[463]. Kilka (słów).

Kilka słów (o nas) wymyka się gramatykom powszedniego ciążenia moknącym i  mknącym ku zmarszczkom zmierzchu z(a)wie ruchom para bo licznym, licznym, licznym. Kilka słów o nas rzeczy oczywistość zmienia.

I z nazwiska i z imienia sny, czkawką ech  przy_ (po)mijane. Imionom dni nadajemy posmak zdziwienia i (pół)pauz. Rym rytmu.Oddech krokom, fakturę  konturom (koloratur choćby kolokwialnym). Kropki inter punkcjom.

[Pola pszenicy przed burzą, Vincent Van Gogh, Muzeum Vincenta Van Goha, źródło grafiki].
Van Gogh nasycił żółcie granatem. Wyb_uch. Improwizacji. Kontrust.  Tag tam także pulsuje historia.

W kulturach opartych na słowie pisanym strach i zaskoczenie jest od siebie rozróżnianym.

Emocja to proces.

Ruch.

Ludzka

twarz

może przyjąć

więcej

 

niż dziesięć tysięcy typów ekspresji.

Atlas twarzy w kategoriach anatomicznych. Tylko twarz.

Gdy liczba najbardziej pojedyncza, wyłuskana nie wymuskana,  nie robi wrażenia, wrzenie wywołuje nadtłok.

[462] O. Zbrojnikach, studniach, pielęgnacji ogrodów, drogowskazach i…(Jak przestać narzekać).




 

W moim ogrodzie, gdzie czas leniwy
Powolną strugą płynął wytrwale,
W moim ogrodzie, gdzie jeszcze nigdy,
Tak dawno słów przyjaznych parę.

[Ogrodu serce, Piotr Strojnowski, piosenka z repertuaru zespołu Daab].

 

Jak można wnosić po tytule, dzisiaj tematem jest narzekanie.

Inaczej.

Czytaj Dalej „[462] O. Zbrojnikach, studniach, pielęgnacji ogrodów, drogowskazach i…(Jak przestać narzekać).”

[461]. O deszczu (a bardziej jeszcze: o jesieni).

Dni perliste mkną moknąc od minut, kurcząc od godzin cieknąc  mniej lub bardziej miej mniej (po)g(ł)odnych mglistych, myślami dżdżystych tych mżystych wzorzystych  drżąc bardziej, bardziej, bardziej m(o)knąc zmarszczkami (klnąc?) w star(s)(c)zym spojrzeniu czym głos ginie gnąc pnączami zdań, głosek, drgań ponaglań gramatycznymi(po)winnOŚciami opowieściami, wieściami, wie, wiers(z)ami wzruszeń, wersjami poruszeń wonnciami wspomnieniami oplatając zdarzenia, daty, imiona, nazwiska, p(r)ozy pozy… pozoruff cień i fuck(?-czy aby na pewno-fu…?)* tu Uff deseń ech, ech  pośpiech. Krztusząc k(r)usząc się do oko_liczni_(c)ków wejrzeń i wrzeń, skojarzeń, jarzeń zarżeń zderzeń wrażeń rzężeń  zdarzeń jesień mgnień. Szeleszczenie szczelin ułożonych w kałuże nie milknie tknie leciutkim spojrzeniem w niebo. Nie bo odkłada na później może mroźniej. Może znośniej. Jesień mnoży(sz) mrozi(sz) znosi(sz). Wie, wieszczy (sz) szeleszczy(sz)** jeszcze, jeszcze, je…D(r)eszcz.  I stalowy błękit chmurlandii. Niska nitka horyzontu przegryziona zbyt wczesnym zach(ł)odem.

[Trädgårdsinteriör, från Linköping, portrait of army surgeon Ernst Boman and his family, Johan_Krouthén,1887 – 1888,Nationalmuseum, Sztokholm,olej na płótnie,  źródło zdjęcia].

*chłodzi o grę fonetyczną. Nie lubię, ba nie znoszę kląć, a gra konwencją mnie nie skłania, do słów uznawanych za obelżywe słów używania.

**pisownia cel i owa.

[325+2]. Do czytania nocą (2).

Nie da się chodzić w więcej niż jednej parze butów na raz.

***

Upał łupał  kawa i ciekawość, która przyjmuję formę [wś]ciekłą. Niedziela skrapla się piękną polszczyzną, barwą i fakturą, ruchem, dotykiem zastygłym na brzegu skóry.

***

Nie używa puncyn kształtując dzień.I po()wietrze wietrzę (wy)dźwięki…

 

[źródło nagrania]

Nie tylko dostrzeganie, i rozumienie jest skomplikowanym procesem, także patrzenie w przestrzenie. Przeczytajmy noc brajlem dotyk ku…

*miniaturka: wykonanie i pomysł własny.

[459]. Sekretne życie drzew. Co czują drzewa.Jak komunikują się ze sobą…

 

Pocenie się drzew możecie zresztą pośrednio zaobserwować – i to przy domach.
Rosną tam często dawne żywe choinki, których nikt nie chciał wyrzucić, więc je posadzono i cieszą się jak najlepszym zdrowiem.
Rosną i rosną, a w którymś momencie stają się o wiele wyższe, niż oczekiwali właściciele. Przede wszystkim jednak w większości wypadków stoją one za blisko ścian budynków, częściowo sięgają nawet konarami ponad dach. I tam pojawiają się swego rodzaju plamy potu. To, co dla nas, ludzi, jest już wystarczająco nieprzyjemne pod pachami, ma dla domów nie tylko wizualne skutki. Wskutek pocenia się drzew robi się tak wilgotno, że na fasadach i dachówkach osiedlają się glony i mchy. Deszcz gorzej spływa, hamowany przez roślinną okrywę, a obluzowane poduchy mchu zatykają rynnę. W miarę upływu lat tynk się kruszy wskutek wilgoci i trzeba przeprowadzać przedwczesny remont. Właściciele samochodów parkowanych pod drzewami odnoszą natomiast korzyści z tego działania kompensacyjnego. Przy temperaturach zbliżonych do zera ci, którzy parkują swe auta pod gołym niebem, muszą zeskrobywać lód z ich szyb, podczas gdy pojazdy zaparkowane pod koronami drzew często w ogóle nie są oblodzone. Abstrahując od tego, że drzewa mogą mieć negatywny wpływ na elewację budowli, fascynuje mnie, w jakim stopniu świerki i inne gatunki potrafią regulować mikroklimat otoczenia. O ileż większa musi być zatem siła oddziaływania dziewiczego lasu!

 

Co to jest las cmentarny?Czy rzeczywiście istnieje Wood World Web?

Czytaj Dalej „[459]. Sekretne życie drzew. Co czują drzewa.Jak komunikują się ze sobą…”

[454]. Białe jak śnieg, a jednak niebieskie. Nie tylko o katari/j/adach.

Bardzo dobrze pamiętam to niebieskie opakowanie z charakterystycznym, białym napisem.

Co więcej, nie miałam szansy o nim zapomnieć -remedium na spierzchnięty nos w czasie katariad, bo toż to kaaaatari/j/ady były i są, nie jakaś tam ledwie stróżka z nosa, lecz potężny obrzydliwie czerwony nochal z przyległościami jakże po tyradach libacji (jestem egzemplarz bezalkoholowy) ale z tymi przygłodami z wielkiego Kat…

Czytaj Dalej „[454]. Białe jak śnieg, a jednak niebieskie. Nie tylko o katari/j/adach.”

[457]. …

[Prządki, albo Baśń o Arachne, Diego Velázquez, olej na płótnie, Prado źródło zdjęcia- Wikipedia].
Łuszczę się, zrzucam myśli niczym naskórek.

Cienio_(i)rytuje spojrzenia.

Z wrzeń przygasza żar.Ty perspek.ty.wy.

Blisko mi dal, daleko, coraz bliżej. Jednak na (w)znak i wprost do (tęsk)noty. Marszczy się płacz jak przeźroczysta skóra osiemdziesięciolatki i z(a)nika jasną cienką blizną dn(i)a.

Sierpień pachnie wspomnieniem, kurzem, i zbyt krótkimi zdaniami połykanymi bez przeżuwania,lepkimi  letnimi popołudniami gdy niebo miarowo oddychało spojrzeniem nazbyt ufnym, gdy czas się nie starzał nie tężał nie sprężał, a był.

[453]. Nie wiem nic, nic o snach (ważek, ciem i motyli).

[żarówka ze szklaną bańką, źródło zdjęcia Wikipedia] #BoŚwiatJestCiekawy!

Nie wiem nic, nic o snach (ważek, ciem i motyli).

Tli się dzień, żarzy skwarem sierpniowym jeszcze, jeszcze, jeszcze je szcz eeee. Skąd płynie spokój? Rozlewając się na barki i wzdłuż kręgosłupa.Rozluźniając mięśnie i oddech. Szmer. Głaszczący kształty i faktury, nasycający barwy i zapachy.

Gdzie ma swoje źródło, bijące, żywe, i orzeźwiające niczym łyk powietrza, improwizacja kroków wyjęta z jazzowego taktu, szeptu,  bliżej ciszy smak ku zieloności.

Zanurzam opuszki palców powoli czując mrowienie w powietrzu bez słów. Obmywa mnie hałas przejeżdżających samoch(ł)odów. Szczępki kroków, i chmurlandia znaków nad głową.

Nie wiem nic, nic o snach (ważek, ciem i motyli).

Zamykam oczy, próbuję smakować dotykalność świat(ł)a, faktur, figur, płaszczyzn. Zamykam oczy, by (o!)tworzyć. Chwycić minutę zachwytu i tu i tam.

Nie wiem nic, nic o snach (ważek, ciem i motyli).

Z gęstego gorącego gazu wyłoniły się gwiazdy, wokół nich planety połknięte przez  galaktyki. Kałuże, kratery i pył. Ożywione tłuszczu bąbelki urodziły bakterie, zwierzęta i spojrzenie, (także) ludzkie pulsujące, życiem, energią, informacją, cząstka, po cząstce w małym palcu u nogi. Tat_łaź tatuaż  śladu.

Im więcej nie wiem, a wierzę w wiedzę i podążam za jej użytecznością i praktycznym wymiarem tym więcej widzę i więcej spostrzegram piękna w pęknięciu harmonii wącham wrzenie świat(ł)a tła, i rozumiem doświadczając. I stwarzam. I… Spójni[c]k łączy to co niepoznane z tym co obmacane. Z(a)danie. Opowieść. Historia, a pod powierzchnią pulsują nitki gramatyki na stylu zderzenia neuronaliów. Uff… Wdech, wydech… Oddech. 

Nie wiem nic, nic o snach (ważek, ciem i motyli).

 

[452]. Para doks, czyli para w kropkę.

[Słoiczek miodu].
Obserwuję czasami (nie tylko gramatycznymi) postępowanie  (nie mydlić ze stepowaniem, czy innym tańcem) dwunożnych i wyprostowanych.

I zadziwia mnie ów paradoks. Niektórzy przedstawiciele/ przedstawicielki mylą bezczelne postępowanie z siłą płynącą z odwagi jako przykład na uzewnętrznianie wiary we własne siły, a delikatność za tchórzostwo i zwątpienie  w nie, albo brak asertywności.To tak jakby wierzyć, że wypluwanie z siebie słów z prędkością światła to mądrość, a milczenie to obnażanie swojej niewiedzy.

 

Delikatność jest rodzajem (u)ważności.

Nie, nie to nie paradoks, to błędne ukierunkowanie uwagi, przekonań i działań.

 

—————————–

Oto trzy artykuły, których lektura może uczynić różnicę:

pierwszy:

drugi:

trzeci:

[125+2].

Przecina nitkę autostrady. Patrzy na kłosy jak łagodnie głaszczące przez wiatr. Błędnie myśli trafiają do celu. Z(a)dania(ro)złożone układają się w mozaikę opowieści. Powietrze lepkie i cierpkie od kroków, snów, słów, i oddech_uff łapczywie zamykanych w trzewiach. Szczeliny istnienia. I notatki na mankietach dat płyną,płyną, płyną. Łyk jazzu i samotności. Kropka potu spływa alfabetem zmęczenia.Patrzy po raz pierwszy. Po raz pierwszy. Na błękitność prędkości niespiesznej. I czas co faluje tuż nad powierzchnią rozgrzanego powietrza i kurzu.

[451]. Lepiej dobrze stać niż źle siedzieć. (Na)leży przejrzeć i przyjrzeć się temu stwierdzeniu choćby w (pro)pozycji horyzontalnej. Będzie o (nie) udawaniu Greka i co nie co Rzymianina (i Rzymianki…)Czyli o czymś (nie zupełnie) innym.[ #Szczelin w szczegółach ciąg dalszy].

Siedzi na tronie całą rzycią i jeszcze ma dość miejsca, by móc się wiercić!

[Krew elfów, Andrzej Sapkowski].

Archeolożki i archeologowie potrafią ustalić (i to w tempie ekspresowym) płeć szkieletu człowieka na podstawie jednego czynnika. Tak jednego, kształtu   os coxae czyli parzystej kości, która wchodzi w skład obręczy kończyny dolnej lub tylnej. Tak, tak, c h o d z i  (sic!) o miednicę, nie, nie, tę miskę wykonaną z mosiądzu. Kości miedniczne łączą się z sobą w części przedniej za pomocą spojenia łonowego, w części tylnej łączą się z kością krzyżową. Dwie kości miedniczne i kość krzyżowa tworzą miednicę (łac. pelvis), czyli można w uproszczeniu napisać, że to taki zespół. Trio raczej niż big beand. Każda z kości miednicznych składa się z:

  •  os ilium kości biodrowej
  •  os ischii kości kulszowej
  • os pubis kości łonowej.

Różnica w budowie miednicy jest właśnie tą, na podstawie której można orzec wzorzec,  płeć- przynajmniej u homo-czasami- ledwo spaię (sss). I sapiens nie tylko wtedy gdy ma się mięśnie dna miednicy osłabione (np po porodzie, ale przecież mężczyźni także mają swój- osobisty- komplet, i także powinni je ćwiczyć, ale dziś nie o tym).

Czytaj Dalej „[451]. Lepiej dobrze stać niż źle siedzieć. (Na)leży przejrzeć i przyjrzeć się temu stwierdzeniu choćby w (pro)pozycji horyzontalnej. Będzie o (nie) udawaniu Greka i co nie co Rzymianina (i Rzymianki…)Czyli o czymś (nie zupełnie) innym.[ #Szczelin w szczegółach ciąg dalszy].”