[444].(Roz)łącz[ni_(c)k]?

Soczystością zieleni trawa rośnie, cieniem łagodnie rzucanym na ziemię oddycha.

Rozplatam (bardziej tam chociaż jeszcze nie tutaj) gęstwinę myśli: ze słów, zapachów, barw, ruchu zanurzone w czasie przepływającym smugą smaku rzeźbiąc zdyszenia pamięci. Zwiędły wiersze śniące o tajemnicach i przestrzeniach. Dawno niekarmione wzorkiem łuskającym gramatykę znaczeń. Głos układa się melodią [co dzie]ń [noś]noś[ci] zmęczeń i zdumień powinności. Ciiii…Sza. [O]! [Pa pada]? Da szkicem miejsc(a) i…Fakturą na i przy-po:m(g)nień. Mija.m. Zdziwieniem, (że to) już.

Soczystością zieleni trawa rośnie i cieniem łagodnie rzucanym… Zapomnieniem.

***

Co robił czas sto, dwieście lat temu? Czy tak inaczej padała krop[l]ka słońca?

Gorges Seurat i jego sławne popołudnie, które tworzył przede wszystkim w ciasnej pracowni, przez dwa lata, wyjęte ze swojego krótkiego życia. Wykorzystał tu ówcześnie najnowszą wiedzę naukową dotyczącą optyki. (Źródło zdjęcia).

***

Może Walt [Whitman] miał (rację[?]) wspominając:

Przekazuję siebie w spadku ziemi. aby wyrosnąć trawą, którą kocham.

Jeśli chcesz znowu spotkać się ze mną

szukaj mnie pod podeszwami swych butów

[Pieśń o sobie].

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s