwykłe powiedzenie komuś nie narzekaj, nie działa. Tak samo jak stronienie od ludzi, którzy na.rzek.a.nie.mają w asortymencie nawykowego działania. Dlatego, że to co możemy poczytać za malkontenctwo wcale nie musi nim być. Warto usiąść w tej sytuacji. Z zaangażowaniem.  Tak to jest trudne. Czasochłonne. Wymaga czasu, zaangażowania. Umiejętności.

II

Pospolita rada może być odczytana jako lekceważenie,często słusznie. Jako machnięcie ręką, czy poklepanie po plecach, dla nieświętego, ale chociaż spokoju. Powiedzenie weź się w garść, jest takie proste, szybkie i… I nieskuteczne, jeśli już to jak połknięcie pigułki nie działa na przyczynę, ale uśmierza czasowo skutek.Jeśli już. A co jeśli to co weźmiemy na narzekactwo nim nie jest? Warto to sprawdzić. Przeformułować. I nie nie chodzi o używanie pięknych słów. Podjąć wspólnie działania na rzecz zmiany.

III

Sam/a nie narzekaj,nie, nie chodzi o propagandę sukcesu. Nie musisz o tym mówić, nie nie chodzi o amerykańskie rozpowszechnione postrzeganie rozwoju osobistego, wmawianie ludziom (i Sobie) jak to wystarczy się uśmiechać, a świat uśmiechnie się do nich. Jak to wystarczy się zaangażować. Oddać pasji. I rozpocząć pierwszy dzień, swojego lepszego żucia, życia. I że po burzy wychodzi… Wiadomo co. 

IV

Słuchaj świadomie i z zaangażowaniem. Zrozum. Słuchaj uszami – a także  rozumem, oczami i sercem. Świadomość mocnych stron i nazwania (jeśli to konieczne)  barier, w danej sytuacji. Także jeśli chodzi o rozwiązanie. Pomóż. Towarzysz. Nie wyręczaj. Nie o to chodzi. Wysłuchanie plus działanie. Samo potakiwanie głową, może przyczynić się tylko do bólu w obrębie mięśni kręgosłupa szyjnego i złego nastroju. I zmarnowanego czasu.To czasochłonne, pozwoli na rozróżnienie. I trudne. Wiem, wiem powtarzam, ale myślę, że warto.

 

Zarówno od osoby narzekającej czy to w cudzysłowie czy bez, i słuchającej tegoż (w cudzysłowie czy bez) wymagane jest przemodelowanie zachowań nie tylko jednej strony. Narzekanie (jeśli jest nim w rzeczywistości) to nieefektywny sposób komunikacji. Jego przyczyn jest wiele i jest to sprawa indywidualna. Uświadomienie sobie tego  jest wykonaniem pierwszego kroku ku zmianie. Nie potępiałabym go w czambuł. Jedną z najgorszych rzeczy, którą mogę zrobić jest powiedzenie komuś złotej myśli w rodzaju: Mając siłę na narze­kanie, masz również siłę na walkę o lepsze!   To tak samo jakby powiedzieć osobie, która powiedzmy idzie do lekarza, bo zaniepokoiły ją wyniki badań krwi i wstępnie podejrzewa się białaczkę (wiem ekstremalny przykład) powiedzieć. „Nie martw się, wszystko będzie dobrze”. Nie rekomenduję takiego podejścia, czyż nie efektywniej jest powiedzieć. Niech będzie wszystko dobrze. Wiem, to trudniejsze. Jedna litera, a zmienia wiele, ale także nie daje gotowej odpowiedzi.

Nie da się w tak krótkim artykule opisać całej złożoności narzekania, nie było to także moją intencją. Akcenty chciałam rozłożyć różnorodnie, stąd moje podkreślenia. Dlatego, że zazwyczaj o narzekaniu mówi się w sposób skrótowy, a tym samym jednowymiarowy, a jest ono w swojej naturze złożone, i warto znać i zobaczyć kontekst.

Apeluję o to, by :

  1. postrzegać narzekanie w sposób złożony. Nie uogólniać. Zobaczyć kontekst. Przyczyn  narzekania jest wiele – mają charakter indywidualny. Jeśli towarzyszy Ci w życiu chroniczny ból głowy, to jasnym jest, że  idziesz z  do lekarza/ lekarki to po pierwsze trzeba zobaczyć kontekst, a nie poklepywać po pleckach żeby się odbiło, albo nie iść na wizytę, tylko łykać proszki przeciwbólowe.
  2. to co bierzemy za narzekactwo, i to, co nim jest w istocie, zobaczyć w szerokim kontekście i odróżnić. Nie wrzucać wszystkiego do jednego, a tym samym ciężkiego wora (a gdyby go podnieść to wtedy można uskutecznić tyradę bo i ból barków i lędźwi… ) tylko uznać, że zdarzają się sytuacje, kiedy narzekanie jest cegiełką  uzasadnionej krytyki a kiedy jest to po prostu (choć nie jest to proste) zwyczaj.
  3. Zobaczyć, czy narzekanie nie jest nawykowym sposobem komunikowania się ze sobą i światem. Jeśli tak, to w jakich zakresach. Mówienie o rzeczach trudnych, nie zawsze jest narzekaniem.
  4. Jeśli tak jest w istocie to może warto podjąć kroki ku zmianie sytuacji ?
  5. Jeśli masz w otoczeniu Bliską Ci  Osobę która narzeka, sprawdź czy to co bierzesz za narzekanie, rzeczywiście nim jest, a jeśli tak, to bądź partnerką/ partnerem świadomej zmiany, w tym zakresie, która w sposób efektywny pomaga. Tak to Ciebie także dotyka, i Ciebie także dotyczy.
  6. Nie chodzi o promowanie „pozytywnego myślenia” i zaprzeczanie trudnościom, albo odmowę ich przeżywania.
  7. Jeśli narzekanie jest nim to podjąć kroki ku zmianie np sposobu komunikacji.
  8. Dać sobie czas, przestrzeń, np na opłakiwanie straty.
  9. W sytuacji kiedy narzekanie jest nawykowe, pewnie zmiana będzie czasochłonna, ale i możliwa do przeprowadzenia.
  10.  Powodzenia!

pytaj_ni[c]k

Reklamy

4 myśli na temat “[462] O. Zbrojnikach, studniach, pielęgnacji ogrodów, drogowskazach i…(Jak przestać narzekać).

  1. Uff, dobrnęłam do końca, ale warto było!
    Staram się nie narzekać, choć kiedyś zdarzało mi się (albo jeszcze nadal).
    Niektórym narzekanie przynosi ulgę być może, ale przekonałam się, że raczej pozbawia energii.
    Poza tym, ludzie wiecznie narzekający na wszystko nie są mile widziani w społeczności ludzi energicznych i z poczuciem humoru.
    Nie można podobać się wszystkim, ale zmieniać złe nawyki zawsze warto!

    1. Cieszę się, że warto było. Nie chciałam pisać, kolejnego artykułu, którego wydźwięk byłby głowa do góry, nie narzekaj, zmień się, i takie tam bla, bla, bla. Narzeksnie to złożony problem. A tak pobieżnie jest traktowany. Szkoda, że ludzie wiecznie narzekający nie są mile widziani wśród ludzi energicznie działających, bo wtedy istnieje impuls do zmiany.

      1. Nie jestem pewna czy tych mentalnych narzekaczy można zmienić…pamiętasz film SKARB ? Wystąpiła tam właścicielka kamienicy, która wiecznie narzekała, że jej sie dom na głowę zawali, ale gdy doradzano, by sie wyprowadziła, narzekała, że ktoś połaszczy się na mieszkanie. Jakkolwiek by nie doradzić, ona miała pretekst do narzekania.
        Impuls do zmiany musi powstać w nas samych, wiem to po sobie, musimy zrozumieć, że narzekanie nie jest dobrą formą komunikowania się…

        1. Jasne, że trwała chęć zmiany wychodzi od osoby narzekającej, ale tak jak piszę, jest też to drugie lustro, modelowanie zachowań, iskierkę, że można inaczej. Wymaga to czasu, zaangażowania.I jest trudne.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s