[125+2].

Przecina nitkę autostrady. Patrzy na kłosy jak łagodnie głaszczące przez wiatr. Błędnie myśli trafiają do celu. Z(a)dania(ro)złożone układają się w mozaikę opowieści. Powietrze lepkie i cierpkie od kroków, snów, słów, i oddech_uff łapczywie zamykanych w trzewiach. Szczeliny istnienia. I notatki na mankietach dat płyną,płyną, płyną. Łyk jazzu i samotności. Kropka potu spływa alfabetem zmęczenia.Patrzy po raz pierwszy. Po raz pierwszy. Na błękitność prędkości niespiesznej. I czas co faluje tuż nad powierzchnią rozgrzanego powietrza i kurzu.

Reklamy