[448]. Szereg zapisków.

[Panny dworskie (Las Meninas), Diego Velázquez,1656r,318cm × 276 cm, Prado, źródło zdjęcia].

Scena malowania portretu? Niczym z teatru, samo oświetlenie sceny, jak z baroku wycięte, wyjęte. Gra wizualna niebanalna.  Nadgryzienie przestrzeni jeśli tylko potrafimy patrzeć. A jakże. W centrum dziewczynka (szykująca się do przyjęcia pozy właściwej)jedyne dziecię pary królewskiej,  o świdrującym spojrzeniu, w towarzystwie dwóch dwórek. Jane włosy, ściśle zaznaczona szczęka…Karlica i liliput, jakbyśmy drzewiej użyli słów niegodnych, osób niskorosłych, poprzez przyjęte pozy nadają scenie dynamizmu. W drzwiach pojawia się szambelan królewski (nomen omen krewniak malarza) ale istnieje jeszcze jedna zagadka, lustro, nie lustro?  i odbijające się w nim postaci, czy to jest uwidocznienie niewidzialnego. Niepokoju, para królewska nawiedza te osoby, które znajdują się w sytuacji, i nagle staje się jasne, zarysowanie przestrzeni i dynamizm. Nie jest tak, że znajdujemy się naprzeciw płaskiej przestrzeni, tylko niejako w kole, w centrum.  I wszystkie gesty, które zdałyby się wcześniej odnosić do infantki Małgorzaty Teresy, teraz kierowane są ku królowi Filipowi IV i jego żonie Marianne. Tak więc teatr. Przechodzi para królewska, przez pokój nader niespodziewanie jak przeciąg, ciąg liczb pierwszych, zdumiewający.

Motyw lustra. Autoportret malarza. Jakaż to nobilitacja, jeszcze w towarzystwie infantki, a spójrz proszę na czerwony krzyż który miał domalować król, tym samym Diegowi udało się doczekać awansu społecznego- tyle, że sam go namalował bo rzeczony tytuł otrzymał dopiero sześć miesięcy przed śmiercią, sam obraz powstał cztery lata wcześniej, a więc może być traktowany jako rodzaj testamentu to jedna z interpretacji. Druga to taka, że jest to pierwszy obraz postmodernistyczny. Może to nie lustro, a portret, a może i tafla lustra? A może… to my jesteśmy tym lustrem. I w ten sposób stajemy się częścią sceny. Fockaust mówi o tym dziele, że to obraz świadomy sam siebie. Suknia małej infantki w odbiciu lustrzanym wygląda jakby wychodziła z ram poruszona gestem.

A może to wynik zastosowania camery obscury? Scena przypomina nagrania z kamery ukrytej. Wystudiowane sceny, nawet dumna poza malarza jest częścią dworu, a poruszenie humorem, i zastosowanie camery obskury, to właśnie tego do psikusa się sprowadza, czyli popularnej rozrywki, kiedy to nie musiał być obecny malarz. Przy okazji takich scen interesują mnie rzeczy pozornie poboczne, gesty, pozy, nawyki, miny, czyli bomby powszechnego ciążenia. Gdy wszystko pozostaje bez zmian, i nic, a nić się nie zmienia. Zastanawialiście się teraz, albo zaraz, oj zarazy zostawmy na potem. Przy tej okazji jak osoby tu (nie) obecne zażywały kąpieli (nie tylko słonecznych), co jadały na podwieczorki, albo…Chociaż pot, teraz spływa, bo upał nie lada, to może zapytam w tak[t] czy kiedyś zastanawialiście się dlaczego ludziom, i czy tym konkretnie, na załączonym obrazku dzwoni… W uszach? I nie chodzi o zastosowanie bezprzewodowych słuchawek(których jeszcze nie było).

Jedną z hipotez jest taka, że tego rodzaju dźwięki to wynik działań podejmowanych przez narząd, który mamy między… Uszami właśnie, czyli tą galaretę, którą nazywamy mózgiem. Można by wyjaśnić tę sytuację przez przytoczenie podobnej, nie widzimy całego obrazu gdy na coś patrzymy, najwyraźniej postrzegamy to, co jest przed nami. (To,że nie widzimy własnego nosa, to także wynik działania tego orangutanu, wróć organu, narządu nadrzędnego na m) resztę przewiduje i składa razem. Szumy uszne to nieudana próba mózgu który próbuje złożyć dźwięki razem i uzupełnić luki. To tak jakbyśmy mieli do czynienia z dźwiękiem fantomowym.  Ciało ludzkie to zdumiewający mikrokosmos zdarzeń, chcecie więcej opowieści?

Każdy obraz (nie tylko rentgenowski) jest jedną z nich.

A tu najciekawsza jest nieobecnoś…Ciii…

Starczy. (Wy)starczy, czyli nie młody już wyraz opowieści. Może już grymas? Szereg. Zapisków zmysł ów. Uff, oddech. Gest, szelest. Cień mgieł i mgnień.

 

Reklamy

2 myśli na temat “[448]. Szereg zapisków.

  1. Lubię ten obraz, chociaż został „opowiedziany” już na różne sposoby. Czasem dzieło to zagadka, czasem ma drugie dno, a czasem to co na jego temat myślimy to nadinterpretacja. Z przyjemnością oglądam programy Radosława Gajdy, szczególnie te poświęcone obrazom.

    1. Cześć Pieprzu, miło Cię widzieć, czytać:-). Pana Radosława Gajdy nie znam, programu też nie, dzięki za cynk. I inne witaminy. W obrazach najbardziej lubię łuskanie, to znaczy, właśnie odnajdywanie znaczeń, historii… Także tych swoich. Widziałaś może buty Van Gogha?

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s