[452]. Para doks, czyli para w kropkę.

[Słoiczek miodu].
Obserwuję czasami (nie tylko gramatycznymi) postępowanie  (nie mydlić ze stepowaniem, czy innym tańcem) dwunożnych i wyprostowanych.

I zadziwia mnie ów paradoks. Niektórzy przedstawiciele/ przedstawicielki mylą bezczelne postępowanie z siłą płynącą z odwagi jako przykład na uzewnętrznianie wiary we własne siły, a delikatność za tchórzostwo i zwątpienie  w nie, albo brak asertywności.To tak jakby wierzyć, że wypluwanie z siebie słów z prędkością światła to mądrość, a milczenie to obnażanie swojej niewiedzy.

 

Delikatność jest rodzajem (u)ważności.

Nie, nie to nie paradoks, to błędne ukierunkowanie uwagi, przekonań i działań.

 

—————————–

Oto trzy artykuły, których lektura może uczynić różnicę:

pierwszy:

drugi:

trzeci:

Reklamy

12 myśli na temat “[452]. Para doks, czyli para w kropkę.

    1. Dziękuję za komentarz.
      Chodziłam z nim parę dni.:-). Ze zdaniem, nie z komentarzem.
      Nie chciałam przegadać tego artykułu. :-).
      Niech Twój dzień będzie dobry!

        1. „Słusznie” tak blisko do służy duszy, słyszysz? 🙂 A Suszy do wysuszenia a przecież upał jest. 🙂 Niech Twój wieczór będzie dobry! :-).

  1. Podobno człowiek mądry mówi tylko wtedy, gdy ma coś istotnego do powiedzenia, więc milczenie jest raczej wyższym poziomem rozmowy…
    Zdanie o delikatności brzmi jak maksyma i zgadzam się z nią:-)

    1. Zależy, który pewnie. I mnie zdarzało się mówić zbyt wiele. Nie wiem, czy myślisz w podobnym tonie, chętnie się tego dowiem, sposób rozmowy, dyskusji, bo nie chodzi mi, o komunikację, tak i rodzaj milczenia może świadczyć o jakości relacji, stopniu zażyłości, poczuciu bezpieczeństwa etc. Tylko, że teraz panuje moda na komunikację, nie na dyskusję, czy rozmowę.

      1. To prawda, często w komunikacji nie ma uważności, słuchamy ale nie słyszymy, patrzymy, ale nie widzimy, to chyba problem tych czasów, opartych na obrazie, liczy się zdjęcie, film, obraz. Zauważ, że dłuższych notek prawie nikt nie czyta do końca… a komentarze coraz krótsze. Zamiast dyskusji jest kłótnia lub niektórzy chcą po prostu wylać swą gorycz, bo nie mają gdzie…

        1. Nie wiem, czy dłuższych artykułów nikt nie czyta, a może – jak sądzisz?– zaczyna się takie ciche przyzwolenie na taką praktykę? W myśl przekonania, że przecież ludzie nie czytają dłuższych artykułów, to jak ja sobie odpuszczę ten jeden raz… Nic się nie stanie.
          To ważne co piszesz. Dziękuję za komentarz.
          Nie w długości tkwi diabeł, ale w tym czy osoba pisząca jest postrzegana jako „nasza” czy nie nasza, jeśli w tym pierwszym przypadku to chętnie „łykniemy” nawet najdłuższy wywód.
          Piszę „nasza osoba” a nie widzenie sprawy, bo podmiot często (choć nie zawsze i nie przez wszystkich, inie zawsze) utożsamiana jest z przedmiotem dyskusji.Następuje pomylenie pojęć i wartości. Przedmiot rozmowy jest mylony z wartościami i polem do w najlepszym razie polemiki. Jesteśmy przyzwyczajane/ni do tego, że można kogoś przecież (zależnie od okoliczności) nie czytać, nie odwiedzać, usunąć ze „znajomych”. Nie tylko na wyciągnięcie ręki, owej kończyny nie trzeba wyciągać, jeden klik wystarczy.

          Nie zawsze (a i zadziwiająco rzadko) chodzi w rozmowie o to, żeby kogoś przekonać- dlatego stworzyłam to miejsce. I dlatego zapraszam do niego Ciebie.
          Nie wiem, czy jest to problem jak piszesz, „naszych czasów” -albo, czy jest to problem t y l k o „naszych czasów” nie tylko dlatego (ale także)w innych nie żyłam, a kwestia komunikacji (poza technicznymi sprawami, a i te bywają podawane błędnie, np to, że radio wynalazł Marconi, a nie Tesla) jest ulotną w tym sensie, że nie dysponowaliśmy wcześniej jako ludzie technicznymi narzędziami, które pozwalają zachować te najbardziej ulotne sposoby rozmowy, oczywiście sytuacja człowieka zmieniła się gdy zaczął/ zaczęła on/a używać pisma, ale pismo choć niezbywalnie ważne, nie zachowa wszystkiego, a z a p i s (sic!) cyfrowy nie był używany. Jest jeszcze taka kwestia, a raczej błąd poznawczy -moim zdaniem, którego nie musisz podzielać- komunikację (w tym i rozmowę, i dyskusję,i sztukę prowadzenia sporów) zwykło się postrzegać jako coś, co jest dane raz nta zawsze, jako umiejętność z którą się rodzimy,piszę o życiu codziennym. Tym niemniej sposób wychowania dzieci, model życia bez dzieci,kwestia podróżowania się zmienia, to dlaczego nie komunikacji?Tym bardziej, że mamy do dyspozycji inne środki także techniczne, jesteśmy w danym momencie historycznym (za chwilę do tej kwestii wrócę) to dlaczego nie miałby się zmieniać model komunikacji? Popatrz proszę od zawsze, od kiedy pamiętam, mówiło się o różnicy pokoleń, jasne, wyrażenie wytrych- i temat rzeka- zwrócę Twoją uwagę na jeden aspekt, różnica jest jednak wpisana, także w komunikację np międzypokoleniową. To oczywiście widać w tej warstwie językowej, jeśli weźmiemy średniowieczny tekst a, ale problem tkwi, że to tylko część, nie widać, ze względów wyżej podanych, emocji codziennych (to nie znaczy, że tekst nie może takich wywoływać, albo, że prowadzenie dialogu z tekstem nie jest możliwe) i to umyka.
          Są takie badania dotyczące nowych mediów,wedle których, to posługiwanie się nimi sprzyja okopywaniu się na swoich pozycjach, nie otwierają na świat, a wręcz przeciwnie.
          Moment historyczny. W skali globalnej, i w skali mikro. Popatrz proszę rodzinnie, pokoleniowo, właśnie kto uczył posługiwania się słowem naszych Rodziców, albo Dziadków,Babcie staranność (być może była pielęgnowana w większym stopniu) ale chodzi mi o np nurt rozwoju osobistego, przecież nie chodzi o to, że wcześniej ta potrzeba (samorealizacji) nie była znana, że została stworzona dopiero w XXI wieku.
          Kwestia sposobu komunikacji jest kwestią szeroką, i oczywiście bywają – tak jak piszesz: „osoby które wylewają gorycz”, łatwiej mnie osobiście dyskutować na konkretnych przykładach, o konkretnych sytuacjach. I – po części rozumiem, choć nie zawsze podzielam, i bywa nawet często, że do postępowania tych ludzi mi daleko, to jednak rozumiem, że dla danej osoby, w danym kontekście, może być trudno, same treści mogą budzić opór, albo trudne emocje, i jedynym sposobem znajomym, używanym, i wzmacnianym przez tę osobę może być wylanie goryczy, jeszcze zależy w jaki sposób ono następuje i co zrobią osoby zaangażowane w dyskusję.
          Nie wiem, czy komentarze są coraz krótsze, może są,trudno mi się odnieść do tego bo to uogólnienie, może są, dziękuję, że dzielisz się doświadczeniem i refleksją. Pytanie dlaczego są coraz krótsze pewnie zależy od sytuacji, więc trudno mi się odnieść, pytanie, które bym postawiła, to czy również są mniej treściwe? Jak sądzisz?
          Piszesz, że liczy się zdjęcie, czy film, pewnie w dużej mierze też. Myślę, że liczy się także merytoryka. Chcę w to wierzyć. Zaangażowanie, pasja i także- różnica którą się wnosi- pamiętałabym też o tym, że film, zdjęcie to także są wynalazki nowe, tak bardzo nowe społecznie nie chodzi mi o historię kina, czy fotografii, ale o dostępność posługiwania się nimi przez wszystkich, albo prawie wszystkich (bo przecież są osoby starsze, które chciałby, a nie mają umiejętności, -oczywiście nie wszystkie, osoby np których doświadczeniem być może jest utrata wzroku, niedowidzenie, głuchota). Dlatego nie dziwi mnie ta moda i nie potępiałabym jej (uwaga: nie piszę, że Ty tak robisz).
          Jeśli zechcesz się odnieść do tego co napisałam, będzie mi miło. Komentarze dają przestrzeń na spojrzenie z innej strony na dane kwestie, albo po prostu wirtualnego przybicia piątki, i to w nich lubię. Dlatego zachęcam do ich pisania, czy zadawania pytań, czy dzielenia się refleksją.

  2. Niektóre komentarze są i krótkie i mało treściwe, autor chce przeważnie zwrócić uwagę na siebie, by do niego zajrzeć, by zalajkowac itd.
    masz rację, ze bywamy tam, gdzie nam po drodze, nawet niekoniecznie musimy sie zgadzać z autorem, ale forma dyskusji nam odpowiada czy spojrzenie na niektóre kwestie. Różnice pokoleniowe bywają, ale spotykam wielu młodych, dojrzalszych bardziej, niż moi rówieśnicy i lubię poznać inny punkt widzenia.
    Co do obrazu, może on nieść sam w sobie czasem więcej treści, niż potok słów, ale co mam napisać blogerce, która zaprasza mnie do siebie, a tam 20 fotek tej samej osoby w różnych pozach?
    Nie jestem przeciwna nowym technologiom, sama ich używam prywatnie i zawodowo, ale wszystko musi byc po coś, a nie dlatego, że jest na to moda 🙂

    1. Trochę trudnawo dyskutuję bo mówimy o ogóle, wiem, że za owym, a nawet tym ogółem, w tym przypadku łatwiej się schować, ale trudniej odnieść się do danych sytuacji, bo przecież nie sposób nie tylko omówić wszystkich, ale najczęściej zdarzających się. Niemniej spróbuję.
      Dobrze, niektórzy ludzie wpadają, i tylko żeby się pokazać, i choć to bywa drażniące, to rozumiem takie podejście do sprawy, chociaż (nie zawsze) pochwalam. Widzę to w ten sposób, ludzie są różni, np w ekspresji, także bywają nieśmiali, albo z innych powodów, np nie mają w zwyczaju komentować długo, mówią „cześć” i np zapraszają do Siebie. Wysyłają info: chciałabym/ chciałbym Cię poznać, wpadniesz do mnie?
      Inną sytuacją jest kiedy ktoś pod np komentarzem wcina w sposób bezpardonowy reklamę (komercyjną)- ale i tu warto nie oceniać pochopnie.
      Warto każdą sytuację rozpatrywać oddzielnie, w kontekście.
      Co do bywania mogę pisać tylko w swoim imieniu, albo powoływać się na badania.
      Czym innym jest forma dyskusji, czym innym treść.
      Nie zawsze komfort bycia jest dla mnie wiodący. Chociaż są takie rzeczy, których przestrzeganie jest dla mnie podstawą.
      I w tym momencie czuję potrzebę podnoszenia pytania: Co dla Ciebie oznacza komfort? Kiedy poznajesz, że go masz?
      Ad vocem różnic międzypokoleniowych, to jasne, i fajnie, że o tym wspomniałaś, wiek nie mówi o niczym, możemy spotkać ludzi młodszych, od Siebie, a bardziej doświadczonych, świadomych, chciałam żeby w mojej wypowiedzi wybrzmiał bardziej czynnik kulturotwórczy i historyczny.
      Nie wiem co masz napisać owej blogerze…
      Rozumiem Twoje rozgoryczanie.

      1. Dlatego też staram się rozumieć wszystkich i wszędzie zaglądam ze szczerą chęcią, odpadam gdy ktoś mnie zaprosił a później „olewa”…
        Komfort? Rozmowa np. taka jak z Tobą, gdy ktoś rozmawia, bo nie wszyscy w ogóle odpowiadają, to też rozumiem, chociaż po co pisać, jeśli nie chcemy rozmawiać?
        Nie jest miło, gdy ktoś traktuje mnie protekcjonalnie , na zasadzie, co ty tam wiesz, po co w ogóle zabierasz głos?
        Nie oznacza to wcale towarzystwa wzajemnej adoracji, ale jeśli rozmowa zaczyna się niemiło, to po co ja ciągnąć? dość mam w pracy niefajnych sytuacji…

        1. Z mojego doświadczenia wynika, że olewcze traktowanie nie zawsze takie musi być. Może wynikać z miliona powodów, których nie jesteśmy świadome (świadomi) np coś wpadnie do spamu, albo autor/ka jest na urlopie (bez dostępu do internetu), oczywiście zdarzają się przykłady zajrzyj do mnie, daj lajka i… Koniec.Wolę jak ktoś/ia piszę wprost, nawet jeśli (zwłaszcza) jeśli chodzi o reklamę, a nie ukrywa ją pod szybko skleconym (albo przynajmniej na taki wyglądającym) komentarzu- na szczęście tutaj to margines.

          Jestem zdania, że od każdej osoby mogę się czegoś nauczyć. I czegoś dowiedzieć. Chociaż nie oznacza to, że łykam wszystko jak ciepłe bułeczki, uważam też, że różnica zdań, to wyśmienita okazja, jeśli już się zdarza, a nie sama w sobie.
          Chociaż nie tylko „dowiedzieć”, czy „nauczyć”, można się uśmiechnąć, spędzić czas w miłej atmosferze, polecić książkę, film, płytę, czy spojrzeć w niebo.
          Nie wiem po co pisać, skoro komentarze programowo są wyłączone.
          Myślę,że traktowanie protekcjonalne nigdy nie jest miłe, ale można się dużo wtedy o sobie, jak i o drugiej osobie.
          Warto jednak wyciszyć emocje, i rzetelnie podjąć jeszcze dyskusję. :-). A nie dla samego spróbowania.

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s