[429]. (Wy)łuskane.

(…) pomyślałam wtedy, że w Robercie kryje się jeszcze cały świat,

który muszę poznać.

 

***

Nic nie jest skończone dopóki Ty tego nie zobaczysz— mówił.

***

(…) w tym małym wycinku czasoprzestrzeni porzuciliśmy naszą samotność i razem zastąpiliśmy ją ufnością.

***

(…) —-Szukasz drogi na skróty— powiedziałam.

      —- A dlaczego miałbym wybrać najdłuższą? —odparł.

***

Czy napiszesz naszą historię?” „A chcesz?” „Musisz — odpowiedział. — Nikt inny nie będzie umiał tego zrobić”. „Napiszę”, przyrzekłam, choć wiedziałam, że trudno mi będzie dotrzymać tej obietnicy.

***

Musiałam się poważnie zastanowić nad tym, w jakim kierunku powinnam podążać. Czy robię to, co należy? A może to tylko zwykłe pobłażanie sobie?

***

— Co się z nami stanie? — spytałam.

— Zawsze będziemy — odpowiedział.

***

Każdy kto tu zawija jest kimś, nawet jeśli dla świata jest nikim.

***

Mogliśmy obdarowywać tylko wtedy,

gdy patrzyliśmy z perspektywy tego, kim naprawdę jesteśmy i co mamy.

 

 

 

[Poniedziałkowe dzieci, Just Kinds,
Patti Smith, Czarne, Wolowiec 2012. Wersję audio czyta Danuta Stenka, źródło okładki].
Nie lubię pisać o książkach.

Nie lubię pisać o książkach, tak żeby streszczać fa i bułę, dla mnie to nie tyle zakalec, co składniki, z których nigdy nie będzie pieczywa. Zdążyłam zapamiętać—, że pisząc o osobie, nie powinno się tego czynić w sposób schematyczny to znaczy urodził/a się___ umarł/a___. Przecież było całe życie pomiędzy. Myślę sobie, a to czasami mi się zdarza, i nie tylko gramatyką języka polskiego, że pomiędzy to nic innego jak przestrzeń. Słowo, wielowarstwowe, pomiędzy po i między obejmuje, ale nie zawłaszcza, wyodrębnia, ale nie określa do końca, nie determinuje, chociaż wpływa.

Nie przepadam za reportażami, bo dla mnie to lektura jednorazowa, powroty są niemożliwe, jeśli już to sztuczne, mijające się z celem. Jednakże czytam, a raczej słucham,  Poniedziałkowe Dzieci, i przepływa przeze mnie ta lektura. Duża zasługa w tym lektorki: Danuty Stenki.

Przepływa, ale to tylko warstwa. Pierwsza.

 

Może dlatego, że to powieść (auto)biograficzna, może dlatego, że także o muzyce, skojarzenie podało inną.

Także i teraz nie streszczę książki. Nie dlatego, że jest to pierwsze spotkanie z Patti Smith (chociaż kojarzyłam zestawienie imienia i nazwiska) nie dlatego, że zupełnie nie planowane — bo to bez znaczenia. Wolę jak książka mnie prowadzi. A jak przy tym maluje krajobrazy, które się pojawiają i w przestrzeni oddechu, i pod powiekami— choćby miała to być tylko warstwa. Pierwsza.

Nie jest to lektura wygodna- chociaż przyjazna, i to dobrze, nawet bardzo. Podchodziłam do niej bez oczekiwań, ani ta konkretna geografia, ani biografia nie jest mi bliska. Nie ze wszystkim się z Patti zgadzam, ale czy muszę? Czy to jest klucz wedle którego powinno dobierać się lektury? Nie sądzę. Nie sądzę też życia, które prowadziło tych dwoje z okładki.

Tekst otworzyłam cytatami z książki i zastanawiam się, jakie światy, się tworzą i uruchamiają w naszym życiu, Twoim, Moim, Naszym, wspólnym i dalekim, a jakie giną? Bezpowrotnie… Piszemy swoją historię zmarszczkami światła, czcionki i kurzu, dniem po dniu. W codzienności tak przylepionej do grawitacji zdarzeń, czasami czy tu, czy tam czytając, a czasami słuchając zdań zapisanych pomiędzy.

2 myśli na temat “[429]. (Wy)łuskane.

  1. Ku własnemu rozwojowi powinno się raczej czytać te książki, z którymi się człowiek nie zgadza. Wiele osób jednak głównie poszukuje potwierdzenia swych własnych oczekiwań i rozczarowanie/gniewem reagują na tego potwierdzenia brak.

    1. Pożeraczu, bardzo się cieszę, z tego co piszesz, bo i mnie ta perspektywa jest bardzo bliska. Zauważam w niej co najmniej jedną, trudność, ciekawa(m) jest jak to widzisz.
      Mianowicie przyjmując, że literatura, albo i jej część, może być narzędziem, zmiany, w tym kontekście, i widzenia, rozumienia i bycia w świecie, jakkolwiek szumnie to brzmi, to widzę następującą trudność, w trudności.

      Dostrzegając trudność, warto się zastanowić, czy nie są to treści, które uwierają z własnej przyjętej perspektywy, czy po prostu są próbą np manipulacji? I w jaki sposób jedne nie poczytać za drugie? Czyż nie jest to odwieczny spór, albo argument wobec jednych i drugich?

      A druga kwestia, myślę, że czytanie ma wiele aspektów i z jednej strony, może służyć przyjemności, jaką jest potwierdzenie przekonań, a z drugiej bycia rodzajem szpachelki, czy łopatki, za pomocą, której drążymy w piaskownicy świata. Nawet ta sama książka po czasie, może zostać przyporządkowana drugiej kategorii…
      A opór, zawsze towarzyszył człowiekowi.
      Co do mówienia o ogóle, i tu odczytuję właściwie Twoją intencję, jest trudno, i dyskusja się rozmywa, wolałabym sprowadzić ją do konkretnych przykładów? Co Ty na moją odpowiedź? Chcesz podzielić się refleksjami?

Zapraszam do dyskusji :):

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s